piątek, 12 grudnia 2014

#5 Witajcie!

Chciałam wczoraj dodać mój filmik, ale tak długo się ładował, że w końcu poszłam spać nie publikując posta i wstawiłam go dziś tj.post #4.
Więc wczoraj jeździłam ujeżdżeniowo, a nie dziś...

Dodam jeszcze jeden post, ale jakoś pod wieczór.(Może następne rozdziały wrzucę...)

Do napisania

#4 Hejka!

Wczoraj z moim koniem jeździliśmy bardziej ujeżdżeniowo i drążkowo .
Pysiek chodził trochę gorzej, ale to chyba dlatego, że jego mały przyjaciel, źrebol Felek pojechał ze swoją mamą na takie badania, bo weterynarz musiał coś sprawdzić, a że Charm i Felek to dwaj przyjaciele, którzy się uwielbiają to trudne jest im się rozstać. Dziadek powiedział, że powinniśmy ich ,,odtęsknić" - (tłumaczę na polski) to znaczy, żeby ich trochę od siebie odzwyczaić. Nie mają za sobą, aż tak tęsknić bo to nie jest zbyt dobre.

Postaram się wrzucić mój dziwny filmik XD.
Ale nic nie obiecuję.

Kolejne rozdziały książki będą- na pewno nie dziś.

Zachęcam do udziału w naszej ankiecie na blogu, a jeszcze dziś magazyny o koniach:

Takie bardziej.... wiecie jakie (nie polecam ich, ponieważ w nich często niektóre informacje nie są )                                                   (         prawdziwe, ale jak kto woli.                                                       )

            - " Jessy,"
           - "W siodle.,"
           - "Mój konik      
            - "Stella"
           Itp.

Bardziej kształcące i pomagające (xd)

-"Gallop"
-,,Konie i rumaki"
-Świat koni"
-,,Koń Polski"
-,,Araby"
-,,Konna Cafe e-magazyn"
-,,Koński targ"
-,,Konie"
-,,Cztery kopyta"

Na dziś (mało, wiem) starczy... spróbuję załadować filmik.

czwartek, 11 grudnia 2014

# 3

HO Ho Ho !

Długo mnie tu nie było, ale nauka mnie prześladuje XD.

Lajkujcie stronkę na fejsie i obserwujcie nasz blog.(Oraz udostępniajcie).
Filmik o naszych koniach mam zamiar wstawić dziś jeśli nie będzie tyle muliło ....

Zastanawiam się czy dzisiaj też nie wstawić do końca wszystkich rozdziałów książki...
No ale o tym zaraz.
Join up z moim koniem się udało.
Poszło wszystko tak jak powinno i teraz jesteśmy ,,lepszymi przyjaciółmi".
Jak pisałam wcześniej nie dawajcie koniom przysmaków.
Ja nie dałam jakby co, ale konie mogą to przyjąć jako ,,zabawę i, że dostają za to przysmaki".
Charm chodzi jeszcze lepiej... dla wyrobienia mięśni zjeżdżamy do małej doliny po ,, skarpie" i potem po niej wjeżdżamy jakieś 7/10 razy dziennie- to wyrabia mięśnie i po miesiącu jest już lepiej....

Na cavaliadzie było super, mam kilka filmików i parę zdjęć, ale kiepska jakość i wstawię je z telefonu.
(Wydaje mi się, że gdzieś został ominięty inny post z rozdziałami, ale już nie łapię...) Na 100% był.. o tym, że Monika rozmawiała z Lexi i ta powiedziała, że ma iść do swojej siostry bo znowu spadnie i zacznie się bać Indii...Lidka oporządzała konia i(Monika pytała się jak było w terenie) ... był taki, ale nie wiem co się z nim stało. okej spróbuję go odtworzyć i dopiszę następne...

CD.                                     ,, Zimowa Rywalizacja"


                                       Rozdział XIII

Lidka uchyliła drzwi i wślizgnęła się do środka ciągnąc za sobą konia.
-I jak tam było?-zapytała Monika swoją młodszą siostrę.
-Wspaniale. Kłusowałyśmy aż do pól, a potem zagalopowałyśmy i pędziłyśmy tak do stajni.
-Hmm. Czyli teraz wystartujesz w zawodach. Już widzę siebie i Emila jak pokonujemy bezbłędnie parkur-podsumowała Monia pewna, że jej tchórzliwa siostrzyczka będzie oponować.
-Mhm. A ja widzę Indię z koreczkami zamiast rozwianej, codziennej grzywy i zaplecionym na trzy czwarte ogonem w pięknym akwamarynowym czapraku i nausznikach od pani Beatrice.-mruknęła Lidka i zaczęła się śmiać razem z Moniką.

                                       Rozdział XIV

-Ale macie brudne konie-zakpiła Lexi zwracając się do Juli i Alison.
Miała rację. Promyk i Nugatt byli cali ubłoceni.
-Arystokrata też nie jest czysty-Monika, która akurat przechodziła obok, zwróciła uwagę Lexi.
-Pff. Idź lepiej pilnować swojej siostry, bo jeszcze spadnie i będzie się znowu bała-odgryzła się i nie czekając na swoje przyjaciółki poszła po też nieczystego Arystokratę. Julia i Alison spojrzały tylko na siostrę Lidki i potruchtały za Lexi po swoje brudne konie.
Monika tylko pokręciła głową i ruszyła przygotować Emila na jazdę.


                                          Rozdział XV
,
-Monika, palce do konia. Lexi, cofnij łydkę. Julia wolta. Alison, noga-na hali rozległy się komendy Maxa.
Lidka usiadła głębiej w siodle i odchyliła się. Nie lubiła kłusa ćwiczebnego, ale dobrze jej szło, natomiast jej siostra kręciła dokładne, okrągłe i małe wolty w narożnikach w półsiadzie.
-Julia i Alison do stępa i zjedźcie do środka, reszta galopem w odstępach.
Lexi przyłożyła łydkę i jej koń zagalopował. Co jakiś czas dziewczyna poganiała go bacikiem.
Lidka kołysała się w ruch końskich kroków i zajęła Indię zwalnianiem na krótkich ścianach i przyśpieszaniem na długich.Monika postanowiła jechać galopem zebranym za co trener ją pochwalił.
Lexi słysząc tą pochwałę spróbowała także zebrać i swojego konia.
-Hmm. Do kłusa i zjedźcie do środka oprócz Lexi.-poprosił Max
Dziewczyna od razu się uśmiechnęła i podjechała stępem do instruktora.
-Słuchaj Lexi. Arystokrata nie zbiera się. On tylko pochyla głowę... powinien bardziej pracować tyłem. Rozumiesz? Moniko pokaż jej.

W tej chwili uśmiech dziewczyny zniknął, a nastolatka jeżdżąca na Emilu zakłusowała i zagalopowała zbierając konia w każdym chodzie.
Gdy skończyła, Lexi tylko rzekła:
-Max, ale ja nie chciałam go zebrać... miałam na celu, żeby Arystokrata pochylił tylko głowę..
Trener pokręcił głową, ale postanowił dalej prowadzić lekcję:
-Julia i Alison teraz wasza kolej.
Dziewczyny zagalopowały.
Julia postanowiła wyciągnąć galop, a ta druga galopowała tylko robiąc wolty w półsiadzie .
-Starczy. Teraz trochę się pomęczymy bardziej ujeżdżeniowo. Jakieś slalomy i tym podobne.
Max wymyślił sporo dobrych ćwiczeń i udzielił wartościowych rad.
-Na dziś już starczy. Do zobaczenia jutro na skokach.-powiedział po rozstępowaniu koni przez dziewczyny i przyniósł derki.
-Mhm. Pa-pożegnały się dziewczyny i po kolei udały się do stajni.
Lidka szybko oporządziła Indię i wtarła jej wcierkę w  nogi, posmarowała kopyta świeżym olejem i po kilku minutach poszła oprowadzić jeszcze ją dookoła stajni.
Monika zrobiła to samo i wstawiła Emila do boksu karmiąc kilkoma marchewkami i przytulając się do niego.
Lidka wrzuciła po kilka jabłek koniom i po czułym pożegnaniu się z kobyłką i odciągnięcia Moniki od stara udała się razem z nią powoli do domu.

                                              Rozdział XVI

Niebo było bezgwiezdne i czarne. Siostry szły cicho zapadając się od czasu do czasu w miękkim, białym puchu. Co jakiś czas ciszę przeszył cichy, nieznany odgłos lub trzask gałęzi.
-Martwię się o Daisy. Ona tak się do nas przyzwyczaiła.-odezwała się cicho brunetka.
-Hmm. Ale dobrze wszyscy wiemy, że na wiosnę i tak trzeba będzie ją wypuścić na wolność....-powiedziała niebieskooka.
-Tak...-jęknęła cicho najmłodsza z Blazów.
- Życie będzie się ciągnęło dalej bez Daisy... Równie dobrze będzie się mogło ciągnąć bez Indii...
Lidce łzy stanęły w oczach, ale nie na długo... zaraz spłynęły ciurkiem po jej bladych policzkach.
Życie bez którejkolwiek tej istoty będzie niemożliwe.
Lidka oparła głowę o jasnowłosą siostrę i pozwoliła by jej oczy były zapełnione przez łzy .
Monika szła cicho nic nie mówiąc, wiedziała, że India nie jest dużym koniem, wiedziała też, jak wiele dla niej znaczą India i Daisy. Po dojściu do domu Lidka otarła twarz rękawem swojej kurtki i weszła za Moniką. Daisy już na nią czekała i gdy tylko ją zobaczyła od razu do niej podbiegła. Lidka uśmiechnęła się i nagle jej nogi zaprowadziły ją do łóżka, a ręce zdejmowały kurtkę i resztę rzeczy po czym te same ręce ubrały ją w piżamę. Dalej dziewczynka już nic nie pamięta, ale gdy budzi się następnego dnia to budzi się uśmiechnięta i wypoczęta bez żadnych zmartwień i bez żadnych wspomnień wczorajszego dnia, ale tylko do czasu...


                                                         Rozdział XVII

-Daisy!-zawołała Lidka i pociągnęła sarnę za prowizoryczny halterek.
Wczoraj po uzgodnieniu z Maxem, kiedy Lidka spała rodzina Blazów postanowiła, że sarenka zamieszka w boksie z Indią. Lidka chciała wypuścić ją na wolność, ale jej nowa przyjaciółka po wypuszczeniu natychmiast wracała.
-Szybciej, bo jazda się zacznie, a ty się mocujesz z małą sarenką-marudziła Monia-czy ty zawsze się musisz tak gramolić?!
Lidka szybko włożyła kurtkę oraz buty i podniosła Daisy po czym ruszyła za swoją śpieszącą się siostrą. Kiedy sarenka poczuła chłodne powietrze, po wyjściu z domu, od razu zaczęła machać nogami by dziewczyna ją postawiła i aby sama mogła podążać za swoimi opiekunkami.
Gdy tak szły do stajni Monika zaczęła nagle rozmowę:
-Pamiętasz jak opowiadałam ci o Jessie?
-A kto by nie pamiętał?
-Poznaliśmy się tak naprawdę na zawodach. Wygrał zawody w klasie P. Odprowadzał swojego konia, Lorda do przyczepy i wpadł na mnie. Potem okazało się, że chodzi on do 1. liceum i przyjdzie dziś zobaczyć jak jeżdżę, dlatego powiedziałam Maxowi, że dzisiaj nie jeżdżę. W każdym razie może udzieli mi prywatnych lekcji.-powiedziała dalej, ignorując odpowiedź siostry, wniebowzięta blondynka.
-Mhm-odpowiada zamyślona Lidka. Nie ma zamiaru jeździć sama czy nawet z Trio. Nie chce, żeby jej siostra miała Jessa jako swojego trenera. Ale Monika nie zwraca uwagi na Lidkę i dalej opowiada o tym jak cudownie znać i chodzić z kimś takim jak Jess. Gdy są już przy stajni dziewczyna zmusza sarnę chętną do biegania, do galopu i po chwili razem znikają za drzwiami stajni zostawiając osłupiałą niebieskooką na zewnątrz.

                                                        Rozdział XVIII

-Cześć malutka, to twoja nowa koleżanka-zwraca się Lidka do Indii.
Kobyłka rży w odpowiedzi i trąca przyjaźnie lekko przestraszoną Daisy.
Dziewczyna śmieje się i otwiera bramę boksu wprowadzając onieśmieloną sarnę by ta poznała się z klaczką. Lidka zamyka drzwi i wygląda ponad nie po czym idzie po sprzęt.
Kiedy bierze szczotki i siodło słyszy jak prawdopodobnie Monika wchodzi do stajni.
Obładowana sprzętem wychodzi z pomieszczenia i idzie do boksu.
Lecz wychodząc spostrzega, że to nie jest jasnowłosa dziewczyna, która jest jej siostrą tylko Max.
-Cześć Lidka!-woła od razu-Co tam u ciebie? Podobno Monika dzisiaj z nami nie jeździ.
-Hej. Szkoda mówić. Niejaki Jesse rzuci dzisiaj okiem na nią i Emila... A co tam u ciebie?
-Haha. U mnie coraz lepiej. Teraz mogę zostawać całymi dniami w stajni, a nie urywać się po treningach.. To wielka ulga, bo teraz niektórych mogę przerzucić na późniejszą godzinę.
Hmm. Tak się składa, że znam Jessa osobiście i jego brata.
-Acha-mruknęła LIdka.
-Jess jest starszy od Moni o 3 lata.. Ona chodzi do drugiej gimnazjum?
-Tak. Ja powinnam chodzić do 1., ale wiesz te parę dni sprawia, że jestem od niej młodsza o dwa lata, a nie o roku.
-Jego brat ma tyle lat co ty i też jeździ konno.
-Mhm-mruknęła od niechcenia.
- A jak tam panna Daisy?- zapytał trener i zaglądnął do boksu z czego skorzystała dziewczyna i wślizgnęła się  do środka by wyczyścić klacz i przy okazji sarnę.
India została szybko i sprawnie wyczyszczona ,zamaszystymi ruchami .
Kopyta czyste i wysmarowane smarem oraz rozczesane włosie bez ździbeł słomy.
Daisy tupnęła małym kopytkiem co rozśmieszyło dziewczynę, która naniosła kilka kropelek smaru na mini kopytka sarenki.
-Myślisz, że mam ją wziąć na trening?Może by stała obok ciebie. Wątpię, żeby było dobrze jak zostałaby sama w boksie-spytała Maxa
-Weź ją. Może za jakiś czas zacznie się przyzwyczajać, ale na razie ją weź.
-Czekaj. Myślisz, że będziemy mogli ją zatrzymać?
-Ja z chęcią bym ją zatrzymał, ale to od niej zależy czy chce zostać tu czy być na wolności.
-Taa..k-odparła cicho dwunastolatka i zarzuciła siodło.
India otworzyła pysk i dała Lidce włożyć wędzidło.
Dziewczyna szybko przykryła konia derką, a półderką przykryła Daisy.
Włożyła na głowę kask i wyszła ze stajni prowadząc konia i sarnę, gdy była już na hali dała Maxowi linkę od haltera Daisy, a sama wsiadła na Indię i zaczęła stępować. Reszta grupy także nie mogła dzisiaj jeździć pomimo wczorajszej umowy, więc Lidka jeździła sama.
Instruktor odczepił linkę od halterka i zdjął małej sarence przykrycie po czym popędził ją by biegła trochę szybciej, a sam poszedł ustawić parkur.
-Niech sobie pobiega, może będzie skakać z wami, a sama też się rozrusza-krzyknął tylko i zabrał się do dalszego ustawiania parkuru. Lidka patrzyła na przeszkody z zadowoleniem. Wiedziała, że po kilku skokach będą większe, ale teraz obchodziło ją jakie są , a nie jakie będą.


                                                              Rozdział XIX


India żwawo kłusowała. Lidka skierowała ją na małą kopertkę ułożoną z dwóch identycznych czerwonych z białymi kropkami drągów. Daisy biegała za nimi cały czas, jak one zwalniały ona też, gdy przyśpieszały ona też. Teraz jednak znajduje się przed nią coś dziwnego i nie wie co zrobić.
India z Lidką skierowały się ku niej, ona też by mogła, ale nie wie co to jest. Mogłaby też to ominąć, ale jakieś inne drągi uniemożliwiają jej to. Daisy zobaczyła, że dziewczyny są już po drugiej stronie i czekają na nią, a że widziała jak India pokonała ,,to coś" ona także  ruszyła sarnim galopem i jednym śmiesznym podskokiem znalazła się po drugiej stronie po kilku skokach, przekonawszy się, że przeszkody to nic niebezpiecznego sarna zaczęła skakać jakby robiła to od dawna.
Max co jakiś czas podwyższał, a sarna jaki i India razem z Lidką pokonywały ją bez problemu.
-Świetnie skaczecie. Lidka to są pierwsze twoje skoki takie wysokie, a idzie wam jak z płatka. No to co teraz po krótkich trasach sobie pojeździmy.
-Dla mnie rewelacja-odpowiedziała uszczęśliwiona nastolatka.
Max uśmiechną się do niej i poszedł podwyższyć jeszcze parę przeszkód, a mała sarenka zaczęła go lizać i podszczypywać co wywołało u niego jeszcze szerszy uśmiech.
Kiedy wszystko było gotowe Lidka docisnęła łydki i zaczęły skakać krótki parkur, a Daisy tuż za nimi. Po kilku przejazdach dziewczyna rozkłusowała i rozstępowała kobyłkę. Max zarzucił derki Indii oraz sarence, a potem wdał się w szczegółową rozmowę z Lidką o Monice, Indii, Daisy, Jessie, o jego bracie Willu oraz o przejeździe Lidki i zawodach.
-Dzięki Max.
-Nie ma za co, a teraz śmigaj do stajni oporządź konia i tą małą słodką istotkę.
-Tak jest! Ciekawe co tam u Moni.... Nie chcę zostawić tu Daisy. Wiem, że będzie miała tu dobrze, ma Indię, z którą się zaprzyjaźniła, ale ....chyba jestem ciut egoistyczna. Dobra Max do jutra..
-Czekaj! To jasne, że martwisz się o małą, ale wierz mi, parę dni, a będzie dobrze. Nie smuć się, przecież możesz codziennie przychodzić i ją odwiedzać, nieraz nawet brać ją do domu na jakiś czas. Jutro lonża pamiętaj. A teraz spokojnie je wyczyść i popieść się z nimi. One na pewno się dogadają jeszcze lepiej niż z człowiekiem. Pa.
-Hm. Dzięki jeszcze raz Max. Do jutra. Nie zapomnę-dodała już weselszym tonem i skierowała zwierzaki do stajni.
         
                                                    Rozdział XX

-Błyszczycie dziewczyny.-powiedziała Lidka i wsypała Daisy sarniego jedzonka tylko trochę innego niż końskiego.
-Indiu moja kochana opiekuj się dobrze naszą Daisy. Twoje jedzonko zaraz będzie... jak Max przyjdzie. Masz tu jeszcze parę marchewek i jabłko. Dam jedną małej może jej zasmakuje, a jak nie to będziesz mogła zjeść. Jutro przyjdę i długooo posiedzę z wami. A teraz śpijcie dobrze.-Lidka pożegnała je czule i poprzytulała, a na koniec pomogła jeszcze wsypać owsa do żłobów.
-Pa Max, pa Indiu i Daisy.
India zarżała przeciągle, a Daisy wydała z siebie śmieszny dźwięk, ale on i tak został w sercu Lidki.
Dziewczyna wyszła na dwór. Uderzyło w nią chłodne powietrze. Emil stał już w boksie, ale MOniki nigdzie nie ma.
-Wygląda na to, że muszę iść sama-niechętnie powiedziała brunetka.
Obeszła jeszcze raz podwórze, ale ślad zaginął i po Monice jak i po Jessie oraz niejakim Willu.
..........................................................................................................................................................

Na dziś starczy... Te pierwsze dwa czy trzy rozdziały jakoś odtworzyłam i dołożyłam następne..

To ja wam życzę słodkich Horsey'owych snów.

Papa !


                 
                           







 







                             



piątek, 5 grudnia 2014

*3 Hejkaaa

Co u was?
Codziennie mam naukę. Do 19 grudnia mamy mieć wystawione oceny. Dlatego każdy tydzień składa się z prac klasowych i sprawdzianów. Iskrze  muszę poświęcać mniej czasu. Dzisiaj miała lonżę, a jutro wolne.
Weekendy były zawalone tą nauką, a teraz są jeszcze bardziej zapełnione.
Jutro jadę z Kają na Cavaliadę dlatego kobyłka  ma wolne.
Kto jutro na Cavaliadę komentować.
Spróbuję się jakoś zaznaczyć (hahaha wiem dziwna jestem XD.) Może zieloną wstążką

wtorek, 2 grudnia 2014

*2 Simaneczko

Dziś koleżanka dała mi w stajni fajny pomysł na frędzle do ogłowia lub do siodła.

Frędzle są głównie traktowane jako ozdoba do zaprzęgów konnych, przypinane do ogłowi, są zawsze w kolorze czerwonym. Czemu nie używać ich przy jeździe wierzchem?
Mogą być doskonałą ozdobą przy wszelkich Hubertusach, pokazach czy zawodach. Przymocowane do ogłowia nie są dobrym pomysłem dla płochliwych koni, ale dla tych które ignorują frędzle przy ogłowiu są równie pomocne przy odganianiu much.

Pokazuję najprostszy sposób robienia frędzli.

Potrzebne rzeczy:
> Włóczka (dowolny kolor)
> Mulina lub sznurek
> Zatrzaski 7-15mm (do zakupienia w pasmanterii)
> Materiałowa taśma (taka jak do skracania spodni ale nie elastyczna) (nie może się strzępić!)
> Igła i nić

Wykonanie:
Włóczką owiń dowolny w miarę płaski przedmiot (np. książkę) w jednym miejscu. Długość frędzla zależy jaki przedmiot będziesz owijać, a grubość - ile razy.


Obetnij wszystkie odcinki włóczki z jednej strony i cały pęk równo rozłóż.
Odmierz ok. 23 - 25 cm materiałowej taśmy, utnij, i przyszyj zagięte końce a poniżej po obu końcach (ale po tej samej stronie) przyszyj zatrzaski.

Taśmę ze zatrzaskami przełóż pod pękiem z włóczki, zapnij, złóż w pół i owiń mocno muliną.



Obetnij nierówne końce i gotowe ;)




Życze powodzenia w robieniu frędzli. :)











poniedziałek, 1 grudnia 2014

*1 Hejkaaa

Dziś nudna notka...nie zabawa...wypowiedź.Wypowiedź,na temat durnego teenseese walker horse...Koniom zakładają żelastwo na kopyta..I konie chodzą,jak marionetki!Bez uczuć!Jak marionetki.Ludziom to się podoba-bo koń wygląda jak z bajek Disney'a.Jak myszka Mickey . To głupie!A byście wpisali teenseese walker horse na yt!Trening takiego konia to istny koszmar!PIEKŁO!Poniżej link do najstraszniejszego filmu dam.Ale,czy to nie straszne?!To konie były pierwsze,nie człowiek. 
https://www.youtube.com/watch?v=gxVlxT_x-f0

#2 Cześć

Wybaczcie mi, ale nie dam rady dodać dziś filmiku bo Ola zabrała mojego laptopa( jej się zepsuł) i musi coś sprawdzić w internetach. Tak powiedziała. Co z niej za żuczek puszysty.
Byłam dziś z mamą na zakupach w różnych sklepach. Nie lubię chodzić po sklepach. Wiem dziwna jestem XD.
Ale potem, gdy tata wrócił z pracy pojechałam z nim do sklepu jeździeckiego. Ola z nami nie pojechała bo musiała się uczyć do poprawy testu z matematyki. W każdym razie kupiłam tam napierśnik i brzoskwiniowy zestaw. W tym sklepie, gdzie kupuję są często zestawy. Właśnie on przykład moją uwagę. Czaprak, nauszniki, owijki i kantar. Utargowałam z tym panem jakieś 15 zł jak nie 20. On akurat był skłonny obniżyć cenę, pracuje tam jeszcze pan Kazik. On twierdzi, że cen sklepowych się nie obniża. Ja też tak myślę,  ale że co jakiś czas są tam przeceny to warto potargować się. To jest sklep bardziej rymarski, więc oni obniżają ceny, a jakość sprzętu jest solidna, mocna, długo trwała. Napierśnik brązowy. Ogłowie, napierśnik, ochraniacze i siodło mam brązowe. Kocham brąz.

Charma lonżowałam dziś. Trochę luźniej niż zawsze, ale napracował się w ciągu tygodnia. Oli nawet dobrze idzie z Iskrą.
Ten koń jest trudniejszy niż inne konie,  na których jeździła. Sama mi mówiła. One są raczej stworzone dla siebie... Ale i tak szczycę się tym, że Charm głośniej rży Xd. Haha. Co ja piszę. No cóż takie już jesteśmy. Dziadek dalej uczy mnie powożenia... Mam pomysł na następną książkę. Ale tej jeszcze nie skończyłam...

Ja już lecę. Papa.
konie przesyłają wam pozdrowienia.  :)

sobota, 29 listopada 2014

#1 Hej

Wpadłam na pomysł, że posty będą oznaczone, jakbyście chcieli wyszukać post to wpisujecie po prostu jego nazwę, a jak wszystkie praktycznie nazywają się,, Hej !, Hejczi!, Siemka!" to tak trudno.

Dzisiaj konioł miał wolne. Przygotowujemy  się do zawodów w małym crossie.
Zrobiłam dzisiaj krótki filmik. Nie wiem jak go oceniacie, ale jeśli mogę was o coś poprosić to poproszę, żeby pod jakimś z postów był komentarz. Chociaż jeden nawet animowy. To nas motywuje do pracy, że ktoś jednak czyta ten blog.
Jutro dodam ten filmik.

piątek, 28 listopada 2014

Hejczi!


Czo tam u was ?

Dzisiaj jeździłam na Charmie na naszej hali. Skakaliśmy sobie przeszkódki takie jak L-ka.

Wczoraj na igrzyskach było bardzo fajnie. Jedna piosenka wpadła mi w ucho...

piosenka,igrzyska_smierci,the_hanging_tree.html

Link. ^
          |

Dodaję nowe rozdziały (na razie będę pisać książkę, żeby szybciej skończyć)

Będzie kontynuacja tamtego rozdziału.

CD                                     ,,Zimowa Rywalizacja"

(...)                    
                   India stawiała ostrożnie kroki na białym puchu pokrywającym całą ziemię.
-No kochana jak dojedziemy do zamarzniętego stawu to spróbujemy pokłusować.
Gdy dotarły na miejsce, gdzie poziom puchu nie sięgał tak wysoko, a ziemia nie była tak ślizga i zamarznięta, dziewczyna lekko docisnęła łydki i zaczęła anglezować.
-Tak, dobra dziewczynka. O to chodzi!-Lidka pochwaliła klacz po dotarciu na pola.
-To pojeździmy tu jeszcze chwilę i zagalopujemy.-dodała
Dziewczyna poczuła się pewniej jak za dawnych czasów i zupełnie zapomniała dlaczego ona ,Lidka bała się Indii. Usiadła głębiej w siodle, odchyliła się i puknęła klacz obcasem.
Lidka uniosła się w strzemionach, uczepiła długiej, rozwianej grzywy i pogalopowała na koniu w dal kołysząc się w rytm zgrabnych, dobrze znajomych i pewnych ruchów Indii.
-Juhu! To jest to!-krzyknęła w niebogłosy po czym popędziła jeszcze bardziej swoją kobyłkę.
Pędziły tak ,aż do stajni . Śnieg rozpryskiwał się na wszystkie strony spod małych kopyt kasztanowatego konia, a gałązki i liście, które gdzieniegdzie pozostawały na drzewach, lekko powiewały od wiatru pędzącej dwójki szaleńców. Lidka czuła się jak za dawnych czasów, jak wtedy kiedy Monika nazwała ją wariatką ganiającą po polach.

                                >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Sorry, że tak mało, ale dziś nie mam weny twórczej XD.

Na stronie na Facebooku wstawiam wszystkie rozdziały tej książki razem w jednym poście jeszcze dziś....
Tam jest mało rzeczy, ale dopiero wczoraj została stworzona.



czwartek, 27 listopada 2014

Siemaneczko!

Ponieważ mnie natchnęło miłego czytania.

. Te pary, to poza jednym przypadkiem – same amazonki. Kobiety! Stąd w ich jeździectwie nie tylko ambicje, ale i ogromne emocje. Konie chodzą lepiej – perfekcyjna pani domu ;) chciałaby jeszcze lepiej. Konie chodzą gorzej – złamane serce matki / ciotki konisia rozbija się na tysiąc kawałków w życiowej tragedii. Tudzież najtrudniejszy przypadek, czyli odpieluszkowe zapalenie mózgu, co w praktyce oznacza takie zafiksowanie na punkcie konia, że jego właścicielka traci kontakt z rzeczywistością. Nie interesuje jej nic poza rumakiem, który niezależnie od tego, czy pracuje dobrze, czy źle, czy jest grzeczny, czy niebezpieczny – jest idealny, doskonały, najmądrzejszy, najlepszy, najważniejszy i wszystko i wszyscy powinni temu przyklaskiwać i POTWIERDZAĆ zachwyty. Ufff…
Jak z takim babińcem (w który włączyć należy niżej podpisaną) można radzić sobie na co dzień?
Na takie moje dictum Marcin odparł, że w jego pracy, w trakcie szkolenia ujeżdżeniowego pary jeździec + koń tak naprawdę najważniejsza jest praca nad charakterem jeźdźca. Jeśli będzie on umiał przezwyciężać własne słabości, panować nad emocjami, świadomie określać własne cele i oczekiwania, starać się dążyć do określonego celu, to tak naprawdę cała reszta pracy jest już prosta.
IMG_0273
No ba! Musimy zatem panować w pierwszej kolejności nie tyle nad koniem, co nad własną głową. A w tej kwestii – wszyscy jesteśmy grzesznikami. W ujeżdżeniu grzechów gnieździ się szczególnie dużo (co oczywiście nie znaczy, że inne dyscypliny są od nich wolne!). Pierwszy z nich, ten najbardziej główny i podstawowy, to grzech ignorancji.
Grzech ignorancji można popełniać na dwa sposoby. Pierwszy z nich wynika z braku wiedzy bądź doświadczenia. Drugi – wręcz przeciwnie, z przekonania o własnej doskonałości i wysokim poziomie umiejętności jeździeckich.
Ignorant nowicjusz zwyczajnie nie wie, co jest w jeździectwie dobre, a co złe, co będzie czarne i co białe. Nie wie, jak wyglądają procesy szkoleniowe, może zatem z niewiedzy niechcący robić wszystko to, czego nie powinien. A ilu z nas ma tak naprawdę komfort pracy z koniem profesorem? Żeby skutecznie uczyć niedoświadczonego konia, trzeba wiedzieć nie tylko, co należy zrobić, ale również kiedy i dlaczego należy to robić. Weźmy sobie chociażby tak podstawową rzecz, jak kontakt. Wsiadamy na niewyszkolonego konia, nabieramy wodze i czujemy opór. Naturalnym i instynktownym ludzkim odruchem jest złapać wszystkie sznurki i ciągnąć tak, żeby ów opór zniknął. My myślimy tak: ciągniemy i jest nieprzyjemnie, więc koń ustąpi, żeby mu było wygodniej. Niestety koń rozumuje w zupełnie inny sposób: oho, ciągną, no cóż, widać takie jest życie, nie jest zbyt wygodnie, skoro trzeba tak ciągnąć. My zakładamy, że koń by uniknąć dyskomfortu zrobi coś w inny sposób, ponieważ wymyśli, że to będzie dla niego łatwiejsze czy bardziej przyjemne. Koń nie myśli abstrakcyjnie, odbiera jedynie status quo: oto nie jest za fajnie, ale jeszcze w granicach tolerancji na dyskomfort (a jeśli nie, to wtedy najpewniej krewki rumak wyrwie nam wodze lub okaże nieposłuszeństwo wierzganiem, wspinaniem, odmową ruchu naprzód czy próbą pozbycia jeźdźca z grzbietu). Czyli albo: jest źle i mogę to znieść, albo jest źle i nie mogę tego znieść. Bez refleksji, że oto powinienem zrobić coś zupełnie innego, a może mój poziom komfortu od tego wzrośnie. Koniowi trzeba pokazać wyraźnie: tu, w tym miejscu, w ten sposób jest źle, ale w tamtym miejscu, w tamten sposób jest dobrze. Tylko absolutnie czytelne wytłumaczenie koniowi stawianego przed nim zadania pozwoli nauczyć go prawidłowych zachowań, działań i odpowiedzi. A prawidłowego kontaktu i przyjęcia wędzidła konia trzeba po prostu nauczyć – żaden się z tym nie rodzi. Ignorant nowicjusz tego wszystkiego nie wie i wprawdzie bez złych intencji, ale zabierając się za pracę z młodym / surowym / niedoświadczonym koniem popełni grzech ignorancji.
 recydywista to znacznie trudniejszy przypadek. Taki rodzaj ignorancji dotyczy przeważnie osób, które osiągnęły już jakiś poziom umiejętności. Większość swoich niepowodzeń tłumaczą winą konia, nie potrafią przyznawać się do błędów, porażek, a także do braku pomysłów na rozwiązanie danego problemu. Z uporem brną jedną obraną ścieżką, a wszelkie wątpliwości czy zapytania odbierają jako krytykę swojej osoby (oczywiście sami chętnie krytykują innych). Ignorant recydywista nigdy nie powie „nie wiem”. Niestety bardzo smutny jest fakt, że w naszej rzeczywistości wielu jeźdźców z przewlekłym typem ignorancji staje się trenerami i szkoli konie, lub początkujących jeźdźców :(
Czy można jakoś sprawdzić, czy przypadkiem nie grzeszymy ignorancją?
Jest pewien sposób. Miarą prawidłowego treningu jest rozwój, progres. Jeśli więc jeździsz regularnie, pracując nad sobą i nad koniem, a nie robisz żadnych postępów i cały czas jeździsz „tak samo”, a twój koń nadal chodzi „tak samo”, to niestety ignorancjomierz powinien zacząć bić na alarm. Oczywiście nie można się frustrować, że trening w niedzielę wyglądał tak samo, jak we wtorek, bo proces zmian zachodzi dosyć powoli. Jeśli jednak spojrzysz na swoją jazdę wstecz trzy, sześć czy dwanaście miesięcy temu, to zdecydowanie powinieneś czuć się harder, better, faster, stronger ;)
Największą trudnością grzechu ignorancji jest to, że niezwykle ciężko jest się z niego wydostać. Dzieje się tak dlatego, że ignoranci nie wiedzą, nie rozumieją, że coś jest źle. W wielu przypadkach mają również dobre chęci i naprawdę starają się, chcąc dla swojego konia jak najlepiej.
Lekarstwem na ignorancję jest tylko jedno – wiedza. Po pierwsze na temat samego konia, jego potrzeb, budowy, reakcji, działania końskiego ciała. Po drugie na temat treningu – czyli po kolei wiedza o dosiadzie i oddziaływaniu jeźdźca (musisz wiedzieć, czy jakieś niepożądane zachowania konia nie są spowodowane błędami jeźdźca!), prawidłowości chodów i elementów, skali szkoleniowej treningu, gamie ćwiczeń jakie może wykonywać koń oraz o mankamentach i słabych stronach naszego wierzchowca. To wszystko rozwija świadomość jeździecką, czucie, intuicję i na końcu ten „koński zmysł”, który posiadają naprawdę dobrzy jeźdźcy.

PS. Zapraszam was na naszą stronę na fejsie. Horsey-blog

środa, 26 listopada 2014

Siemaneczko!

Na samym początku chcę was przeprosić ,że mało piszę ale mam cały tydzień zawalony.  Od pn-pt
Szkoła, stajnia, nauka i tak ciągle a weekendy to stajnia ,nauka. No cóż nie będę przynudzać. Jak wiecie Kaja coraz lepiej dogaduje się z Charmem. To mi bardzo odpowiada bo się już nie czepia mnie i Iskry. Zajęła się sobą. A  teraz końcu moja notatka na dziś.

  Pogoda tak szara i przygnębiająca, że o godzinie 17:00 schowałam się dziś pod kołdrą z nadzieją nie wychodzenia spod niej aż do kwietnia. Niestety już godzinę później opuściłam przytulne ciepełko i śmignęłam ruszyć dwa konie (mojego i Kai) ;) Spoglądając jednak w długoterminową prognozę pogody nabieram obaw, że potrzebę ciepłego przykrycia mogę odczuwać coraz częściej, eh, ciężkie czasy dla ciepłolubnych…
Koniom na razie temperatury nie doskwierają, ale siąpiące z nieba deszcze trochę już tak. Mamy wprawdzie w stajni świetnie zdrenowane padoki, ale nie są w stanie wchłaniać płynącej bieżąco wody. Na wilgoć, deszcze i błotko mam jednak panaceum w postaci dobrych nieprzemakalnych derek przeciwdeszczowych. Jutro idę z Kają na IGRZYSKA ŚMIERCI - KOSOGŁOS. 

Hej

Ok...
Jak widzieliście posty się znowu pomyliły, ale to przeze mnie.

Aktualizowałam posty Oli bo miała trochę błędów i się zrobiło Xd.

Strasznie mało piszę,ale dzisiaj postaram się dodać jeszcze więcej rozdziałów niż ostatnio co zaczniemy nową książkę..

Postępy z Charmikiem  są...
Zdobyliśmy pierwsze miejsce w LL-ce i trzecie w L-ce na zawodach w sobotę. Jestem bardzo zadowolona z naszych dotychczasowych osiągnięć. Jak na pierwsze wspólne zawody to niespodziewałam się tego.

Zaczęłam pracę  Join Up z koniołem...
Chciałabym wam wstawić linka do konia.
Ja nie pochodzę z tych terenów, ale na fejsie ma się w lajkach różne strony...
Taki fajny konik. (polecam)

http://ogloszenia.re-volta.pl/inne/szczegoly/37958?q=&kategoria=4&lokalizacja=&widok=0&strona=2

A teraz (zastanawiam się czy nie założyć stronki na fejsie o naszym blogu.)

Cd.               ,, Zimowa Rywalizacja "

           Rozdział XIII
Lidka siedziała w szkolnej ławce i patrzyła na rozciągające się boisko szkolne z ośnieżonymi drzewami, gdy pani Lena Miszcz tłumaczyła zadanie z matematyki.
-Lidia, Livia Blaze!-zabrzmiał surowy ton nauczycielki.
Lidka aż zadrżała:
-Tak proszę pani.
-Hm. Może mi powiesz o czym przed chwilą mówiłam.
Cała klasa patrzyła na dziewczynę, która malała w oczach. Lidka miała dobre oceny z matematyki, ale geometria nie była jej mocną stroną. Dziewczyna szybko spojrzała na tablicę i wyjaśniła:
-O tym jak obliczyć zadanie piąte ze strony trzydziestej czwartej.
-Hm. Tym razem udało ci się... Wiem, że to wasza ostatnia lekcja jednakże...-niedokończyła, bo przerwał jej dzwonek, Blaze szybko się spakowała i żwawo ruszyła ku wyjściu wcześniej się żegnając. Zbiegła raźno po schodach i wybiegła przed budynek szkoły czekając na Monikę, która kończyła dziś o tej samej porze co Lidka, aż wyjdzie z drugiego budynku.
Niebawem w drzwiach ukazała się Monika otoczona wianuszkiem przyjaciółek. Lid szybko się obrócił tyłem, ale kątem oka patrzyła jak jej siostra żegna się z nimi i zmierza ku niej.
-Hej!-Zawołała radośnie Monia
-Cześć! Tata jeszcze nie przyjechał.
- Mhm. Jak tam dzisiaj było... Z panią Leną.
-He. Nic nie mów...
-Będziecie tu tak stać czy wskakujecie?-zaśmiał się tata.
-O tato!
Monika popchnęła Lidkę na tylne siedzenie, a sama wpakowała się na przednie.
-Ej!-Zawołała oburzona dziewczyna.
-Oj. Lidio, Livio Blaze. Starsi mają pierwszeństwo.
-Wystarczy, że ta żmija Lena tak na mnie mówi...
-Lidio, Livio proszę abyś zaprzestał tak mówić.-powiedział tato po czym wszyscy się roześmiali.

            Rozdział XIV

-Moniko mogę dziś pojeździć na Emilu-spytała trochę bojąc się odpowiedzi Moniki.
-Wiesz, że ja bym ci pozwoliła, ale co z zawodami... To już nie długo, a ty boisz się jeździć na własnym koniu..musisz przemóc strach.-temat zawodów nie był poruszany od wpisu Moni na listę startową.
-Tak, wiem. Ale ja nie chcę w nich startować. Słuchaj ja się JEJ boję...
-Hmm. Max był ostatnio w stadninie w Biskat i powiedział, że mają tam wspaniałe konie...-dążąc do tego by Lidka miała wyrzuty sumienia, Monika szczotkowała powoli i dokładnie swojego gniadego wałacha.
- To dlatego ostatnio go nie było... A widział tam jakiegoś kuca...?  Ja naprawdę nie wystartuję. Nie na niej.
-Idź ją chociaż przygotuj... Miałyśmy jechać w teren, ale ja zostaję i ćwiczę z Maksem do zawodów... Muszę pobić Trio.
            Rozdział XV

Monika ruszyła z Emilem na halę, a Lidka stanowczo pociągnęła Indię za wodze.
Bardzo się bała, a teraz jak szalona chce jechać sama w teren... Na Indi, której się boi.
-No malutka chodź.
Dziewczyna włożyła nogę w strzemię i wdrapała się na wąski znajomy grzbiet.
Szturchnęła klacz piętą i ruszyły na pola.

            Cdn...................................

Okej. Niedługo skończę tą książkę, a teraz dobranoc. Horsey'owych snów
Ps. Dodaję jedno zdj. Mojego Dyzia.

sobota, 22 listopada 2014

Hej!

Jak widziałam to Ola wprowadziła was w mały błąd... Jeszcze nie kończę książki.

Dzisiaj dodam kolejne rozdziały książki(trochę więcej za to, że mnie tyle czasu tu nie było XD)

Mamy 333 wyświetleń i dodaję opcję.... Jedno słowo dziennie po islandzku/irlandzku lub hiszpańsku.

Myślę, że angielski jest trochę oklepany.

Z Charmikiem coraz lepiej nam idzie. Już się do mnie przyzwyczaił. Rży na powitanie tak głośno, że zagłusza Iskrę. Kontakt jest lepszy i mocniejszy [ w sensie, że już odpuszczam wodzami i kieruję łydkami ( robię już wstęp do cordeo) ] Skoki są już bardziej na luzie, już nie żuje wędzidła. Ma bardzo dobry styl skakania , jak pisałam dziadek lonżował go a ja siedziałam na nim na oklep i wykonywałam ćwiczenia na dobry dosiad] . Niedługo startuję z nim  w zawodach w klubie jeździeckim dawnej instruktorki.

CD         (...)      ,, Zimowa Rywalizacja"

                                    Rozdział IX

Tego ranka poziom śniegu podniósł się o jakieś pięć centymetrów.
Lidka szła raźnie do sklepu prowadząc za sobą sarenkę. Sarenka dostała imię Daisy, ponieważ miała jasną sierść i biały ogonek. Imię wybrała Monika z mamą natomiast tata i Lidka zostali jej opiekunami.
-Choć Daisy kupimy dla ciebie bandaż i kocyk.-Zawołała dziewczyna do opierającej się sarny.
Zwierzę było u nich już tydzień, ale dopiero dziś Lidka wyszła z nim na dwór.
Świeże, chłodne powietrze uderzyło Daisy do głowy i po chwili zaczęła robić baranki.
-Haha. Nie wygłupiaj się bo zaraz sobie coś zrobisz.
Na dworze nie było żywej duszy, więc sarna prowadzona przez młodą dziewczynę nie wzbudzała podejrzeń. Noga małej istotki powoli się zrastała. Rodzina była pod wrażeniem, że tak szybko sarna powraca do zdrowia. Znajomy weterynarz wyjaśnił im dlaczego złamania zrastają się tak szybko w przypadku saren, jednak nadal mała Daisy nie wyzdrowiała do końca. Mogła pokonywać krótkie dystanse w ciągu kilku dni.

Po kilku minutach ociągająca się słodka sarenka i zachęcająca ją dziewczyna dotarły do sklepu.


                                      Rozdział X

- Ok mała nie ruszaj się-powiedział tata zawijając bandaż na niewyleczonej jeszcze nodze młodej Daisy.
-Zrobione!-stwierdziła zadowolona Lidka i podeszła do małej by nakarmić ją mlekiem z butelki, które poleciła pan weterynarz .
-Lid zbieraj się zaraz musimy iść do stajni- Monika przywołała do porządku  młodszą siostrę.
-Już, już.!-Przebierając się w pędzie odkrzyknęła Moni.
Nie minęła minuta jak Lidka ubierała czarne, wcześniej oczyszczone z błota i kurzu, buty.
Po następnych kilku sekundach siostry szły obok siebie niosąc swoje torby, w których miały smakołyki na czekające w ciepłych boksach konie.
Droga do stajni zajęła dziewczynom niecałe osiem minut na rozmawianiu i udzielaniu porad, a także o nowym chłopaku Moniki.
-Dlaczego wcześniej mi nie powiedziałaś- oburzyła się Lidka.
-To było wtedy, kiedy zostawiłam ciebie samą.... Pokłóciłam się z Amelią.-wyznała-Ona myślała, że nie będę miała dla niej czasu i jak nie Jesse to Emil, a dla niej nie starczy czasu.
-Pf. Czyli albo ten twój chłopaczek na J albo konie?-Parsknęła młodsza z dziewcząt.
-Mhm .Dokładnie-potwierdziła otwierając drzwi do wypełnionej ciepłym powietrzem, stajni.
Lidka skierowała się do siodlarni odłożyć rzeczy.  W całej stajni było cicho. Co prawda nie było dziś zaplanowanego treningu, a Trio nie przychodziło w soboty do stajni tylko wolało siedzieć w spa lub spędzać czas podrywając chłopaków w nowo otwartej kafejce, ale Maksa nie było nigdzie widać, słychać i czuć.

Dziewczyna zdjęła kurtkę i włożyła o swojej szafki, wyjęła smakołyki z torby i szczotki z małej szafki, a następnie skierowała się do Indi.
-Hej kochana-zawołała gdy tylko klacz wystawiła łeb ponad bramkę i zarżała.
-Jak tam po wczorajszym treningu, dzisiaj sobie poskaczemy, juro pojedziemy  teren, a w poniedziałek wylonżujemy.
Klaczka zarżała.
-Tak tak, a we wtorek będziesz miała wolne-zaśmiała się dziewczyna.
- Nie gadaj tyle tylko czyść już ją, bo trening będziesz zaczynała godzinę później ode mnie-zakpiła Monika..
-Hmmm..... Ja nie wiem co ten Jesse w tobie widzi-odgryzła się Lidka
-Jednak coś widzi!
-O jeny co ja z nią mam- szepnęła do Indii i zaczęła szczotkować jasną sierść kobyłki.
Kiedy India był już oporządzona i osiodłana siostra Moni zarzuciła  jeszcze derkę na grzbiet i nasunęła głębiej toczek.
-Idziesz już?!-zapytała Monikę, która jeszcze dopinała popręg.
-Tak ,już idę.
Dziewczyna złapała za wodze klaczy i ruszyła do drzwi. Monika cmoknęła i również wyprowadziła Emila ze stajni. Dziewczęta pokonały krótki dystans do drzwi dużej, dobrze oświetlonej hali.
Lidka zdjęła wodze z szyi konia i ruszyła ustawić drążki na kłus, Monia natomiast zaczęła ustawiać parkur wysokości L-ki z dwunastu przeszkód. Po upływie piętnastu minut wszystko było gotowe.
Siostry wsiadły na konie i ruszyły żwawym stępem po hali.
Po odpowiednim rozstępowaniu zdjęły polarówki z zadów i powiesiły na stojakach po czym zaczęły kłusować. Lidka prowadziła Indię lekko starając się nie trzymać kontaktu na wodzy.
Emil posłusznie szedł do przodu. Zbierał się i wyciągał na każdy odpowiedni znak jego właścicielki.
Postoje, małe i duże wolty, slalomy, dwu minutowe przejścia o kłusa, zmiany kierunków i przejazdy przez drążki szły coraz lepiej. Po dłuższej rozgrzewce i odpoczynku India zachęcona łydką miękko przeszła w galop na dobrą nogę i wyciągnęła głowę. Emili ruszył później po wydanym sygnale i równo galopował kierowany przez Monikę. Lidka odprężyła się i dała dłuższe wodze co wykorzystała kobyłki i strzeliła kilka baranków. Dziewczyna z trudem utrzymała się na grzbiecie, ale nie zdążyła skrócić wodzy, ponieważ India strzeliła kolejną serię małych baranków i Lidka wylądowała na piachu.
Wypluła małe ziarenka z buzi i powoli wstała.
-Nic ci nie jest?-spytała siostra i zatrzymała konia.
-Nie, nic, ale ty pewnie to wykorzystasz hmm? Pewnie Jesse się uśmieje-rzuciła zezłoszczona Lidka.
Wiedział, że to jej wina lecz wiedziała też, iż Monika zapewne się ucieszyła. Jednak Monia posmutniała i więcej się nie odezwała.
Dziewczyna wdrapała się na siodło i chwilę postępował lecz potem znowu zagalopowała.
Galop nie był już taki jak wcześniej. Lidka się bała, że znowu spadnie choć spadała już sto raz.
India co chwilę przechodziła do kłusa ograniczona nadmiernym trzymaniem dziewczyny.
-Teraz poskaczemy-spokojnie i odpowiednio dobierając słowa rzekła niebieskooka blondynka pozwalając Emilowi zwolnić.
-Ok
Blondynka rzuciła jeszcze jedno spojrzenie na swoją siostrę i najechała na małą kopertę z kłusa.
Lidka zawahała się, ale ruszyła za Moniką. Docisnęła łydki i poprosiła klacz o kłus nadal trzymając ją za pysk. Po kilku skokach brunetka zwolniła ręce lecz nie była do kończ pewna. Monia zeskoczyła na piasek i ustawiła wskazówkę na galop. Po chwili była z powrotem na grzbiecie Emila i galopowała na przeszkodę. Nagle India wyciągnęła wodze z rąk pani i pogalopowała równo za koniem Moniki na przeszkodę. Dziewczyna siedziała jak worek kartofli podskakując i usiłując zwolnić klacz, jednak nie było to takie łatwe. Zaprzestała prób, gdy była już tuż przed przeszkodą lecz India nagle zatrzymała się  i Lidka ponownie całowała piasek.
Monika zeszła z Emila i przywiązała go o barierki, podeszła do siostry i pomogła jej wstać i otrzepać  z piachu.
-Dzięki-wymamrotała niechętnie ciemnowłosa.
Blondynka bez słowa podeszła do kobyłki i wskoczyła na jej wąski grzbiet.
Emil i Lidka patrzyli na nią w osłupieniu, gdy ta zagalopowała na klaczy i skierowała ją na kopertę
trzykrotnie, po czym zatrzymała obok właścicielki klaczy, na której jechała i udzieliła jej porad, ponieważ wiedziała, gdzie kryje się problem.
-Ja się nie boję-zaprzeczyła.
Boisz się, ale to nic strasznego...słuchaj-zaczęła ponownie doradzać swojej siostrze.
-No dobrze-odparła Lidka i podeszła do Indii.
-Ale jak mi pozwolisz to ja wsiądę na Indię, a ty na Emila.
Lidka popatrzyła na nią w osłupieniu, ale się zgodziła.
Emil nic sobie nie robił z tego dopóki nie zobaczył jakim dobrym tak naprawdę jeźdźcem jest Lidka.
India patrzyła zgubiona na swoją panią, która wyglądała na zadowoloną, że wsiada na tego rosłego gniadosza, a nie na nią.

Monika zakłusowała i w narożniku zagalopowała. India galopowała lecz zdezorientowana i zawiedziona.
Przejechały parkur z jedną zrzutką co uspokoiło trochę Lidkę. Nie tylko ona popełnia błędy.
-Teraz ty-Krzyknęła.
-Mhm.
Lidka szturchnęła konia i skierowała go na tor. Emil równomiernie galopował. Lidka czuła się bezpiecznie na jego szerokim grzbiecie i lekko docisnęła łydkę. Pokonali razem bezbłędnie tor w dobrym stylu.
-Super!-zawołała uradowana Monia, a Lidka zadowolony spytała ją czy by mogła pojeźzić na Emilu do końca tej jazdy.
-Oczywiście-od razu zgodziła się Monika.
Lidka odetchnęła z ulgą.
Kolejne przejazdy były coraz lepsze, a uśmiech z twarzy dziewczyn nie znikał w ogóle.

                     
                                  Rozdział XI
Dziewczyna poprawiła derkę na grzbiecie gniadosz i ruszyła za starszą siostrą zamykając drzwi i gasząc światło.
W stajni dziewczyny zamieniły się końmi i oporządziły je w boksach.
India co chwilę szturchała pyskiem Lidkę, ale ta odsuwała ją. Na koniec włożyła klaczce dwie marchewki i jabłko do żłobu.
-Pa India-rzuciła nie oglądając się nawet na klacz i ruszyła do Emila.
Nakarmiła go i przytuliła, a potem razem z Moniką wyszły ze stajni.
Wracając rozmawiały o tym, gdzie mógł być Maks....

........................................................................................................................................................

Emil
India
CDN .

Teraz będę pisać więcej, aby szybciej skończyć książkę i żebyście mieli więcej do czytania.

OK, a teraz lecę do Charma i Felka ... Papa



czwartek, 20 listopada 2014

Hey

Sorki ,że mało piszę ale rodzice każą mi przykładać bardziej do nauki. Wczoraj byłam u mojej kobyłki upiekłam z Kają dla naszych QN-ów ciasteczka. Nie wiem o czym ogólnie pisać moje życie  nie jest ciekawe. Dam wam przepis na ciasteczka ,a Kaja kończy książkę :)
Daję wam parę przepisów które kiedyś z Kają robiłyśmy.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Składniki:

* 225g melasy ( ewentualnie miodu, ale to niewypróbowane )
* 200g mąki pszennej pełnoziarnistej,
* 150g płatków owsianych.

Wszystkie składniki należy dokładnie wymieszać. Ciasto powinno dać się FORMOWAĆ. Jeśli jest za rzadkie, można dodać mąki, jeśli za gęste, trzeba dolać wody. Następnie ciasto formujemy w wałki o średnicy 1...1.5cm i długości 2cm. Pokrojone kawałki układamy na blasze. Aby się nie przypalały, można wyłożyć ją uprzednio papierem do pieczenia. Ponieważ ciasto nie rośnie podczas pieczenia, kawałki można układać ciasno. Blachę wkładamy do rozgrzanego pieca i pieczemy w temperaturze 180°C, aż przysmaki staną się twarde i brązowe.

Uwaga! W większych ilościach można je podawać koniom dopiero na drugi dzień.

Źródło: Christiane Gohl, Hildegarg Tollkötter: Ekwipunek jeździecki.

W przepisie czas pieczenia wynosi 10 min, ale ja musiałam piec je dłużej. To pewnie przez melasę - ciasteczka po 10 min były jeszcze zbyt klejące.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Chleb rozmoczony plus siemię i miód i zależnie od "smaku" :
-marchew
-mięta (suszona)
-jabłko
Owoce, warzywa tarte na najdrobniejszej tarce, ew. suszone. Można też dodać sok z buraków. Wychodziła z tego całkiem zwarta masa, z której przyrządem do wymowania gniazd z jabłek wyciskać kluseczki średnicy 1 cm i długości 3 cm.
Mozna to było zima na piecu czy kaloryferze wysuszyc.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------



500g płatków owsianych
mleko
2 średnie jabłka utarte
2-3 marchewki utarte
trochę miodu

wykonanie :

a) Płatki owsiane z nie wielką ilością mleka , by OTRZYMAĆkonsystęcje pasty.
b) Masę równą wyłożyć na blachę wysmarowaną tłuszczem lub wyłożyć pergaminem.
c) Piec w temperaturze 180 - 220 stopni celciusza około30 min
d) Po wystygnięciu połamać na kawałki

zamiast mleka można dodać trochę wody i mąki

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

kup:
płatki owsiane
jabłka
mąkę

weź 3 jabłka obierz ze skóry wytnij gniazda i pokrój na cztery części
do małego garnka wlej wodę i włóż tam jabłka czekaj niech się trochę pogotują
włóż na talerz rozgnieć widelcem i dodaj ok 6-9 łyżek cukru, do tego 150 gram

płatek owsianych i 200 gram mąki wymieszaj, ugniataj gdy będzie ciasto się
kleić dodaj mąki, a jak bedzie zbyt kruche dodaj wroche wody z tych jabłek
z ciasta zagnieć średni wałek i włóż do lodówki na pół godziny potem wyłóż na stół
i pokrój na plasterki nie grube podczas krojenia rozgrzej piekarnik do 180*
wyłóż blachę papierem do pieczenia i połóż plasterki na blachę i susz je
30min. gdy ostygną włóż do puszki

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kup:
płatki owsiane
jabłka
mąkę

weź 3 jabłka obierz ze skóry wytnij gniazda i pokrój na cztery części
do małego garnka wlej wodę i włóż tam jabłka czekaj niech się trochę pogotują
włóż na talerz rozgnieć widelcem i dodaj ok 6-9 łyżek cukru, do tego 150 gram

płatek owsianych i 200 gram mąki wymieszaj, ugniataj gdy będzie ciasto się
kleić dodaj mąki, a jak bedzie zbyt kruche dodaj wroche wody z tych jabłek
z ciasta zagnieć średni wałek i włóż do lodówki na pół godziny potem wyłóż na stół
i pokrój na plasterki nie grube podczas krojenia rozgrzej piekarnik do 180*
wyłóż blachę papierem do pieczenia i połóż plasterki na blachę i susz je
30min. gdy ostygną włóż do puszki
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Schemat dla wszystkich jest podobny: mieszamy podstawowe składniki (np. płatki owsiane, mąkę, wodę, cukier, miód, otręby, melasę) tak operując ilością wody i mąki, by uformować dość zwarte ciasto. Następnie dodajemy resztę składników. Pamiętamy by owoce i warzywa, jeśli są starte – odcisnąć z wody. Blachę przykrywamy papierem do pieczenia, układamy uformowane niewielkie ciasteczka i pieczemy. Czas pieczenia jest zmienny, zależy po części od proporcji użytych składników. Bezpieczniej nie kierować się wskazanym czasem, lecz stopniem zarumienienia i przede wszystkim twardością ciasteczek. Ciasteczka sprawdzamy po 10 minut, a następnie co 5-10 minut. Pieczemy w 180-220 stopniach.

Przysmak country
Składniki: 200g melasy, 200g mąki pszennej pełnoziarnistej, 150g płatków owsianych.
Temperatura: 180 stopni

Jabłkowo-marchwiowe
Składniki: 500g płatków owsianych, szklanka wody, mąka pszenna, 2 utarte jabłka, 3 marchewki utarte, 200g miodu.


Owsiane idealne
Składniki: szklanka płatków owsianych, szklanka otrąb, szklanka wody, łyżeczka soli, 2 łyżki cukru, ½ szklanki melasy.
Uwaga: łatwo je spiec.

Warzywne
Składniki: szklanka płatków owsianych, szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej, półtorej szklanki startej marchwi i buraków, łyżeczka soli, żyłeczka cukru, ¼ szklanki melasy.

Puchate jabłkowe
Składniki: szklanka margaryny, szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej, szklanka brązowego cukru, szklanka otrąb, pół szklanki startej marchwi, półtorej szklanki startych jabłek, łyżeczka sody do pieczenia, 2 szklanki płatków owsianych błyskawicznych, 2 jajka.
(ubijamy cukier i margarynę, dodajemy jajka, a następnie mąkę, sodę, otręby, tworzymy leisty krem, dodajemy owies, marchew i jabłka oraz resztę składników).

Musli
Składniki: szklanka płatków owsianych, szklanka otrąb, szklanka wody, łyżeczka soli, 3 łyżeczki cukru, mąka pszenna pełnoziarnista, oraz ziarna wedle gustu: słonecznik, dynia, orzechy włoskie, orzechy arachidowe, orzechy laskowe, rodzynki, migdały.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------





składniki i przygotowanie:
-250 g jabłek obierzcie, wytnijcie gniazda nasienne uduście w niewielkiej ilości wody.
- Rozgniećcie widelcm i wyłóżcie na gęste sito, aby przeciekły (sok zachowajcie).
- Zagniećcie z jabłek, 200g mąki i 150 g płatków owsianych cisto.
Jesli masa sie kruszy, dodajcie trochę soku.
- Uformujcie gruby wałek i odstawcie na 1/2 goziny do lodówki.
- Wygrzejcie piekarnik do 180 C, wyłóżcie blach epapierem do pieczenia, pokrójccie wałek na plastry i pieczcie 15-20 minut.
- Ostudźcie i zimne ciastka przełóżcie do puszki.

p.s. Dobre dla konia i zgłodniałych amazonek :D

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Skład (nieco zmieniony):

mąka pszenna
siemię lniane (rozgotowane)
otręby pszenne
miód pszczeli
owies gnieciony
sok jabłkowy
słonecznik łuskany
mięta (suszona)

Ciastka były pieczone dużo dłużej, niż podano w przepisie (około godziny) i w niższej temperaturze (ok. 100 °C z wykorzystaniem termoobiegu). Dopiero po tak długim czasie były odpowiednio suche (w wyższej temp. przypalały się).
Wyszły niesamowicie pachnące i konie się nimi zajadają z widoczną przyjemnością :)

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Smakołyki dla koni
płatki owsiane (kg)
sok jabłkowy (1l)
musli (kg)
mąka (dodawać po trochu, żeby wszystko się kleiło)
cukier (na oko)

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać, uformować w kulki i piec w temperaturze 180 stopniach przez 40 minut.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------







• 225g cukru

• 200g mąki pszennej

• 125g płatków owsianych + woda

WYKONANIE: Zmieszać wszystkie składniki razem,wygniatać do uzyskania dającej się formować masy. Uformować w serduszka,kwiatki według własnej wyobraźni.Ułożyć na blaszce (nie rosną). Piec w 180 stopniach przez ok.40min.Podawać koniom dopiero gdy stwardnieją na kamień.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

• Mąka

• Płatki owsiane

• Otręby pszenne

• Miód

• Sok jabłkowy

• Siemię lniane

• 1 surowe jajko

WYKONANIE: 1. Do dużej miski wsypać mąkę,otręby, płatki owsiane i trochę siemienia lnianego. 2. Małymi partiami dolewać sok jabłkowy 3. Mieszając sprawdzać konsystencję „papki” (tak by dała sie formwać) 4. Dodać jedno surowe jajko 5. Wymieszać 6. W drugiej misce zmieszać kilka łyżek stołowych miodu z sokiem jabłkowym 7. Połączyć zawartość pierwszej i drugiej miki 8. Umyć ręce i posypać je mąką 9. Uformować ciasteczka 10. Piekarnik nastawić na 180 stopni i piec przez 25minut.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

CIASTKA dla koni :
500 g platków owsianych, trochę mleka, 2 średnie jablka, utarte na wiórki, 2-3 marchewki utarte na wiórki, trochę miodu

-płatki owsiane wymieszać z niewielką ilością mleka, by otrzymać konsystencję pasty
-dodać utarte jabłka i marchew, na końcu miód
-masę równo wyłozyć na blachę wysmarowaną tłuszczem, lub wyłożoą pergaminem
-piec w temp. 180 – 220 stopni C okolo poł godziny
-po wystygnieciu połamać na kawalki

środa, 19 listopada 2014

Hey, Hae Hello !

Dzisiaj skakaliśmy sobie z Charmikiem . Dziadek ustawił nam na koniec wyższy parkur niż skakaliśmy i poszło nam całkiem nieźle. Musimy dopracować parę szczegółów. Jutro będę pracować nad głębszym dosiadem. Wrzucam parę filmików, ponieważ nauka mnie nagli.(Wsumie są to takie ala linki)

Wrzucam filmik nr 1 (jest on ,,kopalnią wiedzy" lub na niektórych douczeniem)

#1Jak lepiej jeździć konno



Teraz filmik, który trochę jednak wywołał u mnie emocji... myślę, że jest to bardzo dobry filmik

#2 Myślisz, że jazda konna jest łatwa?


Na więcej nie mam czasu muszę lecieć na chwilę do małego źrebolka, a potem przyroda czeka XD

Papa
Na zdj. Eva Roemaat i Flip

poniedziałek, 17 listopada 2014

Hejoł !

Słuchajcie ludki!

Niedługo będzie jakieś 300 wyświetleń(jak zjedziecie na dół strony to tam jest mój profil na gogle+ możecie mnie dodać i obok są wyświetlenia ;)   )

Dostałam na razie 3 maile myślę, że trochę to wymagało od was, więc wprowadzę jedną rzecz, która zacznie funkcjonować od następnego posta.

Dziś natomiast... ,,Przyjaźń cz.2"(Wszystko piszę własnymi słowami... W cz. 1 też pisałam)

Jak pisałam w cz. 1 mieliście  powtarzać przez jakiś czas proces  oswajania czy jak kto woli przyzwyczajania się konia do człowieka. W cz. 2 będę opisywałam kontynuację polegającą na powtarzaniu czynności z cz. 1, ale to będzie zaledwie 1/4 całej roboty :)...

Więc jak już przez jakiś czas witaliście się tak jak pisałam i spędzaliście czas z pupilem na wybiegu tak teraz:...

Codziennie witajcie się tak samo.(Dmuchanie powietrzem w chrapy)
Co dwa/trzy dni powtarzajcie proces z wybiegiem.( Jak ktoś chce to np. 2 czy 3 ray w tygodniu o)
I do tego dochodzi:
 Technika Join Up.
Sytuacja:( Tak lepiej przedstawiam co chcę napisać)
Prowadzę konia na plac w kantarze lub halterze na linie lub uwiązie.
Najlepiej na lążownik, ale na plac też można. Musicie zadbać by w pobliżu nie było innych koni. Puszczacie konia i końcem liny(uwiązu czy co tam macie lepiej nie brać bata) popędzacie konia. Powinniście mieć agresywną  postawę , rozstawione ramiona ,stoimy do konia przodem. Pilnujecie konia by nie zwalniał czy też przyśpieszał. To wy narzucacie tempo. Musicie pokazać pupilowi kto tu rządzi.... Nie dawać mu zmieniać kierunku czy robić czegoś innego, to wy to robicie kiedy zechcecie. Jednak jeśli zdecydujecie się na galop to najlepiej nie dawajcie już koniowi zwalniać.

 Czekacie na sygnały. Opuszczona głowa, uszy skierowane w waszą stronę i postawione do przodu. Charakterystyczne przeżuwanie. Jakby koń coś jadł. Wtedy pozwalacie koniu zwolnić. Opuszczacie ramiona i odwracacie się do zwierzęcia plecami. Zwierzę powinno do was podejść. Wtedy idziecie jeszcze parę kroków i czekacie, aż koń do was dołączy. Gdy poczujecie jego ,,oddech" na plecach powoli odwróćcie się i pogłaszczcie wierzchowca. Nie radzę dawać zwierzęciu przysmaków po ukończonej sesji ! To może zaprzepaścić całe porozumienie!( Nie każdy koń daje takie sygnały jak napisałam powyżej może też lizać wargi, skracać promień koła czy inne rzeczy sami do zauważycie)

Powtarzajcie tę czynność lecz nie za często( koniu może się to znudzić, lub nie zrozumie prawdziwego przekazu tych porozumień..) Myślę, że raz na tydzień to też trochę dużo, ale jak kto woli.... w sumie sami będziecie wiedzieć kiedy trzeba zrobić kolejną sesję czy to będzie trzy razy w tygodniu, dwa czy też tylko jeden, a może jeszcze większa odległość? Sami to zobaczycie.

Na dziś to koniec, ale napiszę coś jeszcze co można by było dorzucić
Pa!








niedziela, 16 listopada 2014

Siemkaa

Sory ,że nie pisałam ale nie mogłam miałam pełno zajęć. Jak pewnie wiecie nie byłam z Kają w terenie  nie byłam w terenie nawet z Marleną. Gdyż ponieważ Marlena wzięła siostrę swojego chłopaka. Ona jest tak głupia nawet jeździć nie umie ,a całą drogę gadała ,że skacze  i galopuje. Następnego dnia byłam sama z Marleną miałyśmy jechać w teren, ale znów coś było nie tak
kiedy wsiadałam na moją kobyłkę zaczęła dębować i całą jazdę była zdenerwowana. A dzisiaj byłam w stajni ogarnąć trochę. Pracownik dziadka pan Henio pomógł mi  ze sprzątaniem boksów Charma i Iskry. W końcu znalazłam szczotki które szukałam od miesiąca. Po za tym podoba wam się "książka" Kai, mnie się podoba. Nie wiem czy jutro coś napiszę ,bo jutro mam konie ,angielski i szkołę do 14:30.
Śledźcie dalej bloga :)
Hej.
Przepraszam was bardzo, ale przed chwilą usunęłam jeden post mianowicie z książką (nie dam rady go odtworzyć i dodać :( )  Jestem lekko załamana nie wiedziałam, że on jest tylko jeden raz (myślałam, że dwa i go usunęłam)
No, ale cóż. Co można teraz zrobić? Trzeba iść do przodu.
Napiszę dalej kontynuację (raczej pamiętam co tam było).

Cd.  ,,Zimowa Rywalizacja"

            Rozdział VII
Lidka szła przez drogę niosąc małą sarenkę na rękach.
Dochodziła już prawie do domu, gdy potknęła się o kamień. Sarenka pisnęła i z trudem dźwignęła się na nogi. Dziewczyna oszołomiona upadkiem powoli kucnęła, a następnie wstała. Pogłaskała zwierzę i znowu je podniosła. Ruszyła dalej w kierunku domu. Lidka powoli stawiała kroki jednak po krótkim czasie przeszył ją ogromny ból w kostce.
-Au!-syknęła
Sarenka spojrzała się na nią podejżliwie.
-Nie martw się malutka zaraz będziemy na miejscu.
Dziewczyna kulejąc zbliżała się do domu.
Z każdym kolejnym krokiem było jej coraz ciężej. Sarna nie była tak ciężka lecz dodatkowy ból w kostce obciążał ją znacznie. Lidka wkroczyła na podwórko i ledwo co musnęła dzwonek,  wybiegli rodzice.
-Gdzieś ty była? -denerwował się tato
-Tak się o ciebie martwiliśmy! -Zawołała mama
-Chodź do środka i tak wystarczająco zmarzłaś.
Szczekając szczęką weszła razem z sarenką do domu
           Rozdział VIII
W domu było ciepło. Lidka właśnie wycierała małą istotkę.
Mama była w kuchni i zaparzała herbatę.
Tata natomiast poszedł po drewno by dorzucić do kominka.
Monika podeszła do dziewczyny i położyła jej rękę na ramieniu.
-Przepraszam, że Cię zostawiłam... Miałam być przy tobie.
-Ach tam -żachnęła się Lidka.
-Jedna rzecz mną wstrząsnęła... Ale nie musisz zaprzątać tym sobie głowy.
-Powiedz o co chodzi.
-Wolę to trzymać w tajemnicy. Nikt o tym nie wie.
-Ale...
-Ćśś!
        ...........................................
Wiem, że krótko, ale cóż.
Jeździłam sobie dziś na Charmie. Byliśmy w terenie. Było cudnie.
Dziadek zaczął mi udzielać kursu powożenia. Winter odegrał też kawał dobrej roboty.
Do napisania później! Historia mnie męczy(nie lubię historii).
Bajoo!

sobota, 15 listopada 2014

Hej, Hej !

Jest powyżej 200. wyświetleń, ale nie ma takiej ,,aktywności" (?) jaką bym chciała, więc nie wprowadzam jeszcze tych rzeczy, o których pisałam w jednym z postów...
Jak wzrośnie aktywność(poprzez np. polecanie w gogle +) .
Jednak jak bym dostała ok. 5 maili na mojego gmail'a: horsey.muszkaa@gmail.com ,
(albo gdyby do swoich kręgów dodało mnie 5/7 osób) wiem, że dużo wymagam....
a może wy nie chcecie tych zmian?

Muszę się jeszcze dobrze zastanowić...

Dzisiaj byłam w Bydgoszczy(namówiłam rodziców jak wracaliśmy już do domu, żebyśmy pojechali do Decathlonu).
Byliśmy tam co prawda krótko, ale kupiłam tam oficerki i wkładki polarowe na zimę(do oficerek oczywiście) Na razie oszczędzam kasę na Cavaliadę.(Jadę do Poznania).

Mam zamiar zainwestować i kupić nową derkę Charmowi.( Polarówkę albo stajenną)





Hmm. Co ja miałam wstawić?

Dobra jakie marki lubicie najbardziej( sklepy jeździeckie. Pomieszam wszystko)
Są tu te, które lubicie?

-Amigo-sklep jeździecki
-Skoczek-sklep jeździecki
-Equus-sklep jeździecki

-Mustang-sklep jeździecki
-Hubertus-sklep jeździecki
-Deresz-sklep jeździecki

-Okser-sklep jeździecki
-Kariwo-sklep jeździecki
-Karina-sklep jeździecki

-Equirria-sklep jeździecki
-Equi-shop-sklep jeździecki

-Karino-sklep jeździecki
-Czempion-sklep jeździecki
-Stęp-sklep jeździecki
-Konik-sklep jeździecki

-Hucuł-sklep jeździecki
-Molivier-sklep jeździecki
-Czarny koń-sklep jeździecki

-Na koń- sklep jeździecki
-Dlakonia-sklep jeździecki
-Pegaz-sklep-jeżdzie
-Kopyciak--sklep jeździecki
-Ostroga--sklep jeździecki

-Pasi-konik-skep jeździecki
-Dobry Koń-sklep jeździecki
-Animalia
-York-sklep jeżdziecki
-Decathlon
-Galloper-sklep jeździecki

...........(to nie wszystkie, ale teraz marki które mają swoje sklepy i tylko marki)..........

-Pikeur
      -Piaf
       -Eskadron
                 -Equilla
                      -Harry Horse's
                                  -Fair Play
                                          -Horze
                                               -Fouganza
                                                         -Horka
                                                               -HKM
                                                                    -Cavallo
                                                                            -Pffif
                                                                              -Tatini
                                                                                -Bonidor
                                                                                    -Lamicell
                                                                                          -Wintec
                                                                                                 -Stubben
                                                                                                      -HB Contact
                                                                                                                   -Kieffer
                                                                                                                        -Passier
                                                                                                                            -Eurostar
                                                                                                                                  -Podium
                                                                                                                                        -Daw-Mag
To też nie jest koniec, ale tyle wystarczy( Przynajmniej tak myślę)

Jutro następny rozdział książki, albo ,,Przyjaźń cz.2"                                                                                               (Dla nie wtajemniczonych radzę przeczytać wcześniejsze posty XD)

Ja już lecę pa.