sobota, 29 listopada 2014

#1 Hej

Wpadłam na pomysł, że posty będą oznaczone, jakbyście chcieli wyszukać post to wpisujecie po prostu jego nazwę, a jak wszystkie praktycznie nazywają się,, Hej !, Hejczi!, Siemka!" to tak trudno.

Dzisiaj konioł miał wolne. Przygotowujemy  się do zawodów w małym crossie.
Zrobiłam dzisiaj krótki filmik. Nie wiem jak go oceniacie, ale jeśli mogę was o coś poprosić to poproszę, żeby pod jakimś z postów był komentarz. Chociaż jeden nawet animowy. To nas motywuje do pracy, że ktoś jednak czyta ten blog.
Jutro dodam ten filmik.

piątek, 28 listopada 2014

Hejczi!


Czo tam u was ?

Dzisiaj jeździłam na Charmie na naszej hali. Skakaliśmy sobie przeszkódki takie jak L-ka.

Wczoraj na igrzyskach było bardzo fajnie. Jedna piosenka wpadła mi w ucho...

piosenka,igrzyska_smierci,the_hanging_tree.html

Link. ^
          |

Dodaję nowe rozdziały (na razie będę pisać książkę, żeby szybciej skończyć)

Będzie kontynuacja tamtego rozdziału.

CD                                     ,,Zimowa Rywalizacja"

(...)                    
                   India stawiała ostrożnie kroki na białym puchu pokrywającym całą ziemię.
-No kochana jak dojedziemy do zamarzniętego stawu to spróbujemy pokłusować.
Gdy dotarły na miejsce, gdzie poziom puchu nie sięgał tak wysoko, a ziemia nie była tak ślizga i zamarznięta, dziewczyna lekko docisnęła łydki i zaczęła anglezować.
-Tak, dobra dziewczynka. O to chodzi!-Lidka pochwaliła klacz po dotarciu na pola.
-To pojeździmy tu jeszcze chwilę i zagalopujemy.-dodała
Dziewczyna poczuła się pewniej jak za dawnych czasów i zupełnie zapomniała dlaczego ona ,Lidka bała się Indii. Usiadła głębiej w siodle, odchyliła się i puknęła klacz obcasem.
Lidka uniosła się w strzemionach, uczepiła długiej, rozwianej grzywy i pogalopowała na koniu w dal kołysząc się w rytm zgrabnych, dobrze znajomych i pewnych ruchów Indii.
-Juhu! To jest to!-krzyknęła w niebogłosy po czym popędziła jeszcze bardziej swoją kobyłkę.
Pędziły tak ,aż do stajni . Śnieg rozpryskiwał się na wszystkie strony spod małych kopyt kasztanowatego konia, a gałązki i liście, które gdzieniegdzie pozostawały na drzewach, lekko powiewały od wiatru pędzącej dwójki szaleńców. Lidka czuła się jak za dawnych czasów, jak wtedy kiedy Monika nazwała ją wariatką ganiającą po polach.

                                >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

Sorry, że tak mało, ale dziś nie mam weny twórczej XD.

Na stronie na Facebooku wstawiam wszystkie rozdziały tej książki razem w jednym poście jeszcze dziś....
Tam jest mało rzeczy, ale dopiero wczoraj została stworzona.



czwartek, 27 listopada 2014

Siemaneczko!

Ponieważ mnie natchnęło miłego czytania.

. Te pary, to poza jednym przypadkiem – same amazonki. Kobiety! Stąd w ich jeździectwie nie tylko ambicje, ale i ogromne emocje. Konie chodzą lepiej – perfekcyjna pani domu ;) chciałaby jeszcze lepiej. Konie chodzą gorzej – złamane serce matki / ciotki konisia rozbija się na tysiąc kawałków w życiowej tragedii. Tudzież najtrudniejszy przypadek, czyli odpieluszkowe zapalenie mózgu, co w praktyce oznacza takie zafiksowanie na punkcie konia, że jego właścicielka traci kontakt z rzeczywistością. Nie interesuje jej nic poza rumakiem, który niezależnie od tego, czy pracuje dobrze, czy źle, czy jest grzeczny, czy niebezpieczny – jest idealny, doskonały, najmądrzejszy, najlepszy, najważniejszy i wszystko i wszyscy powinni temu przyklaskiwać i POTWIERDZAĆ zachwyty. Ufff…
Jak z takim babińcem (w który włączyć należy niżej podpisaną) można radzić sobie na co dzień?
Na takie moje dictum Marcin odparł, że w jego pracy, w trakcie szkolenia ujeżdżeniowego pary jeździec + koń tak naprawdę najważniejsza jest praca nad charakterem jeźdźca. Jeśli będzie on umiał przezwyciężać własne słabości, panować nad emocjami, świadomie określać własne cele i oczekiwania, starać się dążyć do określonego celu, to tak naprawdę cała reszta pracy jest już prosta.
IMG_0273
No ba! Musimy zatem panować w pierwszej kolejności nie tyle nad koniem, co nad własną głową. A w tej kwestii – wszyscy jesteśmy grzesznikami. W ujeżdżeniu grzechów gnieździ się szczególnie dużo (co oczywiście nie znaczy, że inne dyscypliny są od nich wolne!). Pierwszy z nich, ten najbardziej główny i podstawowy, to grzech ignorancji.
Grzech ignorancji można popełniać na dwa sposoby. Pierwszy z nich wynika z braku wiedzy bądź doświadczenia. Drugi – wręcz przeciwnie, z przekonania o własnej doskonałości i wysokim poziomie umiejętności jeździeckich.
Ignorant nowicjusz zwyczajnie nie wie, co jest w jeździectwie dobre, a co złe, co będzie czarne i co białe. Nie wie, jak wyglądają procesy szkoleniowe, może zatem z niewiedzy niechcący robić wszystko to, czego nie powinien. A ilu z nas ma tak naprawdę komfort pracy z koniem profesorem? Żeby skutecznie uczyć niedoświadczonego konia, trzeba wiedzieć nie tylko, co należy zrobić, ale również kiedy i dlaczego należy to robić. Weźmy sobie chociażby tak podstawową rzecz, jak kontakt. Wsiadamy na niewyszkolonego konia, nabieramy wodze i czujemy opór. Naturalnym i instynktownym ludzkim odruchem jest złapać wszystkie sznurki i ciągnąć tak, żeby ów opór zniknął. My myślimy tak: ciągniemy i jest nieprzyjemnie, więc koń ustąpi, żeby mu było wygodniej. Niestety koń rozumuje w zupełnie inny sposób: oho, ciągną, no cóż, widać takie jest życie, nie jest zbyt wygodnie, skoro trzeba tak ciągnąć. My zakładamy, że koń by uniknąć dyskomfortu zrobi coś w inny sposób, ponieważ wymyśli, że to będzie dla niego łatwiejsze czy bardziej przyjemne. Koń nie myśli abstrakcyjnie, odbiera jedynie status quo: oto nie jest za fajnie, ale jeszcze w granicach tolerancji na dyskomfort (a jeśli nie, to wtedy najpewniej krewki rumak wyrwie nam wodze lub okaże nieposłuszeństwo wierzganiem, wspinaniem, odmową ruchu naprzód czy próbą pozbycia jeźdźca z grzbietu). Czyli albo: jest źle i mogę to znieść, albo jest źle i nie mogę tego znieść. Bez refleksji, że oto powinienem zrobić coś zupełnie innego, a może mój poziom komfortu od tego wzrośnie. Koniowi trzeba pokazać wyraźnie: tu, w tym miejscu, w ten sposób jest źle, ale w tamtym miejscu, w tamten sposób jest dobrze. Tylko absolutnie czytelne wytłumaczenie koniowi stawianego przed nim zadania pozwoli nauczyć go prawidłowych zachowań, działań i odpowiedzi. A prawidłowego kontaktu i przyjęcia wędzidła konia trzeba po prostu nauczyć – żaden się z tym nie rodzi. Ignorant nowicjusz tego wszystkiego nie wie i wprawdzie bez złych intencji, ale zabierając się za pracę z młodym / surowym / niedoświadczonym koniem popełni grzech ignorancji.
 recydywista to znacznie trudniejszy przypadek. Taki rodzaj ignorancji dotyczy przeważnie osób, które osiągnęły już jakiś poziom umiejętności. Większość swoich niepowodzeń tłumaczą winą konia, nie potrafią przyznawać się do błędów, porażek, a także do braku pomysłów na rozwiązanie danego problemu. Z uporem brną jedną obraną ścieżką, a wszelkie wątpliwości czy zapytania odbierają jako krytykę swojej osoby (oczywiście sami chętnie krytykują innych). Ignorant recydywista nigdy nie powie „nie wiem”. Niestety bardzo smutny jest fakt, że w naszej rzeczywistości wielu jeźdźców z przewlekłym typem ignorancji staje się trenerami i szkoli konie, lub początkujących jeźdźców :(
Czy można jakoś sprawdzić, czy przypadkiem nie grzeszymy ignorancją?
Jest pewien sposób. Miarą prawidłowego treningu jest rozwój, progres. Jeśli więc jeździsz regularnie, pracując nad sobą i nad koniem, a nie robisz żadnych postępów i cały czas jeździsz „tak samo”, a twój koń nadal chodzi „tak samo”, to niestety ignorancjomierz powinien zacząć bić na alarm. Oczywiście nie można się frustrować, że trening w niedzielę wyglądał tak samo, jak we wtorek, bo proces zmian zachodzi dosyć powoli. Jeśli jednak spojrzysz na swoją jazdę wstecz trzy, sześć czy dwanaście miesięcy temu, to zdecydowanie powinieneś czuć się harder, better, faster, stronger ;)
Największą trudnością grzechu ignorancji jest to, że niezwykle ciężko jest się z niego wydostać. Dzieje się tak dlatego, że ignoranci nie wiedzą, nie rozumieją, że coś jest źle. W wielu przypadkach mają również dobre chęci i naprawdę starają się, chcąc dla swojego konia jak najlepiej.
Lekarstwem na ignorancję jest tylko jedno – wiedza. Po pierwsze na temat samego konia, jego potrzeb, budowy, reakcji, działania końskiego ciała. Po drugie na temat treningu – czyli po kolei wiedza o dosiadzie i oddziaływaniu jeźdźca (musisz wiedzieć, czy jakieś niepożądane zachowania konia nie są spowodowane błędami jeźdźca!), prawidłowości chodów i elementów, skali szkoleniowej treningu, gamie ćwiczeń jakie może wykonywać koń oraz o mankamentach i słabych stronach naszego wierzchowca. To wszystko rozwija świadomość jeździecką, czucie, intuicję i na końcu ten „koński zmysł”, który posiadają naprawdę dobrzy jeźdźcy.

PS. Zapraszam was na naszą stronę na fejsie. Horsey-blog

środa, 26 listopada 2014

Siemaneczko!

Na samym początku chcę was przeprosić ,że mało piszę ale mam cały tydzień zawalony.  Od pn-pt
Szkoła, stajnia, nauka i tak ciągle a weekendy to stajnia ,nauka. No cóż nie będę przynudzać. Jak wiecie Kaja coraz lepiej dogaduje się z Charmem. To mi bardzo odpowiada bo się już nie czepia mnie i Iskry. Zajęła się sobą. A  teraz końcu moja notatka na dziś.

  Pogoda tak szara i przygnębiająca, że o godzinie 17:00 schowałam się dziś pod kołdrą z nadzieją nie wychodzenia spod niej aż do kwietnia. Niestety już godzinę później opuściłam przytulne ciepełko i śmignęłam ruszyć dwa konie (mojego i Kai) ;) Spoglądając jednak w długoterminową prognozę pogody nabieram obaw, że potrzebę ciepłego przykrycia mogę odczuwać coraz częściej, eh, ciężkie czasy dla ciepłolubnych…
Koniom na razie temperatury nie doskwierają, ale siąpiące z nieba deszcze trochę już tak. Mamy wprawdzie w stajni świetnie zdrenowane padoki, ale nie są w stanie wchłaniać płynącej bieżąco wody. Na wilgoć, deszcze i błotko mam jednak panaceum w postaci dobrych nieprzemakalnych derek przeciwdeszczowych. Jutro idę z Kają na IGRZYSKA ŚMIERCI - KOSOGŁOS. 

Hej

Ok...
Jak widzieliście posty się znowu pomyliły, ale to przeze mnie.

Aktualizowałam posty Oli bo miała trochę błędów i się zrobiło Xd.

Strasznie mało piszę,ale dzisiaj postaram się dodać jeszcze więcej rozdziałów niż ostatnio co zaczniemy nową książkę..

Postępy z Charmikiem  są...
Zdobyliśmy pierwsze miejsce w LL-ce i trzecie w L-ce na zawodach w sobotę. Jestem bardzo zadowolona z naszych dotychczasowych osiągnięć. Jak na pierwsze wspólne zawody to niespodziewałam się tego.

Zaczęłam pracę  Join Up z koniołem...
Chciałabym wam wstawić linka do konia.
Ja nie pochodzę z tych terenów, ale na fejsie ma się w lajkach różne strony...
Taki fajny konik. (polecam)

http://ogloszenia.re-volta.pl/inne/szczegoly/37958?q=&kategoria=4&lokalizacja=&widok=0&strona=2

A teraz (zastanawiam się czy nie założyć stronki na fejsie o naszym blogu.)

Cd.               ,, Zimowa Rywalizacja "

           Rozdział XIII
Lidka siedziała w szkolnej ławce i patrzyła na rozciągające się boisko szkolne z ośnieżonymi drzewami, gdy pani Lena Miszcz tłumaczyła zadanie z matematyki.
-Lidia, Livia Blaze!-zabrzmiał surowy ton nauczycielki.
Lidka aż zadrżała:
-Tak proszę pani.
-Hm. Może mi powiesz o czym przed chwilą mówiłam.
Cała klasa patrzyła na dziewczynę, która malała w oczach. Lidka miała dobre oceny z matematyki, ale geometria nie była jej mocną stroną. Dziewczyna szybko spojrzała na tablicę i wyjaśniła:
-O tym jak obliczyć zadanie piąte ze strony trzydziestej czwartej.
-Hm. Tym razem udało ci się... Wiem, że to wasza ostatnia lekcja jednakże...-niedokończyła, bo przerwał jej dzwonek, Blaze szybko się spakowała i żwawo ruszyła ku wyjściu wcześniej się żegnając. Zbiegła raźno po schodach i wybiegła przed budynek szkoły czekając na Monikę, która kończyła dziś o tej samej porze co Lidka, aż wyjdzie z drugiego budynku.
Niebawem w drzwiach ukazała się Monika otoczona wianuszkiem przyjaciółek. Lid szybko się obrócił tyłem, ale kątem oka patrzyła jak jej siostra żegna się z nimi i zmierza ku niej.
-Hej!-Zawołała radośnie Monia
-Cześć! Tata jeszcze nie przyjechał.
- Mhm. Jak tam dzisiaj było... Z panią Leną.
-He. Nic nie mów...
-Będziecie tu tak stać czy wskakujecie?-zaśmiał się tata.
-O tato!
Monika popchnęła Lidkę na tylne siedzenie, a sama wpakowała się na przednie.
-Ej!-Zawołała oburzona dziewczyna.
-Oj. Lidio, Livio Blaze. Starsi mają pierwszeństwo.
-Wystarczy, że ta żmija Lena tak na mnie mówi...
-Lidio, Livio proszę abyś zaprzestał tak mówić.-powiedział tato po czym wszyscy się roześmiali.

            Rozdział XIV

-Moniko mogę dziś pojeździć na Emilu-spytała trochę bojąc się odpowiedzi Moniki.
-Wiesz, że ja bym ci pozwoliła, ale co z zawodami... To już nie długo, a ty boisz się jeździć na własnym koniu..musisz przemóc strach.-temat zawodów nie był poruszany od wpisu Moni na listę startową.
-Tak, wiem. Ale ja nie chcę w nich startować. Słuchaj ja się JEJ boję...
-Hmm. Max był ostatnio w stadninie w Biskat i powiedział, że mają tam wspaniałe konie...-dążąc do tego by Lidka miała wyrzuty sumienia, Monika szczotkowała powoli i dokładnie swojego gniadego wałacha.
- To dlatego ostatnio go nie było... A widział tam jakiegoś kuca...?  Ja naprawdę nie wystartuję. Nie na niej.
-Idź ją chociaż przygotuj... Miałyśmy jechać w teren, ale ja zostaję i ćwiczę z Maksem do zawodów... Muszę pobić Trio.
            Rozdział XV

Monika ruszyła z Emilem na halę, a Lidka stanowczo pociągnęła Indię za wodze.
Bardzo się bała, a teraz jak szalona chce jechać sama w teren... Na Indi, której się boi.
-No malutka chodź.
Dziewczyna włożyła nogę w strzemię i wdrapała się na wąski znajomy grzbiet.
Szturchnęła klacz piętą i ruszyły na pola.

            Cdn...................................

Okej. Niedługo skończę tą książkę, a teraz dobranoc. Horsey'owych snów
Ps. Dodaję jedno zdj. Mojego Dyzia.

sobota, 22 listopada 2014

Hej!

Jak widziałam to Ola wprowadziła was w mały błąd... Jeszcze nie kończę książki.

Dzisiaj dodam kolejne rozdziały książki(trochę więcej za to, że mnie tyle czasu tu nie było XD)

Mamy 333 wyświetleń i dodaję opcję.... Jedno słowo dziennie po islandzku/irlandzku lub hiszpańsku.

Myślę, że angielski jest trochę oklepany.

Z Charmikiem coraz lepiej nam idzie. Już się do mnie przyzwyczaił. Rży na powitanie tak głośno, że zagłusza Iskrę. Kontakt jest lepszy i mocniejszy [ w sensie, że już odpuszczam wodzami i kieruję łydkami ( robię już wstęp do cordeo) ] Skoki są już bardziej na luzie, już nie żuje wędzidła. Ma bardzo dobry styl skakania , jak pisałam dziadek lonżował go a ja siedziałam na nim na oklep i wykonywałam ćwiczenia na dobry dosiad] . Niedługo startuję z nim  w zawodach w klubie jeździeckim dawnej instruktorki.

CD         (...)      ,, Zimowa Rywalizacja"

                                    Rozdział IX

Tego ranka poziom śniegu podniósł się o jakieś pięć centymetrów.
Lidka szła raźnie do sklepu prowadząc za sobą sarenkę. Sarenka dostała imię Daisy, ponieważ miała jasną sierść i biały ogonek. Imię wybrała Monika z mamą natomiast tata i Lidka zostali jej opiekunami.
-Choć Daisy kupimy dla ciebie bandaż i kocyk.-Zawołała dziewczyna do opierającej się sarny.
Zwierzę było u nich już tydzień, ale dopiero dziś Lidka wyszła z nim na dwór.
Świeże, chłodne powietrze uderzyło Daisy do głowy i po chwili zaczęła robić baranki.
-Haha. Nie wygłupiaj się bo zaraz sobie coś zrobisz.
Na dworze nie było żywej duszy, więc sarna prowadzona przez młodą dziewczynę nie wzbudzała podejrzeń. Noga małej istotki powoli się zrastała. Rodzina była pod wrażeniem, że tak szybko sarna powraca do zdrowia. Znajomy weterynarz wyjaśnił im dlaczego złamania zrastają się tak szybko w przypadku saren, jednak nadal mała Daisy nie wyzdrowiała do końca. Mogła pokonywać krótkie dystanse w ciągu kilku dni.

Po kilku minutach ociągająca się słodka sarenka i zachęcająca ją dziewczyna dotarły do sklepu.


                                      Rozdział X

- Ok mała nie ruszaj się-powiedział tata zawijając bandaż na niewyleczonej jeszcze nodze młodej Daisy.
-Zrobione!-stwierdziła zadowolona Lidka i podeszła do małej by nakarmić ją mlekiem z butelki, które poleciła pan weterynarz .
-Lid zbieraj się zaraz musimy iść do stajni- Monika przywołała do porządku  młodszą siostrę.
-Już, już.!-Przebierając się w pędzie odkrzyknęła Moni.
Nie minęła minuta jak Lidka ubierała czarne, wcześniej oczyszczone z błota i kurzu, buty.
Po następnych kilku sekundach siostry szły obok siebie niosąc swoje torby, w których miały smakołyki na czekające w ciepłych boksach konie.
Droga do stajni zajęła dziewczynom niecałe osiem minut na rozmawianiu i udzielaniu porad, a także o nowym chłopaku Moniki.
-Dlaczego wcześniej mi nie powiedziałaś- oburzyła się Lidka.
-To było wtedy, kiedy zostawiłam ciebie samą.... Pokłóciłam się z Amelią.-wyznała-Ona myślała, że nie będę miała dla niej czasu i jak nie Jesse to Emil, a dla niej nie starczy czasu.
-Pf. Czyli albo ten twój chłopaczek na J albo konie?-Parsknęła młodsza z dziewcząt.
-Mhm .Dokładnie-potwierdziła otwierając drzwi do wypełnionej ciepłym powietrzem, stajni.
Lidka skierowała się do siodlarni odłożyć rzeczy.  W całej stajni było cicho. Co prawda nie było dziś zaplanowanego treningu, a Trio nie przychodziło w soboty do stajni tylko wolało siedzieć w spa lub spędzać czas podrywając chłopaków w nowo otwartej kafejce, ale Maksa nie było nigdzie widać, słychać i czuć.

Dziewczyna zdjęła kurtkę i włożyła o swojej szafki, wyjęła smakołyki z torby i szczotki z małej szafki, a następnie skierowała się do Indi.
-Hej kochana-zawołała gdy tylko klacz wystawiła łeb ponad bramkę i zarżała.
-Jak tam po wczorajszym treningu, dzisiaj sobie poskaczemy, juro pojedziemy  teren, a w poniedziałek wylonżujemy.
Klaczka zarżała.
-Tak tak, a we wtorek będziesz miała wolne-zaśmiała się dziewczyna.
- Nie gadaj tyle tylko czyść już ją, bo trening będziesz zaczynała godzinę później ode mnie-zakpiła Monika..
-Hmmm..... Ja nie wiem co ten Jesse w tobie widzi-odgryzła się Lidka
-Jednak coś widzi!
-O jeny co ja z nią mam- szepnęła do Indii i zaczęła szczotkować jasną sierść kobyłki.
Kiedy India był już oporządzona i osiodłana siostra Moni zarzuciła  jeszcze derkę na grzbiet i nasunęła głębiej toczek.
-Idziesz już?!-zapytała Monikę, która jeszcze dopinała popręg.
-Tak ,już idę.
Dziewczyna złapała za wodze klaczy i ruszyła do drzwi. Monika cmoknęła i również wyprowadziła Emila ze stajni. Dziewczęta pokonały krótki dystans do drzwi dużej, dobrze oświetlonej hali.
Lidka zdjęła wodze z szyi konia i ruszyła ustawić drążki na kłus, Monia natomiast zaczęła ustawiać parkur wysokości L-ki z dwunastu przeszkód. Po upływie piętnastu minut wszystko było gotowe.
Siostry wsiadły na konie i ruszyły żwawym stępem po hali.
Po odpowiednim rozstępowaniu zdjęły polarówki z zadów i powiesiły na stojakach po czym zaczęły kłusować. Lidka prowadziła Indię lekko starając się nie trzymać kontaktu na wodzy.
Emil posłusznie szedł do przodu. Zbierał się i wyciągał na każdy odpowiedni znak jego właścicielki.
Postoje, małe i duże wolty, slalomy, dwu minutowe przejścia o kłusa, zmiany kierunków i przejazdy przez drążki szły coraz lepiej. Po dłuższej rozgrzewce i odpoczynku India zachęcona łydką miękko przeszła w galop na dobrą nogę i wyciągnęła głowę. Emili ruszył później po wydanym sygnale i równo galopował kierowany przez Monikę. Lidka odprężyła się i dała dłuższe wodze co wykorzystała kobyłki i strzeliła kilka baranków. Dziewczyna z trudem utrzymała się na grzbiecie, ale nie zdążyła skrócić wodzy, ponieważ India strzeliła kolejną serię małych baranków i Lidka wylądowała na piachu.
Wypluła małe ziarenka z buzi i powoli wstała.
-Nic ci nie jest?-spytała siostra i zatrzymała konia.
-Nie, nic, ale ty pewnie to wykorzystasz hmm? Pewnie Jesse się uśmieje-rzuciła zezłoszczona Lidka.
Wiedział, że to jej wina lecz wiedziała też, iż Monika zapewne się ucieszyła. Jednak Monia posmutniała i więcej się nie odezwała.
Dziewczyna wdrapała się na siodło i chwilę postępował lecz potem znowu zagalopowała.
Galop nie był już taki jak wcześniej. Lidka się bała, że znowu spadnie choć spadała już sto raz.
India co chwilę przechodziła do kłusa ograniczona nadmiernym trzymaniem dziewczyny.
-Teraz poskaczemy-spokojnie i odpowiednio dobierając słowa rzekła niebieskooka blondynka pozwalając Emilowi zwolnić.
-Ok
Blondynka rzuciła jeszcze jedno spojrzenie na swoją siostrę i najechała na małą kopertę z kłusa.
Lidka zawahała się, ale ruszyła za Moniką. Docisnęła łydki i poprosiła klacz o kłus nadal trzymając ją za pysk. Po kilku skokach brunetka zwolniła ręce lecz nie była do kończ pewna. Monia zeskoczyła na piasek i ustawiła wskazówkę na galop. Po chwili była z powrotem na grzbiecie Emila i galopowała na przeszkodę. Nagle India wyciągnęła wodze z rąk pani i pogalopowała równo za koniem Moniki na przeszkodę. Dziewczyna siedziała jak worek kartofli podskakując i usiłując zwolnić klacz, jednak nie było to takie łatwe. Zaprzestała prób, gdy była już tuż przed przeszkodą lecz India nagle zatrzymała się  i Lidka ponownie całowała piasek.
Monika zeszła z Emila i przywiązała go o barierki, podeszła do siostry i pomogła jej wstać i otrzepać  z piachu.
-Dzięki-wymamrotała niechętnie ciemnowłosa.
Blondynka bez słowa podeszła do kobyłki i wskoczyła na jej wąski grzbiet.
Emil i Lidka patrzyli na nią w osłupieniu, gdy ta zagalopowała na klaczy i skierowała ją na kopertę
trzykrotnie, po czym zatrzymała obok właścicielki klaczy, na której jechała i udzieliła jej porad, ponieważ wiedziała, gdzie kryje się problem.
-Ja się nie boję-zaprzeczyła.
Boisz się, ale to nic strasznego...słuchaj-zaczęła ponownie doradzać swojej siostrze.
-No dobrze-odparła Lidka i podeszła do Indii.
-Ale jak mi pozwolisz to ja wsiądę na Indię, a ty na Emila.
Lidka popatrzyła na nią w osłupieniu, ale się zgodziła.
Emil nic sobie nie robił z tego dopóki nie zobaczył jakim dobrym tak naprawdę jeźdźcem jest Lidka.
India patrzyła zgubiona na swoją panią, która wyglądała na zadowoloną, że wsiada na tego rosłego gniadosza, a nie na nią.

Monika zakłusowała i w narożniku zagalopowała. India galopowała lecz zdezorientowana i zawiedziona.
Przejechały parkur z jedną zrzutką co uspokoiło trochę Lidkę. Nie tylko ona popełnia błędy.
-Teraz ty-Krzyknęła.
-Mhm.
Lidka szturchnęła konia i skierowała go na tor. Emil równomiernie galopował. Lidka czuła się bezpiecznie na jego szerokim grzbiecie i lekko docisnęła łydkę. Pokonali razem bezbłędnie tor w dobrym stylu.
-Super!-zawołała uradowana Monia, a Lidka zadowolony spytała ją czy by mogła pojeźzić na Emilu do końca tej jazdy.
-Oczywiście-od razu zgodziła się Monika.
Lidka odetchnęła z ulgą.
Kolejne przejazdy były coraz lepsze, a uśmiech z twarzy dziewczyn nie znikał w ogóle.

                     
                                  Rozdział XI
Dziewczyna poprawiła derkę na grzbiecie gniadosz i ruszyła za starszą siostrą zamykając drzwi i gasząc światło.
W stajni dziewczyny zamieniły się końmi i oporządziły je w boksach.
India co chwilę szturchała pyskiem Lidkę, ale ta odsuwała ją. Na koniec włożyła klaczce dwie marchewki i jabłko do żłobu.
-Pa India-rzuciła nie oglądając się nawet na klacz i ruszyła do Emila.
Nakarmiła go i przytuliła, a potem razem z Moniką wyszły ze stajni.
Wracając rozmawiały o tym, gdzie mógł być Maks....

........................................................................................................................................................

Emil
India
CDN .

Teraz będę pisać więcej, aby szybciej skończyć książkę i żebyście mieli więcej do czytania.

OK, a teraz lecę do Charma i Felka ... Papa



czwartek, 20 listopada 2014

Hey

Sorki ,że mało piszę ale rodzice każą mi przykładać bardziej do nauki. Wczoraj byłam u mojej kobyłki upiekłam z Kają dla naszych QN-ów ciasteczka. Nie wiem o czym ogólnie pisać moje życie  nie jest ciekawe. Dam wam przepis na ciasteczka ,a Kaja kończy książkę :)
Daję wam parę przepisów które kiedyś z Kają robiłyśmy.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Składniki:

* 225g melasy ( ewentualnie miodu, ale to niewypróbowane )
* 200g mąki pszennej pełnoziarnistej,
* 150g płatków owsianych.

Wszystkie składniki należy dokładnie wymieszać. Ciasto powinno dać się FORMOWAĆ. Jeśli jest za rzadkie, można dodać mąki, jeśli za gęste, trzeba dolać wody. Następnie ciasto formujemy w wałki o średnicy 1...1.5cm i długości 2cm. Pokrojone kawałki układamy na blasze. Aby się nie przypalały, można wyłożyć ją uprzednio papierem do pieczenia. Ponieważ ciasto nie rośnie podczas pieczenia, kawałki można układać ciasno. Blachę wkładamy do rozgrzanego pieca i pieczemy w temperaturze 180°C, aż przysmaki staną się twarde i brązowe.

Uwaga! W większych ilościach można je podawać koniom dopiero na drugi dzień.

Źródło: Christiane Gohl, Hildegarg Tollkötter: Ekwipunek jeździecki.

W przepisie czas pieczenia wynosi 10 min, ale ja musiałam piec je dłużej. To pewnie przez melasę - ciasteczka po 10 min były jeszcze zbyt klejące.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Chleb rozmoczony plus siemię i miód i zależnie od "smaku" :
-marchew
-mięta (suszona)
-jabłko
Owoce, warzywa tarte na najdrobniejszej tarce, ew. suszone. Można też dodać sok z buraków. Wychodziła z tego całkiem zwarta masa, z której przyrządem do wymowania gniazd z jabłek wyciskać kluseczki średnicy 1 cm i długości 3 cm.
Mozna to było zima na piecu czy kaloryferze wysuszyc.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------



500g płatków owsianych
mleko
2 średnie jabłka utarte
2-3 marchewki utarte
trochę miodu

wykonanie :

a) Płatki owsiane z nie wielką ilością mleka , by OTRZYMAĆkonsystęcje pasty.
b) Masę równą wyłożyć na blachę wysmarowaną tłuszczem lub wyłożyć pergaminem.
c) Piec w temperaturze 180 - 220 stopni celciusza około30 min
d) Po wystygnięciu połamać na kawałki

zamiast mleka można dodać trochę wody i mąki

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

kup:
płatki owsiane
jabłka
mąkę

weź 3 jabłka obierz ze skóry wytnij gniazda i pokrój na cztery części
do małego garnka wlej wodę i włóż tam jabłka czekaj niech się trochę pogotują
włóż na talerz rozgnieć widelcem i dodaj ok 6-9 łyżek cukru, do tego 150 gram

płatek owsianych i 200 gram mąki wymieszaj, ugniataj gdy będzie ciasto się
kleić dodaj mąki, a jak bedzie zbyt kruche dodaj wroche wody z tych jabłek
z ciasta zagnieć średni wałek i włóż do lodówki na pół godziny potem wyłóż na stół
i pokrój na plasterki nie grube podczas krojenia rozgrzej piekarnik do 180*
wyłóż blachę papierem do pieczenia i połóż plasterki na blachę i susz je
30min. gdy ostygną włóż do puszki

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kup:
płatki owsiane
jabłka
mąkę

weź 3 jabłka obierz ze skóry wytnij gniazda i pokrój na cztery części
do małego garnka wlej wodę i włóż tam jabłka czekaj niech się trochę pogotują
włóż na talerz rozgnieć widelcem i dodaj ok 6-9 łyżek cukru, do tego 150 gram

płatek owsianych i 200 gram mąki wymieszaj, ugniataj gdy będzie ciasto się
kleić dodaj mąki, a jak bedzie zbyt kruche dodaj wroche wody z tych jabłek
z ciasta zagnieć średni wałek i włóż do lodówki na pół godziny potem wyłóż na stół
i pokrój na plasterki nie grube podczas krojenia rozgrzej piekarnik do 180*
wyłóż blachę papierem do pieczenia i połóż plasterki na blachę i susz je
30min. gdy ostygną włóż do puszki
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Schemat dla wszystkich jest podobny: mieszamy podstawowe składniki (np. płatki owsiane, mąkę, wodę, cukier, miód, otręby, melasę) tak operując ilością wody i mąki, by uformować dość zwarte ciasto. Następnie dodajemy resztę składników. Pamiętamy by owoce i warzywa, jeśli są starte – odcisnąć z wody. Blachę przykrywamy papierem do pieczenia, układamy uformowane niewielkie ciasteczka i pieczemy. Czas pieczenia jest zmienny, zależy po części od proporcji użytych składników. Bezpieczniej nie kierować się wskazanym czasem, lecz stopniem zarumienienia i przede wszystkim twardością ciasteczek. Ciasteczka sprawdzamy po 10 minut, a następnie co 5-10 minut. Pieczemy w 180-220 stopniach.

Przysmak country
Składniki: 200g melasy, 200g mąki pszennej pełnoziarnistej, 150g płatków owsianych.
Temperatura: 180 stopni

Jabłkowo-marchwiowe
Składniki: 500g płatków owsianych, szklanka wody, mąka pszenna, 2 utarte jabłka, 3 marchewki utarte, 200g miodu.


Owsiane idealne
Składniki: szklanka płatków owsianych, szklanka otrąb, szklanka wody, łyżeczka soli, 2 łyżki cukru, ½ szklanki melasy.
Uwaga: łatwo je spiec.

Warzywne
Składniki: szklanka płatków owsianych, szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej, półtorej szklanki startej marchwi i buraków, łyżeczka soli, żyłeczka cukru, ¼ szklanki melasy.

Puchate jabłkowe
Składniki: szklanka margaryny, szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej, szklanka brązowego cukru, szklanka otrąb, pół szklanki startej marchwi, półtorej szklanki startych jabłek, łyżeczka sody do pieczenia, 2 szklanki płatków owsianych błyskawicznych, 2 jajka.
(ubijamy cukier i margarynę, dodajemy jajka, a następnie mąkę, sodę, otręby, tworzymy leisty krem, dodajemy owies, marchew i jabłka oraz resztę składników).

Musli
Składniki: szklanka płatków owsianych, szklanka otrąb, szklanka wody, łyżeczka soli, 3 łyżeczki cukru, mąka pszenna pełnoziarnista, oraz ziarna wedle gustu: słonecznik, dynia, orzechy włoskie, orzechy arachidowe, orzechy laskowe, rodzynki, migdały.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------





składniki i przygotowanie:
-250 g jabłek obierzcie, wytnijcie gniazda nasienne uduście w niewielkiej ilości wody.
- Rozgniećcie widelcm i wyłóżcie na gęste sito, aby przeciekły (sok zachowajcie).
- Zagniećcie z jabłek, 200g mąki i 150 g płatków owsianych cisto.
Jesli masa sie kruszy, dodajcie trochę soku.
- Uformujcie gruby wałek i odstawcie na 1/2 goziny do lodówki.
- Wygrzejcie piekarnik do 180 C, wyłóżcie blach epapierem do pieczenia, pokrójccie wałek na plastry i pieczcie 15-20 minut.
- Ostudźcie i zimne ciastka przełóżcie do puszki.

p.s. Dobre dla konia i zgłodniałych amazonek :D

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Skład (nieco zmieniony):

mąka pszenna
siemię lniane (rozgotowane)
otręby pszenne
miód pszczeli
owies gnieciony
sok jabłkowy
słonecznik łuskany
mięta (suszona)

Ciastka były pieczone dużo dłużej, niż podano w przepisie (około godziny) i w niższej temperaturze (ok. 100 °C z wykorzystaniem termoobiegu). Dopiero po tak długim czasie były odpowiednio suche (w wyższej temp. przypalały się).
Wyszły niesamowicie pachnące i konie się nimi zajadają z widoczną przyjemnością :)

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Smakołyki dla koni
płatki owsiane (kg)
sok jabłkowy (1l)
musli (kg)
mąka (dodawać po trochu, żeby wszystko się kleiło)
cukier (na oko)

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać, uformować w kulki i piec w temperaturze 180 stopniach przez 40 minut.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------







• 225g cukru

• 200g mąki pszennej

• 125g płatków owsianych + woda

WYKONANIE: Zmieszać wszystkie składniki razem,wygniatać do uzyskania dającej się formować masy. Uformować w serduszka,kwiatki według własnej wyobraźni.Ułożyć na blaszce (nie rosną). Piec w 180 stopniach przez ok.40min.Podawać koniom dopiero gdy stwardnieją na kamień.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

• Mąka

• Płatki owsiane

• Otręby pszenne

• Miód

• Sok jabłkowy

• Siemię lniane

• 1 surowe jajko

WYKONANIE: 1. Do dużej miski wsypać mąkę,otręby, płatki owsiane i trochę siemienia lnianego. 2. Małymi partiami dolewać sok jabłkowy 3. Mieszając sprawdzać konsystencję „papki” (tak by dała sie formwać) 4. Dodać jedno surowe jajko 5. Wymieszać 6. W drugiej misce zmieszać kilka łyżek stołowych miodu z sokiem jabłkowym 7. Połączyć zawartość pierwszej i drugiej miki 8. Umyć ręce i posypać je mąką 9. Uformować ciasteczka 10. Piekarnik nastawić na 180 stopni i piec przez 25minut.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

CIASTKA dla koni :
500 g platków owsianych, trochę mleka, 2 średnie jablka, utarte na wiórki, 2-3 marchewki utarte na wiórki, trochę miodu

-płatki owsiane wymieszać z niewielką ilością mleka, by otrzymać konsystencję pasty
-dodać utarte jabłka i marchew, na końcu miód
-masę równo wyłozyć na blachę wysmarowaną tłuszczem, lub wyłożoą pergaminem
-piec w temp. 180 – 220 stopni C okolo poł godziny
-po wystygnieciu połamać na kawalki

środa, 19 listopada 2014

Hey, Hae Hello !

Dzisiaj skakaliśmy sobie z Charmikiem . Dziadek ustawił nam na koniec wyższy parkur niż skakaliśmy i poszło nam całkiem nieźle. Musimy dopracować parę szczegółów. Jutro będę pracować nad głębszym dosiadem. Wrzucam parę filmików, ponieważ nauka mnie nagli.(Wsumie są to takie ala linki)

Wrzucam filmik nr 1 (jest on ,,kopalnią wiedzy" lub na niektórych douczeniem)

#1Jak lepiej jeździć konno



Teraz filmik, który trochę jednak wywołał u mnie emocji... myślę, że jest to bardzo dobry filmik

#2 Myślisz, że jazda konna jest łatwa?


Na więcej nie mam czasu muszę lecieć na chwilę do małego źrebolka, a potem przyroda czeka XD

Papa
Na zdj. Eva Roemaat i Flip

poniedziałek, 17 listopada 2014

Hejoł !

Słuchajcie ludki!

Niedługo będzie jakieś 300 wyświetleń(jak zjedziecie na dół strony to tam jest mój profil na gogle+ możecie mnie dodać i obok są wyświetlenia ;)   )

Dostałam na razie 3 maile myślę, że trochę to wymagało od was, więc wprowadzę jedną rzecz, która zacznie funkcjonować od następnego posta.

Dziś natomiast... ,,Przyjaźń cz.2"(Wszystko piszę własnymi słowami... W cz. 1 też pisałam)

Jak pisałam w cz. 1 mieliście  powtarzać przez jakiś czas proces  oswajania czy jak kto woli przyzwyczajania się konia do człowieka. W cz. 2 będę opisywałam kontynuację polegającą na powtarzaniu czynności z cz. 1, ale to będzie zaledwie 1/4 całej roboty :)...

Więc jak już przez jakiś czas witaliście się tak jak pisałam i spędzaliście czas z pupilem na wybiegu tak teraz:...

Codziennie witajcie się tak samo.(Dmuchanie powietrzem w chrapy)
Co dwa/trzy dni powtarzajcie proces z wybiegiem.( Jak ktoś chce to np. 2 czy 3 ray w tygodniu o)
I do tego dochodzi:
 Technika Join Up.
Sytuacja:( Tak lepiej przedstawiam co chcę napisać)
Prowadzę konia na plac w kantarze lub halterze na linie lub uwiązie.
Najlepiej na lążownik, ale na plac też można. Musicie zadbać by w pobliżu nie było innych koni. Puszczacie konia i końcem liny(uwiązu czy co tam macie lepiej nie brać bata) popędzacie konia. Powinniście mieć agresywną  postawę , rozstawione ramiona ,stoimy do konia przodem. Pilnujecie konia by nie zwalniał czy też przyśpieszał. To wy narzucacie tempo. Musicie pokazać pupilowi kto tu rządzi.... Nie dawać mu zmieniać kierunku czy robić czegoś innego, to wy to robicie kiedy zechcecie. Jednak jeśli zdecydujecie się na galop to najlepiej nie dawajcie już koniowi zwalniać.

 Czekacie na sygnały. Opuszczona głowa, uszy skierowane w waszą stronę i postawione do przodu. Charakterystyczne przeżuwanie. Jakby koń coś jadł. Wtedy pozwalacie koniu zwolnić. Opuszczacie ramiona i odwracacie się do zwierzęcia plecami. Zwierzę powinno do was podejść. Wtedy idziecie jeszcze parę kroków i czekacie, aż koń do was dołączy. Gdy poczujecie jego ,,oddech" na plecach powoli odwróćcie się i pogłaszczcie wierzchowca. Nie radzę dawać zwierzęciu przysmaków po ukończonej sesji ! To może zaprzepaścić całe porozumienie!( Nie każdy koń daje takie sygnały jak napisałam powyżej może też lizać wargi, skracać promień koła czy inne rzeczy sami do zauważycie)

Powtarzajcie tę czynność lecz nie za często( koniu może się to znudzić, lub nie zrozumie prawdziwego przekazu tych porozumień..) Myślę, że raz na tydzień to też trochę dużo, ale jak kto woli.... w sumie sami będziecie wiedzieć kiedy trzeba zrobić kolejną sesję czy to będzie trzy razy w tygodniu, dwa czy też tylko jeden, a może jeszcze większa odległość? Sami to zobaczycie.

Na dziś to koniec, ale napiszę coś jeszcze co można by było dorzucić
Pa!








niedziela, 16 listopada 2014

Siemkaa

Sory ,że nie pisałam ale nie mogłam miałam pełno zajęć. Jak pewnie wiecie nie byłam z Kają w terenie  nie byłam w terenie nawet z Marleną. Gdyż ponieważ Marlena wzięła siostrę swojego chłopaka. Ona jest tak głupia nawet jeździć nie umie ,a całą drogę gadała ,że skacze  i galopuje. Następnego dnia byłam sama z Marleną miałyśmy jechać w teren, ale znów coś było nie tak
kiedy wsiadałam na moją kobyłkę zaczęła dębować i całą jazdę była zdenerwowana. A dzisiaj byłam w stajni ogarnąć trochę. Pracownik dziadka pan Henio pomógł mi  ze sprzątaniem boksów Charma i Iskry. W końcu znalazłam szczotki które szukałam od miesiąca. Po za tym podoba wam się "książka" Kai, mnie się podoba. Nie wiem czy jutro coś napiszę ,bo jutro mam konie ,angielski i szkołę do 14:30.
Śledźcie dalej bloga :)
Hej.
Przepraszam was bardzo, ale przed chwilą usunęłam jeden post mianowicie z książką (nie dam rady go odtworzyć i dodać :( )  Jestem lekko załamana nie wiedziałam, że on jest tylko jeden raz (myślałam, że dwa i go usunęłam)
No, ale cóż. Co można teraz zrobić? Trzeba iść do przodu.
Napiszę dalej kontynuację (raczej pamiętam co tam było).

Cd.  ,,Zimowa Rywalizacja"

            Rozdział VII
Lidka szła przez drogę niosąc małą sarenkę na rękach.
Dochodziła już prawie do domu, gdy potknęła się o kamień. Sarenka pisnęła i z trudem dźwignęła się na nogi. Dziewczyna oszołomiona upadkiem powoli kucnęła, a następnie wstała. Pogłaskała zwierzę i znowu je podniosła. Ruszyła dalej w kierunku domu. Lidka powoli stawiała kroki jednak po krótkim czasie przeszył ją ogromny ból w kostce.
-Au!-syknęła
Sarenka spojrzała się na nią podejżliwie.
-Nie martw się malutka zaraz będziemy na miejscu.
Dziewczyna kulejąc zbliżała się do domu.
Z każdym kolejnym krokiem było jej coraz ciężej. Sarna nie była tak ciężka lecz dodatkowy ból w kostce obciążał ją znacznie. Lidka wkroczyła na podwórko i ledwo co musnęła dzwonek,  wybiegli rodzice.
-Gdzieś ty była? -denerwował się tato
-Tak się o ciebie martwiliśmy! -Zawołała mama
-Chodź do środka i tak wystarczająco zmarzłaś.
Szczekając szczęką weszła razem z sarenką do domu
           Rozdział VIII
W domu było ciepło. Lidka właśnie wycierała małą istotkę.
Mama była w kuchni i zaparzała herbatę.
Tata natomiast poszedł po drewno by dorzucić do kominka.
Monika podeszła do dziewczyny i położyła jej rękę na ramieniu.
-Przepraszam, że Cię zostawiłam... Miałam być przy tobie.
-Ach tam -żachnęła się Lidka.
-Jedna rzecz mną wstrząsnęła... Ale nie musisz zaprzątać tym sobie głowy.
-Powiedz o co chodzi.
-Wolę to trzymać w tajemnicy. Nikt o tym nie wie.
-Ale...
-Ćśś!
        ...........................................
Wiem, że krótko, ale cóż.
Jeździłam sobie dziś na Charmie. Byliśmy w terenie. Było cudnie.
Dziadek zaczął mi udzielać kursu powożenia. Winter odegrał też kawał dobrej roboty.
Do napisania później! Historia mnie męczy(nie lubię historii).
Bajoo!

sobota, 15 listopada 2014

Hej, Hej !

Jest powyżej 200. wyświetleń, ale nie ma takiej ,,aktywności" (?) jaką bym chciała, więc nie wprowadzam jeszcze tych rzeczy, o których pisałam w jednym z postów...
Jak wzrośnie aktywność(poprzez np. polecanie w gogle +) .
Jednak jak bym dostała ok. 5 maili na mojego gmail'a: horsey.muszkaa@gmail.com ,
(albo gdyby do swoich kręgów dodało mnie 5/7 osób) wiem, że dużo wymagam....
a może wy nie chcecie tych zmian?

Muszę się jeszcze dobrze zastanowić...

Dzisiaj byłam w Bydgoszczy(namówiłam rodziców jak wracaliśmy już do domu, żebyśmy pojechali do Decathlonu).
Byliśmy tam co prawda krótko, ale kupiłam tam oficerki i wkładki polarowe na zimę(do oficerek oczywiście) Na razie oszczędzam kasę na Cavaliadę.(Jadę do Poznania).

Mam zamiar zainwestować i kupić nową derkę Charmowi.( Polarówkę albo stajenną)





Hmm. Co ja miałam wstawić?

Dobra jakie marki lubicie najbardziej( sklepy jeździeckie. Pomieszam wszystko)
Są tu te, które lubicie?

-Amigo-sklep jeździecki
-Skoczek-sklep jeździecki
-Equus-sklep jeździecki

-Mustang-sklep jeździecki
-Hubertus-sklep jeździecki
-Deresz-sklep jeździecki

-Okser-sklep jeździecki
-Kariwo-sklep jeździecki
-Karina-sklep jeździecki

-Equirria-sklep jeździecki
-Equi-shop-sklep jeździecki

-Karino-sklep jeździecki
-Czempion-sklep jeździecki
-Stęp-sklep jeździecki
-Konik-sklep jeździecki

-Hucuł-sklep jeździecki
-Molivier-sklep jeździecki
-Czarny koń-sklep jeździecki

-Na koń- sklep jeździecki
-Dlakonia-sklep jeździecki
-Pegaz-sklep-jeżdzie
-Kopyciak--sklep jeździecki
-Ostroga--sklep jeździecki

-Pasi-konik-skep jeździecki
-Dobry Koń-sklep jeździecki
-Animalia
-York-sklep jeżdziecki
-Decathlon
-Galloper-sklep jeździecki

...........(to nie wszystkie, ale teraz marki które mają swoje sklepy i tylko marki)..........

-Pikeur
      -Piaf
       -Eskadron
                 -Equilla
                      -Harry Horse's
                                  -Fair Play
                                          -Horze
                                               -Fouganza
                                                         -Horka
                                                               -HKM
                                                                    -Cavallo
                                                                            -Pffif
                                                                              -Tatini
                                                                                -Bonidor
                                                                                    -Lamicell
                                                                                          -Wintec
                                                                                                 -Stubben
                                                                                                      -HB Contact
                                                                                                                   -Kieffer
                                                                                                                        -Passier
                                                                                                                            -Eurostar
                                                                                                                                  -Podium
                                                                                                                                        -Daw-Mag
To też nie jest koniec, ale tyle wystarczy( Przynajmniej tak myślę)

Jutro następny rozdział książki, albo ,,Przyjaźń cz.2"                                                                                               (Dla nie wtajemniczonych radzę przeczytać wcześniejsze posty XD)

Ja już lecę pa.
                                                                                                                           


piątek, 14 listopada 2014

Hejczi!
Co tam u was?

Byłam dziś u koleżanki w stajni. Ola pojechała z naszą kuzynką Marleną w teren, ponieważ przyjechała. Niestety nie mogłam pojechać z nimi bo wizytę w stajni Iny miałam zaplanowaną od miesiąca.
A dziś muszę nadrobić to czego nie zrobiłam wcześniej.
Miałam wam przedstawić konie dziadka.

Niedawno urodził się nasz Źrebak Felek.
Jego mamą jest Lucy, a tatą Winter(konie pociągowe dziadka)

Naomi-koń wnuczki kolegi dziadka.
Tajfun-koń wnuka kolegi dziadka

Iskra-koń Oli
Charm-mój koń

No i może przegląd sklepów jeździeckich
Będzie jeszcze jakoś w przeciągu 10 dni(muszę poszperać w,, internetach " żeby znaleźć coś ciekawego)

I jeszcze dobranoc...

Końskich snów...
Zaśnij już...
Obudzisz się
W świecie dusz...
Jutro pójdziesz..
W dal szeroką
Sięgającą granic nas.
Wszelkie zło w zapomnienie odrzucisz,
A piękno snów zostanie z tobą.

Takie tam wierszyki znalazłam (Wiem, że dziwny, ale...)

Dobranoc...

czwartek, 13 listopada 2014

Hejka

Na początku chciałam was przeprosić ,że  nie mogliście wchodzić na bloga. Już wyjaśniam dlaczego miałyśmy w ustawieniach włączone blog prywatny. Nie wiem jak to się stało ,ale już pisze coś o qniach. Wczoraj jeździłam chyba 1,5 godziny na mojej kobyłce ,nazywa się Iskra. Ogólnie było nieźle do czasu........... (dymdymdymmmmmmm) wzięła się na mnie wkurzyła i zaczęła oddawać bat ,a ja jak głupia nie wiedziałam co z nią zrobić, jakiś paraliż? xD. Może dlatego ,że na co dzień nie jeżdżę z batem. Kaja się ze mnie śmiała ,a ja miałam ochotę na nią wjechać ,ale nie mogłam bo to moja sis. Dziś cały dzień się z tego śmieje :) Nasza niby koleżanka ma konia za 20 tys ,ale tatuś kupił jej drugiego ,bo tamten miał za dużo wody w stawach CZAICIE? Dla mnie to jej wina ,bo jak się nie umie jeździć. Nawet porządnego najazdu. Jutro  jedziemy z Kają w teren do lasu. Nie wiem co jeszcze napisać. Więc zakończę post i może coś jeszcze później napiszę.


Hejka!

Nuda, nuda, nuda!

Dziś z rana jeździłam na Charmie.
Jeździliśmy ujeżdżeniowo.
Trochę slalomów, wolt, i innych wygibasów. Miało to na celu poprawienie,,  elastyczności " konia i żeby. Poprawił swoją,, złą stronę ".
Inaczej, żeby ją wzmocnił. Wiem, że piszę dziś dziwnie, ale to chyba z powodu jutrzejszego dnia :( Jutro trzeba iść do szkoły :(  Po takiej labie... Połowa piątku, sobota,niedziela,poniedziałek i wtorek...
Charm  i ja zdążyliśmy się przyzwyczaić do jazd, gdy jest widno, ale cóż lampy na placu są. Mam zamiar jak najdłużej zostać na placu, a jak się już nie będzie dało jeździć, nasza mini hala zostanie codziennie odwiedzana. Jutro go wylonżuję, a w czwartek.... Musi mieć wolne (on się pewnie ucieszy)
Ok. Dzisiaj jeszcze wstawię parę książek(tz.... Zobaczycie)

Akademia Canterwood Crest -J.Burkhart

Klara(jest cała seria tych książek) -Pia Hagmar

Heartland-Lauren Brooke

Nie dam rady dodać zdj. Bo muszę kończyć.
Papa

Hej Hej!

Dzisiaj nie mam zbyt dużo czasu, więc
Hmm. Napiszę fakty o sobie.

1.Kaja
2.mój dziadek ma małą stajnię.
3. Mój ulubiony koń to Charm.
4.Kolor, który lubię najbardziej to niebieski.
5.Mam psa. York shire terier. Ma rok i 5 miesięcy.
6.Uwielbiam spaghetti i kluski Xd
7.Kocham pisać (tylko Nwm czy mi to wychodzi)
8. Moja koleżanka prowadzi bloga o wszystkim.
9.gdy dorosnę wyprowadzę się na Islandię.
10.Nie lubię czarniny.
11. Jestem aspołeczna
12.kocham tosty z dżemem.
13.Jeżdżę na obozy konne.
14. Koleżanka z obozu mieszka w Bydgoszczy . KRYŚKA!
15. Zdaję na Soj.
16.moja Bff nie chodzi na konie :(
17. Mam urodziny 17.11.
18. Często piszę posty na telefonie.
19.Lubię czytać książki, oglądać filmy i słuchać muzyki.
20. Szukam nowej(drugiej) adminki...
21. To tyle...
22.papa

środa, 12 listopada 2014

No cześć!

Pomyślałam sobie, iż dziś napiszę coś o
(jeśli ktoś chce nawiązać przyjaźń z koniem to właśnie ta notka jest dla niego)
Naturalnych metodach. Głównie o przyjaźni konia z człowiekiem. Ja z Charmem mam zamiar też pogłębić naszą przyjaźń, aczkolwiek jeszcze nie teraz(chcę żeby się do mnie przyzwyczaił)

,, Przyjaźń cz. 1"
Gdy przychodzimy do konia (rano czy gdy pierwszy raz go widzimy tego dnia)

Wchodzimy do boksu powoli, nie wykonując gwałtownych ruchów. Najlepiej powtarzać imię konia. Podchodzimy do niego (stajemy naprzeciwko) i wydmuchujemy powietrze prosto w chrapy konika. ( Wiem, że to trochę śmieszne, ale w książce tak piszą. Sama też to wypróbowałam po jakimś czasie zwierzęta bardziej cię szanują)

Kiedy koń jest na wybiegu warto usiąść nieopodal(lecz tak by było to bezpieczne. Jeśli wiecie, iż koń nic wam nie zrobi to możecie usiąść trochę bliżej)
Jeśli jednak koń się oddali od was zostańcie w tym samym miejscu bądźcie cicho i nie wykonujcie gwałtownych ruchów.(możecie sobie zrywać ździbła trawy Xd) Najlepiej nie patrzcie koniu w oczy. Wtedy koń wie, że nie jesteście dla niego zagrożeniem.  Koń gdy wyczuje, że nie jesteście niebezpieczni... Np w sytuacji:
Usiadłam niedaleko konia. Zrywam sobię trawę poza tym nic innego nie robię. Nie patrzę w oczy konia i nic nie mówię. On jednak odchodzi dalej. Jednak po jego odejściu siedzę tak samo i zachowuję się tak samo....

Po jakimś czasie zwierzę być może zainteresuje się wami i zacznie się do was zbliżać. Wy jednak nadal zachowujcie się tak samo. Jeśli będzie stał na wyciągnięcie ręki i będzie tam stał jeszczę parę minut i dmuchał wam powietrzem w twarz to powoli podnieś wzrok, a potem delikatnie i ostrożnie pogłaszcz go po pysku. Głaszcz go. Jeśli odejdzie wstań bez słowa, obróć się i idź do wyjścia. Jednak jak nie odejdzie to powoli głaszcząc go i wypowiadając jego imię wstań i wyjdź z wybiegu. Jeśli będzie niespokojny uspokajaj go i w miarę możliwości( ale nie maksymalnie) zniż się.

Powtarzaj tę czynność tak długo dopóki nie uznasz, że to wystarczy(by odniosło to efekt na  pewno nie może trwać to krócej niż  tydzień) ja polecałabym co najmiej jakieś 2 lub 3. tygodnie (lecz każda para ma inne wymagania)

To koniec... Lecz dodam dalsze postępy tej pracy w innych postach.(co parę dni, gdyż jak kogoś to nie zainteresowało to nie będzie się tak nudził)

Wypatrujcie...,,  Przyjaźń cz. 2"

Bajoo!  Xd

wtorek, 11 listopada 2014

Znów ja :)

Dzisiaj jeszcze napisze notkę o moim zdaniem dwóch najgłupszych i najbardziej nie odpowiedzialnych sztuczkach, które mogą mieć złe zakończenia...
Zapewne znamy wiele sweet koniarek które uczą konie różnych sztuczek, wszystko byłoby okej, gdyby te konie były ich, ale zazwyczaj nie są. Uczą takie konie szkółkowe dębować, prosić itd itp. Może jakoś by to uszło, gdyby chociaż poprawnie uczyły takich sztuczek, ale zazwyczaj nie umieją i potem są niezbyt fajne skutki-koń doprasza się smakołyków poprzez np. dębowa nie, wykorzystuje te "sztuczki" przeciwko nam. Ja sama raz w pewnej stajni próbowałam wyczyścić konikowi przednie kopyto, przy tym jak zwykle mówiłam "noga!" A ten zamiast normalnie podać nogi do wyczyszczenie machał nią na wszystkie strony. Co się okazało? Któraś z dziewczynek nauczyła go tej sztuczki, na komendę głosową, czyli "noga!" taką samą jaką mówimy gdy chcemy wyczyścić kopyto :')
Oczywiście nie mam nic przeciwko kiedy to dziewczyna mająca własnego konia na własną odpowiedzialność uczy konia takich sztuczek  Sama uczę moją kobyłę robić ukłon-ponieważ uważam że jest to jedna z bezpieczniejszych sztuczek, koń nie ma jak nam nią zagrozić  Więc to tyle z mojej strony, co o tym uważacie?
Siemanko !

Sorki ,że nie pisałam ale jak pewnie wiecie gdzie byłam. My razem z Kają zmieniamy się raz ona jedzie raz ja ,ponieważ musi ktoś zostać z Qń-ami. Kaja weszła na moją kobyłe mówiła ,że mam z nią ćwiczyć serpentynę w kontr galopie. Wsiadłam na nią dziś i raz czy dwa wyszło ale ciężko było.
Pewnie wam przynudzam ,no więc lubicie czytać książki? Ja nie znoszę czytać książek ale jeśli chodzi o książki np. o koniach czy coś w tym stylu to spoko. Obecnie czytam pierwszą część Akademi Canterwood. Fajna książka więc zachęcam was do poczytania. Ja kończę wpis ,bo jadę zajrzeć do mojej kobyłki oraz muszę się spakować do szkoły.
źródło : mój laptop XD pewnie google grafika :)

niedziela, 9 listopada 2014

Już jestem.

Wiem, że długo mnie nie było, ale jadłam jeszcze obiad i poszłam z psiakiem pobiegać. Ola pojechała z rodzicami do aqua parku. Ja nie pojechałam bo pomagałam dziadkowi i babci. Nawet nie chciało mi się jechać. Nie wiem dlaczego (dziwna jestem), a poza tym to musiałam pojeździć na koniach. Było bosko, ale ta kobyła Oli... Hmm trzeba ją trochę podpicować. Hahaha. Ale prawdę powiedziawszy to nawet ładnie chodziła lecz trzeba z nią popracować.
Charm to co innego. Wiem wiem. Prawię wam takie rzeczy jak jakiś nieogarnięty człowiek.  Hmm opowiem wam może coś o koniach mieszkających u dziadka. Nie to jutro albo pojutrze.
Dziś napiszę co chciałabym wprowadzić,  gdy na bloga będzie wchodziło więcej osób tz. kiedy będzie więcej wyświetleń.
Np. Ok 180/200.(tak. Stawiam wysoko poprzeczkę,  cóż dziwne że wierzę, iż tyle ich będzie)
Dobra, a teraz już napiszę.

Co wprowadzę na bloga(hmm):
-Codziennie jedno słówko w języku... (zależy w jakim wybierzecie)
-Dni udostępniania(blogi, stronki)
-Dzień koni(wysyłacie zdj. swoich koni/ulubieńców do nas na gmail, a my je TU pokazujemy) coś będzie z tym związane.
-Zrób to sam( w 2 związane z końmi)
                            ------
                              3
-Dni recenzji [piszecie do nas recenzje o fajnych filmach, książkach itp.(my też będziemy pisać)]
-Fantaza. (#teledyski#muzyka#konie#)
Polega na tym, iż piszecie swój pomysł na teledysk, dajecie tytuł muzyki, a my stwarzamy ten teledysk opublikujemy go tutaj i podpisujemy np. To jest pomysł na teledysk Kasi z Torunia( albo Kasia 13 Toruń) lecz możecie też wysłać gotowy teledysk.

- Wspólnie piszemy książkę(tytuł mówi sam za siebie Xd. W kom. Albo na Gmaila wysyłacie swój rozdział. Np. Ja daję pomysł na tytuł Ewa pisze 1. Rozdział /Epilog. A Jacek z Krakowa pisze drugi Xd).

-Dzień poety- piszemy wiersze ( o koniach, psach, przyjaciołach)
-Dzień mala-rysa-malujemy lub rysujemy obrazy.
-Dzień naszych animalsów-obojętnie jakie zwierzę posiadasz możesz po dzielić się nim z nami XD

Ok myślę, że to wszystko. Do spełnienia niektórych z tych rzeczy jeszcze długa droga, ale zrobimy głosowanie, które z nich zostaną wprowadzone w życie bloga.
Jaki długi pościk się zrobił. Ale to małe wynagrodzenie za nieobecność kilku dni dniową. ( i tak jest krótki Xd)
Ok ja lecę.
Pa

Cześć, cześć.

Jak zdążyliśmy już zauważyć mamy nową adminkę. Jest to moja siostra...
Hmm. Nawet nie wiem czy się cieszę.
Nie chciałam podejmować decyzji tak szybko. Chciałam zrobić casting Xd.
No, ale gdy się moja siostra dowiedziała, że prowadzę bloga(rozmawiałam z kol. Przez telefon) to od razu zaczęła za mną chodzić, stała się miła, a potem zaczęła mnie prosić i jęczeć. No cóż nie miałam pomysłu dlaczego by nie mogła.
Ma konia, jest moją siostrą, trzyma konia u dziadka, lubi robić zdjęcia(choć nie zawsze jej wychodzą) jest w tym samym wieku(nieraz się zachowuje jakby miała mniej)... Więc co miałam jej powiedzieć. O jeszcze miała dobre materiały i chęć... Hmm (teraz też ma Xd). No nic. Ciekawa jestem jak jej pójdzie. I dlaczego ja od razu ją skreślam. 
Nie zdążę napisać TERAZ więcej bo muszę iść,,  pogitarzyć ",  ale jak skończę to coś jeszcze dodam...(może następne dwa rozdziały książki.

Zostawiam was z takim zdjątkiem(lubicie zdjęcia Cecyli Łęszczak?) a sama idę pograć na gitarze.

sobota, 8 listopada 2014

Hejkaaa

     Cześć jestem Ola. Mam naście lat i jestem siostrą Kai. Zmusiłam moja siostrę żeby być adminką.  Jeżdżę konno 6 lat. Razem z Kaja mamy swoje konie. Lubię oprócz qń-ów,  rysować i jeździć na  nartach jeżeli macie jakieś pytania piszcie.  :)

poniedziałek, 3 listopada 2014

Hejka!

Nie mam za bardzo dostępu do internetu. Bo wracam od ortodonty, (mieszkam w innym mieście niż ortodonta ale..)
Więc nie mogę napisać o magazynach..
W związku z tym napisze dalszą część książki(nie wiem czy wokół wam się spodobała, ale....Xd) (często używam: ale...)

Cd. ,, Zimowa Rywalizacja "
     
       Rozdział IV

Lidka docisnęła łydki do boków klaczy.
Skierowała Indię na dość niską stacjonatę i wykonały dziwny podskok.
Max udzielił jej kilku rad poczym dziewczyna skrócił wodze i najechała na przeszkodę jeszcze raz. Tym razem India wykonała ładny, zgrabny skok. Wszystkie dziewczyny z grupy najeżdżały po kolei na stacjonatę raz z lewej raz z prawej nogi.
-Dobrze jest. Dajcie chwilę odpocząć waszym konikom. -Zawołał trener.
Monika poklepała Emila i zaczęła przypatrywać się parkórowi, który zaczął stawiać Max.
-Moniko jedziesz pierwsza Lexi startujesz gdy Monika będzie na ostatniej przeszkodzie, po niej startuje Julia,Alison, a na koniec Lidka.
Max powiedział jeszcze dziewczynom o czym powinny pamiętać, a potem dał znak Monice by ruszyła.
Emil ruszył żwawym galopem na pierwszą przeszkodę. Nastawił uszy do przodu i jeszcze przyśpieszył. Odbił się trochę za wcześnie, ale nie strącił poprzeczki. Reszta przeszkód została pokonana w bardzo ładnym stylu, żwawo z dobrze odmierzonymi krokami.
-Bardzo dobrze Moniko-pochwalił Max-Lexi! Teraz ty.
Lexi popędziła Magica i po chwili byli po drugiej stronie przeszkody. Dziewczyna zbierała konia pomiędzy przeszkodami.
Widać było, że wie co robi. Dojeżdżała gdzie trzeba było,  wycofywała, popędziła, a nieraz zwalniała.
-Świetnie Lexi! O to chodzi.
Julia wystartowała. Nie szło jej tak dobrze jak Monice czy Lexi.
-Skróć wodze, wycofaj, pięta w dół-upominał Max.
Alison też nie jechała najlepiej.
-Zmień nogę. Dojedź. Łydka.
To były komendy Maxa.
-Nie były to najlepsze przejazdy. Julia.Alison.
Dziewczyny gorliwie pokiwały głowami.
-Lidka twoja kolej!
-Nie dam rady!
Lexi uśmiechnęła się złośliwie
-Dasz radę. Jedziesz-zachęciła Monika.
Lidka kiwnęła zrezygnowanie głową, ale zachęciła Indię do galopu.
Klaczka bryknęła i zagalopowała. Postawiła uszy i pognała w stronę pierwszej przeszkody. Po trzeciej przeszkodzie Lidka odnalazła się. Pogłębiła dosiad, skróciła wodze i docisnęła łydki. Kierowała sprawnie kobyłką i oddawały razem ładne skoki.
Na ostatniej przeszkodzie czyli na okserze India zawahała się, ale amazonka stuknęła ją piętą i przeskoczyła.
-Tak! Właśnie o to chodziło. Rozkłusujcie konie, a potem je rozstępujcie-nakazał trener..
.....................................  
Cdn???

Jak wam się spodoba to liczę chociaż na kom, albo na wiadomość... (może podrzucicie jakieś pomysły?)

Ja kończę, bo dojeżdżam do domciu... :)

Życzę wam Końskich Snów...(jak będziecie już szli spać :P)

niedziela, 2 listopada 2014

Hejoł!

Nic ciekawego się nie dzieje :(
Żadnych zawodów, ani innych rzeczy...
Byłam dziś u dziadka, ale bez aparatu, więc nici ze zdjęć...Charm dzisiaj bardzo ładnie chodził. Mam zamiar od następnego tygodnia wziąć się za porządne treningi z koniołem.

Miałam w planie zrobić coś z magazynami itp, ale zrobię to jutro...
Jeśli pozwolicie to rozwinę trochę moją twórczość... (krótkie opowiadanie, albo rozdział książki)

Ok to przybliżę temat...

Lidka-bohaterka
India-koń Lidki
Monika-siostra Lidki
Emil-koń Moniki
Julia-należy do Trio
Alison-2.członkini Trio
Lexi-,,przywódca " Trio
Nugatt-koń Juli
Promyk-koń Alison
Magic-koń Lexi

                    ,, Zimowa Rywalizacja"

Cała szyja Indii lśni od potu po szaleńczym galopie. Poranna przejażdżka od dawna nie była taka piękna pomimo chłodnego powietrza i ,,szczypiącego" nosa. Lidka śmieje się w niebogłosy. Jest bardzo cicho, więc śmiech niesie się po okolicy. Wszystkie zwierzęta śpią lub czekają, aż szalone istoty odjadą. Śnieg sięgający do pęcin pokrywa cały świat. Lidka rozgląda się dookoła. Najlepszy widok na okolicę jest na niewielkiej górce. Dziewczyna poklepała Indię i wdrapała się na siodło.
Wcisnęła pięty w boki konia i pognała do stajni.
                       Rozdział II
-Gdzieś ty była-denerwował się Monika
-Tu i tam
-Czekałam na ciebie całe dwadzieścia trzy minuty-powiedziała spojrzawszy na zegarek.
-Dlaczego na mnie czekałaś?-droczyła się Lidka
-Dobrze wiesz, chodź już wreszcie. Za godzinę mamy jazdę, a ty ganiasz po polach jak szalona.-wścieka się Monika
-Marudzisz. Zrobiłam sobie rundkę dookoła padoków -tłumaczyła się siostra.
-Zostaw ją Moniko... Jak chce wymęczyć konia to niech to zrobi. Lepiej dla nas-wtrącił się Lexi
Julia i Alison zachichotały.
-Spadaj wredna żmijo!-rzuciła Monika
-Chodź Monia-powiedziała Lidia.
Siostry poszły do siodlarni i usiadł na kanapie.
Lidka jest ładną brunetką o piwnych oczach, natomiast Monika jest starszą o dwa lata piękną blondynką z jasnoniebieskimi oczami.
Monikę cechuje pewność siebie, nieraz łatwo ją zdenerwować. Jest bardzo przyjazną dziewczyną, w szkole wszyscy ją lubią. Podoba się wielu chłopakom. Lidka za to jest wstydliwa. Nie ma swojej przyjaciółki, ale wszyscy ją lubią.
-Startujesz w zawodach?-spytała Monika.
-Raczej nie.
-Tchórzu... Musisz startować.
-Niewiem.
-I tak nie masz wyboru. Wpisałam nas na listę.
-Co?!
-Startujesz w LLce.
-To nie fair. Jeżdżę jakieś dwa lata, a ty ze sześć...
-No właśnie. Przed Tobą wiele konkursów im wcześniej zaczniesz tym lepiej-powiedziała i wyszła
-Świetnie-mruknęła Lidka.
Wstała i wyjęła z szafki nową półderkę, a następnie wyszła z siodlarni i ruszyła do boksu Indii. Rozglądnęła się jeszcze w poszukiwaniu jasnowłosej dziewczyny, ale nigdzie jej nie widziała. Boks Emila był pusty.
-Pewnie jest w siodlarni -powiedziała do kasztanowatej kobyłki.
Weszła do boksu i przejechała szczotką wzdłuż grzbietu klaczki parę razy. Szybko wyczyściła kopyta i zaczęła rozczesywać jasną grzywę Indii. Po odłożeniu szczotek wzięła siodło i zarzuciła na grzbiet konia.
Przykryła zad półderką i poszła po ogłowie. Sprawnie zsunęła kantar i wsunęła wędzidło do pyska kobyłki, następnie przełożyła uszy za nagłówek, zapięła podgardle i podbródek.
Włożyła toczek, dopięła kurtkę i poprawiła derkę po czym wyprowadziła Indię z boksu i nie czekając na Monikę skierowała się na plac razem z klaczką.

                     Rozdział III

Lidka siedziała na grzbiecie Indii i kłusowała. Reszta grupy podciągała popręgi.
-Pali się gdzieś, że tak pędzisz na tej swojej indiańskiej szkapie-kpi Lexi
Alison zachichotała.
-I tak by nigdzie nie zdążyła-dorzuciła Julia
Trio zachichotało.
-W przeciwieństwie do was ja bym ruszyła tam gdzie się pali-odrzuciła Lidka
To co powiedziała uciszyło rozbawione przyjaciółki.
Monika spojrzała tylko na Lidkę i nic nie powiedziała.
-Galopowałyście już?-rozległ się głos trenera.
Max stanął na środku i nakazał zagalopować dziewczynom.
-Okej. Starczy skrócie puśliska o parę dziurek. Dziś skaczemy.
Lexi zaśmiał się i podjechała do Lidki.
-Chyba nie chcesz startować w zawodach?
-Oczywiście, że chcę. Startuję w LLce.
-Oh. W sumie zapewnisz publiczności niezłą zabawę jak spadniesz. Ha. Szkoda, że nie będę mogła tego oglądać, będę wtedy rozgrzewała Magica do L-ki.
-Nie rozmawiajcie już tylko najeżdżajcie z kłusa na kopertę.-Zawołał Max
....................................

Mam nadzieję, że się spodobało...
Cdn (nie jestem najlepsza w pisaniu... Pomimo że uwielbiam pisać książki Xd)
Zauważycie błędy to piszcie w kom lub na Gmaila.....
Postaram się ładniej napisać następnym razem.....

Do napisania XD.