HO Ho Ho !
Długo mnie tu nie było, ale nauka mnie prześladuje XD.
Lajkujcie stronkę na fejsie i obserwujcie nasz blog.(Oraz udostępniajcie).
Filmik o naszych koniach mam zamiar wstawić dziś jeśli nie będzie tyle muliło ....
Zastanawiam się czy dzisiaj też nie wstawić do końca wszystkich rozdziałów książki...
No ale o tym zaraz.
Join up z moim koniem się udało.
Poszło wszystko tak jak powinno i teraz jesteśmy ,,lepszymi przyjaciółmi".
Jak pisałam wcześniej nie dawajcie koniom przysmaków.
Ja nie dałam jakby co, ale konie mogą to przyjąć jako ,,zabawę i, że dostają za to przysmaki".
Charm chodzi jeszcze lepiej... dla wyrobienia mięśni zjeżdżamy do małej doliny po ,, skarpie" i potem po niej wjeżdżamy jakieś 7/10 razy dziennie- to wyrabia mięśnie i po miesiącu jest już lepiej....
Na cavaliadzie było super, mam kilka filmików i parę zdjęć, ale kiepska jakość i wstawię je z telefonu.
(Wydaje mi się, że gdzieś został ominięty inny post z rozdziałami, ale już nie łapię...) Na 100% był.. o tym, że Monika rozmawiała z Lexi i ta powiedziała, że ma iść do swojej siostry bo znowu spadnie i zacznie się bać Indii...Lidka oporządzała konia i(Monika pytała się jak było w terenie) ... był taki, ale nie wiem co się z nim stało. okej spróbuję go odtworzyć i dopiszę następne...
CD. ,, Zimowa Rywalizacja"
Rozdział XIII
Lidka uchyliła drzwi i wślizgnęła się do środka ciągnąc za sobą konia.
-I jak tam było?-zapytała Monika swoją młodszą siostrę.
-Wspaniale. Kłusowałyśmy aż do pól, a potem zagalopowałyśmy i pędziłyśmy tak do stajni.
-Hmm. Czyli teraz wystartujesz w zawodach. Już widzę siebie i Emila jak pokonujemy bezbłędnie parkur-podsumowała Monia pewna, że jej tchórzliwa siostrzyczka będzie oponować.
-Mhm. A ja widzę Indię z koreczkami zamiast rozwianej, codziennej grzywy i zaplecionym na trzy czwarte ogonem w pięknym akwamarynowym czapraku i nausznikach od pani Beatrice.-mruknęła Lidka i zaczęła się śmiać razem z Moniką.
Rozdział XIV
-Ale macie brudne konie-zakpiła Lexi zwracając się do Juli i Alison.
Miała rację. Promyk i Nugatt byli cali ubłoceni.
-Arystokrata też nie jest czysty-Monika, która akurat przechodziła obok, zwróciła uwagę Lexi.
-Pff. Idź lepiej pilnować swojej siostry, bo jeszcze spadnie i będzie się znowu bała-odgryzła się i nie czekając na swoje przyjaciółki poszła po też nieczystego Arystokratę. Julia i Alison spojrzały tylko na siostrę Lidki i potruchtały za Lexi po swoje brudne konie.
Monika tylko pokręciła głową i ruszyła przygotować Emila na jazdę.
Rozdział XV
,
-Monika, palce do konia. Lexi, cofnij łydkę. Julia wolta. Alison, noga-na hali rozległy się komendy Maxa.
Lidka usiadła głębiej w siodle i odchyliła się. Nie lubiła kłusa ćwiczebnego, ale dobrze jej szło, natomiast jej siostra kręciła dokładne, okrągłe i małe wolty w narożnikach w półsiadzie.
-Julia i Alison do stępa i zjedźcie do środka, reszta galopem w odstępach.
Lexi przyłożyła łydkę i jej koń zagalopował. Co jakiś czas dziewczyna poganiała go bacikiem.
Lidka kołysała się w ruch końskich kroków i zajęła Indię zwalnianiem na krótkich ścianach i przyśpieszaniem na długich.Monika postanowiła jechać galopem zebranym za co trener ją pochwalił.
Lexi słysząc tą pochwałę spróbowała także zebrać i swojego konia.
-Hmm. Do kłusa i zjedźcie do środka oprócz Lexi.-poprosił Max
Dziewczyna od razu się uśmiechnęła i podjechała stępem do instruktora.
-Słuchaj Lexi. Arystokrata nie zbiera się. On tylko pochyla głowę... powinien bardziej pracować tyłem. Rozumiesz? Moniko pokaż jej.
W tej chwili uśmiech dziewczyny zniknął, a nastolatka jeżdżąca na Emilu zakłusowała i zagalopowała zbierając konia w każdym chodzie.
Gdy skończyła, Lexi tylko rzekła:
-Max, ale ja nie chciałam go zebrać... miałam na celu, żeby Arystokrata pochylił tylko głowę..
Trener pokręcił głową, ale postanowił dalej prowadzić lekcję:
-Julia i Alison teraz wasza kolej.
Dziewczyny zagalopowały.
Julia postanowiła wyciągnąć galop, a ta druga galopowała tylko robiąc wolty w półsiadzie .
-Starczy. Teraz trochę się pomęczymy bardziej ujeżdżeniowo. Jakieś slalomy i tym podobne.
Max wymyślił sporo dobrych ćwiczeń i udzielił wartościowych rad.
-Na dziś już starczy. Do zobaczenia jutro na skokach.-powiedział po rozstępowaniu koni przez dziewczyny i przyniósł derki.
-Mhm. Pa-pożegnały się dziewczyny i po kolei udały się do stajni.
Lidka szybko oporządziła Indię i wtarła jej wcierkę w nogi, posmarowała kopyta świeżym olejem i po kilku minutach poszła oprowadzić jeszcze ją dookoła stajni.
Monika zrobiła to samo i wstawiła Emila do boksu karmiąc kilkoma marchewkami i przytulając się do niego.
Lidka wrzuciła po kilka jabłek koniom i po czułym pożegnaniu się z kobyłką i odciągnięcia Moniki od stara udała się razem z nią powoli do domu.
Rozdział XVI
Niebo było bezgwiezdne i czarne. Siostry szły cicho zapadając się od czasu do czasu w miękkim, białym puchu. Co jakiś czas ciszę przeszył cichy, nieznany odgłos lub trzask gałęzi.
-Martwię się o Daisy. Ona tak się do nas przyzwyczaiła.-odezwała się cicho brunetka.
-Hmm. Ale dobrze wszyscy wiemy, że na wiosnę i tak trzeba będzie ją wypuścić na wolność....-powiedziała niebieskooka.
-Tak...-jęknęła cicho najmłodsza z Blazów.
- Życie będzie się ciągnęło dalej bez Daisy... Równie dobrze będzie się mogło ciągnąć bez Indii...
Lidce łzy stanęły w oczach, ale nie na długo... zaraz spłynęły ciurkiem po jej bladych policzkach.
Życie bez którejkolwiek tej istoty będzie niemożliwe.
Lidka oparła głowę o jasnowłosą siostrę i pozwoliła by jej oczy były zapełnione przez łzy .
Monika szła cicho nic nie mówiąc, wiedziała, że India nie jest dużym koniem, wiedziała też, jak wiele dla niej znaczą India i Daisy. Po dojściu do domu Lidka otarła twarz rękawem swojej kurtki i weszła za Moniką. Daisy już na nią czekała i gdy tylko ją zobaczyła od razu do niej podbiegła. Lidka uśmiechnęła się i nagle jej nogi zaprowadziły ją do łóżka, a ręce zdejmowały kurtkę i resztę rzeczy po czym te same ręce ubrały ją w piżamę. Dalej dziewczynka już nic nie pamięta, ale gdy budzi się następnego dnia to budzi się uśmiechnięta i wypoczęta bez żadnych zmartwień i bez żadnych wspomnień wczorajszego dnia, ale tylko do czasu...
Rozdział XVII
-Daisy!-zawołała Lidka i pociągnęła sarnę za prowizoryczny halterek.
Wczoraj po uzgodnieniu z Maxem, kiedy Lidka spała rodzina Blazów postanowiła, że sarenka zamieszka w boksie z Indią. Lidka chciała wypuścić ją na wolność, ale jej nowa przyjaciółka po wypuszczeniu natychmiast wracała.
-Szybciej, bo jazda się zacznie, a ty się mocujesz z małą sarenką-marudziła Monia-czy ty zawsze się musisz tak gramolić?!
Lidka szybko włożyła kurtkę oraz buty i podniosła Daisy po czym ruszyła za swoją śpieszącą się siostrą. Kiedy sarenka poczuła chłodne powietrze, po wyjściu z domu, od razu zaczęła machać nogami by dziewczyna ją postawiła i aby sama mogła podążać za swoimi opiekunkami.
Gdy tak szły do stajni Monika zaczęła nagle rozmowę:
-Pamiętasz jak opowiadałam ci o Jessie?
-A kto by nie pamiętał?
-Poznaliśmy się tak naprawdę na zawodach. Wygrał zawody w klasie P. Odprowadzał swojego konia, Lorda do przyczepy i wpadł na mnie. Potem okazało się, że chodzi on do 1. liceum i przyjdzie dziś zobaczyć jak jeżdżę, dlatego powiedziałam Maxowi, że dzisiaj nie jeżdżę. W każdym razie może udzieli mi prywatnych lekcji.-powiedziała dalej, ignorując odpowiedź siostry, wniebowzięta blondynka.
-Mhm-odpowiada zamyślona Lidka. Nie ma zamiaru jeździć sama czy nawet z Trio. Nie chce, żeby jej siostra miała Jessa jako swojego trenera. Ale Monika nie zwraca uwagi na Lidkę i dalej opowiada o tym jak cudownie znać i chodzić z kimś takim jak Jess. Gdy są już przy stajni dziewczyna zmusza sarnę chętną do biegania, do galopu i po chwili razem znikają za drzwiami stajni zostawiając osłupiałą niebieskooką na zewnątrz.
Rozdział XVIII
-Cześć malutka, to twoja nowa koleżanka-zwraca się Lidka do Indii.
Kobyłka rży w odpowiedzi i trąca przyjaźnie lekko przestraszoną Daisy.
Dziewczyna śmieje się i otwiera bramę boksu wprowadzając onieśmieloną sarnę by ta poznała się z klaczką. Lidka zamyka drzwi i wygląda ponad nie po czym idzie po sprzęt.
Kiedy bierze szczotki i siodło słyszy jak prawdopodobnie Monika wchodzi do stajni.
Obładowana sprzętem wychodzi z pomieszczenia i idzie do boksu.
Lecz wychodząc spostrzega, że to nie jest jasnowłosa dziewczyna, która jest jej siostrą tylko Max.
-Cześć Lidka!-woła od razu-Co tam u ciebie? Podobno Monika dzisiaj z nami nie jeździ.
-Hej. Szkoda mówić. Niejaki Jesse rzuci dzisiaj okiem na nią i Emila... A co tam u ciebie?
-Haha. U mnie coraz lepiej. Teraz mogę zostawać całymi dniami w stajni, a nie urywać się po treningach.. To wielka ulga, bo teraz niektórych mogę przerzucić na późniejszą godzinę.
Hmm. Tak się składa, że znam Jessa osobiście i jego brata.
-Acha-mruknęła LIdka.
-Jess jest starszy od Moni o 3 lata.. Ona chodzi do drugiej gimnazjum?
-Tak. Ja powinnam chodzić do 1., ale wiesz te parę dni sprawia, że jestem od niej młodsza o dwa lata, a nie o roku.
-Jego brat ma tyle lat co ty i też jeździ konno.
-Mhm-mruknęła od niechcenia.
- A jak tam panna Daisy?- zapytał trener i zaglądnął do boksu z czego skorzystała dziewczyna i wślizgnęła się do środka by wyczyścić klacz i przy okazji sarnę.
India została szybko i sprawnie wyczyszczona ,zamaszystymi ruchami .
Kopyta czyste i wysmarowane smarem oraz rozczesane włosie bez ździbeł słomy.
Daisy tupnęła małym kopytkiem co rozśmieszyło dziewczynę, która naniosła kilka kropelek smaru na mini kopytka sarenki.
-Myślisz, że mam ją wziąć na trening?Może by stała obok ciebie. Wątpię, żeby było dobrze jak zostałaby sama w boksie-spytała Maxa
-Weź ją. Może za jakiś czas zacznie się przyzwyczajać, ale na razie ją weź.
-Czekaj. Myślisz, że będziemy mogli ją zatrzymać?
-Ja z chęcią bym ją zatrzymał, ale to od niej zależy czy chce zostać tu czy być na wolności.
-Taa..k-odparła cicho dwunastolatka i zarzuciła siodło.
India otworzyła pysk i dała Lidce włożyć wędzidło.
Dziewczyna szybko przykryła konia derką, a półderką przykryła Daisy.
Włożyła na głowę kask i wyszła ze stajni prowadząc konia i sarnę, gdy była już na hali dała Maxowi linkę od haltera Daisy, a sama wsiadła na Indię i zaczęła stępować. Reszta grupy także nie mogła dzisiaj jeździć pomimo wczorajszej umowy, więc Lidka jeździła sama.
Instruktor odczepił linkę od halterka i zdjął małej sarence przykrycie po czym popędził ją by biegła trochę szybciej, a sam poszedł ustawić parkur.
-Niech sobie pobiega, może będzie skakać z wami, a sama też się rozrusza-krzyknął tylko i zabrał się do dalszego ustawiania parkuru. Lidka patrzyła na przeszkody z zadowoleniem. Wiedziała, że po kilku skokach będą większe, ale teraz obchodziło ją jakie są , a nie jakie będą.
Rozdział XIX
India żwawo kłusowała. Lidka skierowała ją na małą kopertkę ułożoną z dwóch identycznych czerwonych z białymi kropkami drągów. Daisy biegała za nimi cały czas, jak one zwalniały ona też, gdy przyśpieszały ona też. Teraz jednak znajduje się przed nią coś dziwnego i nie wie co zrobić.
India z Lidką skierowały się ku niej, ona też by mogła, ale nie wie co to jest. Mogłaby też to ominąć, ale jakieś inne drągi uniemożliwiają jej to. Daisy zobaczyła, że dziewczyny są już po drugiej stronie i czekają na nią, a że widziała jak India pokonała ,,to coś" ona także ruszyła sarnim galopem i jednym śmiesznym podskokiem znalazła się po drugiej stronie po kilku skokach, przekonawszy się, że przeszkody to nic niebezpiecznego sarna zaczęła skakać jakby robiła to od dawna.
Max co jakiś czas podwyższał, a sarna jaki i India razem z Lidką pokonywały ją bez problemu.
-Świetnie skaczecie. Lidka to są pierwsze twoje skoki takie wysokie, a idzie wam jak z płatka. No to co teraz po krótkich trasach sobie pojeździmy.
-Dla mnie rewelacja-odpowiedziała uszczęśliwiona nastolatka.
Max uśmiechną się do niej i poszedł podwyższyć jeszcze parę przeszkód, a mała sarenka zaczęła go lizać i podszczypywać co wywołało u niego jeszcze szerszy uśmiech.
Kiedy wszystko było gotowe Lidka docisnęła łydki i zaczęły skakać krótki parkur, a Daisy tuż za nimi. Po kilku przejazdach dziewczyna rozkłusowała i rozstępowała kobyłkę. Max zarzucił derki Indii oraz sarence, a potem wdał się w szczegółową rozmowę z Lidką o Monice, Indii, Daisy, Jessie, o jego bracie Willu oraz o przejeździe Lidki i zawodach.
-Dzięki Max.
-Nie ma za co, a teraz śmigaj do stajni oporządź konia i tą małą słodką istotkę.
-Tak jest! Ciekawe co tam u Moni.... Nie chcę zostawić tu Daisy. Wiem, że będzie miała tu dobrze, ma Indię, z którą się zaprzyjaźniła, ale ....chyba jestem ciut egoistyczna. Dobra Max do jutra..
-Czekaj! To jasne, że martwisz się o małą, ale wierz mi, parę dni, a będzie dobrze. Nie smuć się, przecież możesz codziennie przychodzić i ją odwiedzać, nieraz nawet brać ją do domu na jakiś czas. Jutro lonża pamiętaj. A teraz spokojnie je wyczyść i popieść się z nimi. One na pewno się dogadają jeszcze lepiej niż z człowiekiem. Pa.
-Hm. Dzięki jeszcze raz Max. Do jutra. Nie zapomnę-dodała już weselszym tonem i skierowała zwierzaki do stajni.
Rozdział XX
-Błyszczycie dziewczyny.-powiedziała Lidka i wsypała Daisy sarniego jedzonka tylko trochę innego niż końskiego.
-Indiu moja kochana opiekuj się dobrze naszą Daisy. Twoje jedzonko zaraz będzie... jak Max przyjdzie. Masz tu jeszcze parę marchewek i jabłko. Dam jedną małej może jej zasmakuje, a jak nie to będziesz mogła zjeść. Jutro przyjdę i długooo posiedzę z wami. A teraz śpijcie dobrze.-Lidka pożegnała je czule i poprzytulała, a na koniec pomogła jeszcze wsypać owsa do żłobów.
-Pa Max, pa Indiu i Daisy.
India zarżała przeciągle, a Daisy wydała z siebie śmieszny dźwięk, ale on i tak został w sercu Lidki.
Dziewczyna wyszła na dwór. Uderzyło w nią chłodne powietrze. Emil stał już w boksie, ale MOniki nigdzie nie ma.
-Wygląda na to, że muszę iść sama-niechętnie powiedziała brunetka.
Obeszła jeszcze raz podwórze, ale ślad zaginął i po Monice jak i po Jessie oraz niejakim Willu.
..........................................................................................................................................................
Na dziś starczy... Te pierwsze dwa czy trzy rozdziały jakoś odtworzyłam i dołożyłam następne..
To ja wam życzę słodkich Horsey'owych snów.
Papa !

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz