wtorek, 3 marca 2015

#11

Hey Hey!

Wstąpiłam do was tylko na chwilkę by powiedzieć, że na razie nie będę wstawiać postów....na czas nie określony...ale napewno nie długi..  Czas nauki wrócił i nie za bardzo mam kiedy pisać...rozumiecie...
No nic..napisałam usprawiedliwienie to teraz mogę pójść na urlop. Muszę się pouczyć na kilka sprawdzianów...Nie chciałabym ich,, zawalić".
To tak żegnam się z wami. Napiszę za jakiś czas.(Pewnie w weekend).
Papatki.Miłych dni ;)

niedziela, 1 marca 2015

*4 Hejkaaa

 Na wstępie chciałam was przeprosić ,że nie pisałam postów ale jak pewnie wiecie złamałam rękę i nie za bardzo mogłam pisać jeszcze żeby było tego  mało to  Iskra naciągnęła ścięgno. Dobra koniec gadania o nieszczęściach :) Jutro napisze wam o derkach dzisiaj nie jestem w stanie bo ręka mnie strasznie boli.
























sobota, 28 lutego 2015

#10

Hejoł !

Nie mam weny do pisania :c (Więc dziś znów bez rozdzialików) No, ale blog przecież nie tylko o tym.
Ola jedzie z mamą na zdjęcie gipsu i ,,takich  tam drutów" :D.
Już się nie może doczekać kiedy napisze pierwszego od dawien dawna posta.
Powiedziała, że napisze go już jutro,(ale ja wam radzę, żebyście jej za bardzo nie wierzyli.) Z nią nigdy nic nie wiadomo. ;) Oby nie czytała tego posta...

Dzisiaj... kilka ciekawostek na temat końskich rzeczy/spraw (Dla nie wtajemniczonych w świat opieki nad koniem XD)


Zaczniemy od podkładek pod siodła.


Kiedy jeździłam w stajni niedaleko mojego domku (nie u dziadka)
dziwiłam się po co są te podkładki.

Tak więc można powiedzieć, że podkładka jest niezbędna.Jednak są też takie sytuacje, w których koń nie może mieć tej części ekwipunku pod siodłem (Lecz są to wyjątki ;)

Po pierwsze podkładka chroni kręgosłup, gdy obijamy się o siodło.
Chociaż wydaje się nam, że jeździmy płynnie i idealnie, koński kręgosłup i tak to odczuwa.
Można po prostu powiedzieć, że podkładka amortyzuje i koniu jest wygodniej.

Gdy mamy za wielki łęk w siodle koń może zostać obdarty. Warto wtedy zakładać podkładkę.

Bywa też, że koń ma bardzo mocno zarysowany kłąb. Wtedy podkładka może mu odpuścić wiele cierpień. 


Rodzaje podkładek.


Znalezione obrazy dla zapytania rodzaje podkładek pod siodłoJedna z najbardziej znanych i  
                          używanych podkładek.
Wykonana z materiału i podszyta futerkiem.


Znalezione obrazy dla zapytania podkładka korekcyjna pod siodłoPodkładka korekcyjna jest dodatkowo usztywniona i 
                                        często wypełniona pianką.



Znalezione obrazy dla zapytania podkładka korekcyjna pod siodło
Podkładka żelowa działa tak jak podkładka ;) tyle że jest ona cieńsza co zapobiega....
Nie raz gdy zakładamy zwykłą podkładkę na czaprak może się zdarzyć,iż
pod siodłem będzie,,za grubo" i może to uciskać grzbiet konia co 
może doprowadzić do (czegoś na sposób) blokowania mięśni..
Dlatego podkładka żelowa jest cieńsza i zapobiega takim sytuacjom.
Jednak problemy takie występują rzadko. Po stwierdzeniu problemów
z kręgosłupem czy mięśniami....
Podkładkę tą można stosować także w letnie, ciepłe dni schłodzoną.







Znalezione obrazy dla zapytania podkładka welurowa pod siodłoPodkładka welurowa/polarowa
to jedna z najgrubszych podkładek. Chroni przed obtarciami grzbiet konia.
Wypełniona wkładem.


To już koniec..... Miało być więcej...ale jestem zmęczona...

Ja już lecę i papatki.(Jakby były jakiś błędy w dzisiejszej notce to piszcie)

I wgl. Piszcie komentarze...

BAjoo ;3









piątek, 27 lutego 2015

#9

Siemaneczko !


Dzisiaj nie wstawiam książki... Nie mam czasu na wymyślanie kolejnych rozdzialików (na prawdę zbliżamy się do końca).
Wstawię dzisiaj coś o dosiadzie..

****  *****  ****   ****    ****  ****     ****     ****    ****    ****   ****   *****    ******   ***


Jak wiecie dobry dosiad to klucz do sukcesu.Dosiad jest fundamentem poprawnej jazdy. Ten kto chce osiągać sukcesy w jeździe musi mieć dobry dosiad, który powinien szlifować cały czas. Prócz dosiadu potrzebna jest nam także idealna równowaga. Na dole zamieściłam kilka ,,ćwiczątek" na poprawę i dosiadu ,jak i równowagi.




1.Podczas kłusa (właśnie w tym chodzie najlepiej zrobić to ćwiczenie), pojeździjmy sobie trochę ,,pionowo" czy jak kto woli w siadzie arabskim. Stajemy na prostych nogach w strzemionach i utrzymujemy się jak najdłużej nie opierając się o szyję rumaka, starając się by ciało cały czas było w linii prostej. To poprawia równowagę











2.Gdy rozgrzewamy konia robimy różne ćwiczenia( znowu mówię o kłusie).Tkj. Dodawanie i skracanie tempa, wolty, jeździmy kłusem ćwiczebnym/wysiadywanym czy pionowo. Tak więc do tej rozgrzewki (by poprawić dosiad) możemy dołożyć dużo półsiadu. Przy każdej rozgrzewce półsiad jest dobry. Pamiętajmy, że jeśli jedziemy galopem warto także pojeździć w półsiadzie jak ma się taki zwyczaj w terenie.(Bo w terenie zawsze półsiad galopem xd)
Znalezione obrazy dla zapytania półsiadZnalezione obrazy dla zapytania półsiadZnalezione obrazy dla zapytania półsiad w skoku

3. Warto jeździć na oklep, czy bez strzemion. Wtedy anglezujemy, ,,półsiadujemy" i ,,pionowujemy" ;). Na początku mogą boleć uda, ale ćwiczenie czyni mistrza. Taka jazda, gdy nie opieramy się na strzemionach poprawia także równowagę.

Znalezione obrazy dla zapytania jazda na oklepZnalezione obrazy dla zapytania jazda bez strzemion
4.Podczas jazdy zawsze staramy się mieć oparcie na strzemieniu. By je mieć musimy ciągnąć mocno piętę w dół, za nią pójdzie łydka, a wraz z nią cała noga. Wtedy nasze pachwiny będą się naciągać, a dosiad pogłębi. Warto także wyjąć nogi ze strzemion np w stępie kiedy dajemy sobie i zwierzęciu chwilę na ochłonięcie.

Znalezione obrazy dla zapytania poprawny dosiad
5.Nożyce- Nożyce to nic innego jak klaskanie nogami.Nożyce inaczej rybki można wykonać na dwa sposoby: Do tyłu i do przodu. Do tyłu-łapiemy się przedniego łęku rękoma, pochylamy do przodu i wykonujemy wymach prostymi nogami nad zadem konia tak aby się złączyły... Do przodu- Tutaj musimy ,,klasnąć nogami" nad szyją konia i tak jakby położyć się na siodle. Musimy na tyle odchylić się do tyłu,cofnąć biodra by obiema, prostymi nogami zrobić wymach nad szyją.
Znalezione obrazy dla zapytania rybki na koniu
6. Przejeżdżanie przez drążki. Wiele osób ma swój sposób ,,pokonywania" drążków. Jednak tych sposobów nie jest tak dużo. Niektórzy najzwyczajniej anglezują, inni przejeżdżają przez nie w siadzie arabskim, a inni w ćwiczebnym. Jednak ci co przejeżdżają przez nie w półsiadzie wzmacniają w największym stopniu swą równowagę. Przejeżdżanie przez drągi poprawia ją bardziej niż półsiad, ale nie będziemy przecież cały czas jeździć przez drążki... ;)
Znalezione obrazy dla zapytania półsiad na drążkach



7. Młynek- Wiele osób zna to z ćwiczeń na lonży, zawodów sprawnościowych czy też czegoś innego. Młynek to nic innego jak ,,obrót 360 w siodle". Obracamy się w bok, do tyłu, drugi bok, aż w końcu znowu jesteśmy w pozycji startowej (przód)....



























To chyba tyle na dziś

Bajooo :)

czwartek, 26 lutego 2015

#8

Witam, witam !

Na początku pościka chciałabym przeprosić za to, że wczoraj nie mogłam napisać.
A dlaczego to wyjaśnię... Z bardzo prostej przyczyny.... Na całej ulicy wyłączyli prąd i od 13 do 23 z przerwami nie było prądu. (przerwy trwały jakieś 5/7 minut, więc nie było mowy o tym bym weszła na laptopa i napisała kolejne rozdziały) Nie miałam internetu, a po jakiś 30 minutach zasilanie mi padło. ;c. Więc tak to było. Z rana byłam na koniach, a że pogoda była piękna pojechałam w teren (bez Oli).Po 15. Znowu poszłam do stajni i siedziałam tam do późnaa.
No dobra koniec tego zanudzania czas pisać kolejne rozdziały.
Żeby nie było to rozdziały wymyślam pisząc je.... Czyli improwizuję??? nie raczej nie...wymyślam na bieżąco.....dlatego mogą być takie nieposklejane.... Jak piszę lubię słuchać muzyki... to mnie ,,napawa weną" (której i tak nie mam xd) Piszcie czy wam się podoba ,bo jestem w kropce..
także dzisiejsze rozdzialiki pisałam przy: Indila- Love story..

https://www.youtube.com/watch?v=DF3XjEhJ40Y

                                              ,,Zimowa   Rywalizacja"


                              Rozdział XXVI


-Alison musisz bardziej ustabilizować stopę, nie możesz ciągle ,,dziobać" konia- Powiedział Max po skończonym przejeździe dziewczyny. Czternastolatka skinęła głową i odjechała stępem na drugi koniec hali.
-Lexi twoja kolej!
-Już jadę Max-oznajmiła dziewczyna i uśmiechnęła się do niego. Szturchnęła ostrogą siwka i usiadła głębiej w siodle.
-Jedźże głupi koniu-zirytowana przywódczyni Trio krzyknęła na wałacha, gdy ten stawiał opór w przejściu do galopu.
-Spokojnie Lexi-uspokajał ją trener-Po co ty w ogóle założyłaś ostogi?!
-Właśnie po to żeby ten bydlak się ruszyła, a nie stał jak małpa w kącie.
-Ale Lexi to tak nie działa.. Oj Lexi ,Lexi. No dobra. Musisz z nim delikatnie pracować. Łydki trochę do przodu, a pięta jeszcze trochę do dołu. Ściągnij łopatki i delikatnie zadziałaj tym twoim metalowym wymysłem.
Dziewczyna spojrzała na niego jakby chciała powiedzieć ,,Wiem co mam robić przecież nie jeżdżę od dwóch dni" lecz powstrzymała się i spojrzała się na niego z wyrazem ,,Przecież wiem" i ruszyła swojego ,,bydlaka".
-O to chodzi teraz najedź na pierwszą kopertę i kieruj się dalej na kolejne przeszkody.- Pochwalił ją instruktor i uśmiechnął się pod nosem.
Szatynka prowadziła wałach pewnie lecz trochę za szybko jednak przed każdą przeszkodą Arystokrata zbierał się i małymi krokami pokonywał odległość do przeszkód.
-Nawet, nawet- rzucił Max- Trochę szybkie tępo. Musisz sama go zwalniać, a ty najlepiej byś chciała jechała sto dwadzieścia, a on sam by się zbierał by jakoś tą przeszkodę pokonać. Musisz uważać bo możecie się kiedyś władować w mur.
Lexi kiwnęła tylko głową i popatrzyła na Monikę. Ta dziewczyna ostatnim czasem bardzo zalazła jej za skórę. Miała nadzieję, że tej podrywającej Jessa blondynie pójdzie gorzej. Ostatnio, gdy widział, że Monika przystawia się do tego przystojnego, bogatego i zdolnego chłopaka, o mało jej nie udusiła.
Właśnie teraz przyszedł czas na skoki niebieskookiej.Niech pokaże to co umie.
-Monika ruszaj.
Dziewczyna z wymalowanym skupieniem na twarzy docisnęła łydki i pognała na pierwszą kopertkę zupełnie nie zgrywając się z Emilem. Dziewczyna nie czuła się pewnie. Po ostatniej jeździe z Jessem, gdzie szło jej lepiej niż z Maxem coś się zmieniło.
Blondynka wiedząc, że będzie to jej najgorszy skok w życiu ścisnęła konia łydkami by ten nie ,,zgasł" przed kopertą. Emil zdezorientowany galopował do przeszkody,a Monika próbowała sobie przypomnieć wszystko co powinna zrobić, a wyleciało jej z głowy. Zadowolona Lexi przyglądała się rozwojowi wydarzeń, a trener wraz z Lidką patrzyli w osłupieniu na to co zaraz się wydarzy.
Monika trzymała się grzywy, gdy w końcu przyszedł moment skoku. Dziewczyna złapała większe oparcie w strzemionach i przeskoczyła przeszkodę...........Szkoda tylko, że sama. Max i siostra właścicielki Emila natychmiast podbiegli do dziewczyny.
-Lidka pilnuj lepiej swojego konia, a nie do siostrzyczki ,,podlatujesz" nic jej nie będzie to tylko upadek z konia- rzuciła  szatynka spoglądając z uśmiechem na ,,dziewczynkę''.


                                                   Rozdział XXVII


Lidka szła przez korytarz stajni by zanieś sprzęt do siodlarni i porozmawiać z siostrą.
-Uważaj na swoją siostrę, jest coraz bardziej rozkojarzona. Nie może przegrać tych zawodów przynajmniej z Melasą- powiedział jakiś głos. Przestraszona brunetka rozejrzała się po korytarzu. Nikogo nie było.
-Halo? Będę uważać, ale dlaczego nie może przegrać ? Z jaką Melasą?-Zapytała w końcu.
-Dowiesz się wszystkiego w dniu zawodów.... Więcej wskazówek na razie nie mogę ci udzielić- odpowiedział znów ten sam głos.
-Ale.....jakich wskazówek?-Zapytała ponownie
Nic.Odpowiedziała jej tylko cisza.
Wzruszyła ramionami i ruszyła by porozmawiać z blondynką jednak po chwili przystanęła przed paszarnią i zaczęła nasłuchiwać. Nagle po drugiej stronie drzwi odezwała się Lexi. ,,Chyba rozmawia z kimś przez telefon"-pomyślała opiekunka Indii i Daisy.
-Serio misia mówię ci, ona wreszcie spadła. Teraz Jess będzie tylko mój. Problem w tym, że ona ciągle mi przeszkadza.-powiedziała szatynka.
Na chwilę w paszarni zapadła cisza, ale po kilku minutach dało się słyszeć pomrukiwania i przytakiwania dziewczyny.
-Okej misia, dzięki. Muszę już kończyć bo przez ten pieprzony owies kichać mi się chce.- rzekła po czym wykonała serię cichych kichnięć.
-Tak, tak papa-usłyszała tylko Lidka i musiała czym prędzej zmykać, bo Lexi przekręcała już kluczyk w drzwiach.


                                          Rozdział XXVIII

Siostry śmiejąc się wyszły na korytarz stajni by poczekać na chłopaka Moni.
-Will dzisiaj chyba nie przyjdzie, ale gwarantuję ci , że będzie jeszcze wiele okazji byś go poznała i padła z zachwytu.
-Już nie przesadzaj Monia. Wystarczy, że poznam tego twojego Jeza. Poza tym wątpię by obaj byli jakoś szczególnie przystojni.
-Pff. Dziecko..! Po pierwsze nie Jeza tylko Jessa, a po drugie to nie wątp bo się kiedyś zawiedziesz na tych twoich wątpieniach.
-Tobie to naprawdę odbiło. Nie bądź taka podjarana nim tylko miej do niego jakiś dystans, bo niektórzy chłopacy jak widzą, że dziewczyny na ich punkcie szaleją to związek nie trwa długo. A jak widzą, że nie jesteś taka,,, no taka jak powiedziałam... to można by powiedzieć.. a nie ważne..-westchnęła Lidka.
-O kurczę... Po pierwsze...to skąd ty o takich rzeczach masz pojęcie.... Po drugie ... to chyba masz rację... nie powinnam się tak... podniecać?
-Tak nie powinnaś...
-Noo, a chciałaś coś dokończyć...zaczęłaś mówić, ale ...
-Nie ważne... nic nie chciałam powiedzieć, bo zabrakło mi na to określenia.
-Mhm, na pewno małpo- blondynka zaśmiała się i dźgnęła siostrę palcem w brzuch.
-haha.. taa... można by powiedzieć... pociągająca ,,jak spłuczka klozetowa "-Zaśmiała się i zaczęła obrzucać Monikę śnieżkami.
-O ty szujo!-Śmiała się niebieskooka i zaczęła gonić siostrę dookoła stajni po śniegu.
-Nie złapiesz mnie !-Krzyknęła tylko druga i ześlizgnęła się z pobliskiej górki.
Goniły się tak z dobre pół godziny po czym zmarznięte i uśmiechnięte wróciły do stajni.
-Chodź do siodlarni.. Napalimy w tym małym kociołku.-zawołała Lidka i zniknęła za rogiem.
-Już lecę-Odkrzyknęła siostra i popędziła za brunetką.

                                      Rozdział XXIX



Dziewczyny śmiały się przy małym kominku w siodlarni.
-Słyszałaś ktoś otworzył drzwi od stajni-powiedziała Lidka.
-Mhm. Może to Jess.
Monika wstała i uchyliła drzwi.
-Hej!-Zawołał ktoś
-Cześć. Już idę!-Odpowiedziała Monika i wróciła do siodlarni.
-Chodź. Jess przyszedł.
-O nie....-westchnęła brunetka lecz wstała i wyszła za siostrą z pomieszczenia.
Na środku korytarza stał średniego wzrostu chłopak o brązowych włosach i zielonych oczach niczym głębia dżungli. ,,Rzeczywiście, taki niczego sobie ten jej Jez"-pomyślała
-Cześć.Ty jesteś... o ile się nie mylę... Lidka?
Nagle do stajni wparowała Lexi i odepchnęła Lidkę tak, że ta wpadła wprost do otwartego, jeszcze nie posprzątanego boksu.
-To ona pff..... Ja jestem Lexi..!. Miło mi cię poznać... Chodź może do siodlarni... tam pogadamy
-Lexi !-Krzyknęła oburzona Monika i pomogła siostrze wstać.
-Co za małpa-Skrzywiła się brunetka i patrzyła razem z Moniką jak Jess rozmawia z Lexi, a potem powoli do nas podchodzi.
-Jeny.Co to za dziwna, złośliwa dziewczyna.
-Tak, musimy jej wysłuchiwać prawie codziennie.
-Hmm. Czyli o ile się nie mylę ty jesteś Lidka...
-Nie rozumiem tego wstępu... O ile się nie mylę? Co to miało znaczyć? Czy chodzisz jeszcze z inną dziewczyną co ma siostrę, czy co? Bo ja słyszałam, że Monika ci chyba trochę o mnie mówiła to raczej  byś tak łatwo nie zapomniał...co nie ?- Wściekła nastolatka cisnęła potokiem słów w oniemiałego chłopaka i wybiegła ze stajni.
-Przepraszam cię za nią. To przez Lexi. Zaraz przyjdę- Powiedziała zawstydzona zachowaniem siostry dziewczyna i wyszła przez główne drzwi.
-Co w ciebie wstąpiło-Wybuchła Monika
-A co! On ma, aż tak słabą pamięć, że nie pamięta mojego imienia?!. Bo o ile ja się nie mylę to rozmawiałaś z nim rano i coś o mnie mówiłaś wyraźnie wymawiając moje imię. To albo on nie słucha cię uważnie albo nie wiem- Wyrzuciła z siebie brunetka- Za godzinę wracam jadę w teren..... Ach i tym razem zaczekaj na mnie zanim pójdziesz do domu..
Lidka wróciła po cichu do stajni tylnymi drzwiami i poszła do szafki po nowy halter, który założy Indii. Miała zamiar pojechać na oklep tyle, że zamiast ogłowia założy kantar sznurkowy, a wodze zastąpi dwoma uwiązami. Wziąwszy halter i uwiązy poszła do boksu klaczki i sarenki. Mała już się przyzwyczaiła do zostawania samej w boksie.
-Hej malutka, wezmę twoją koleżankę na przejażdżkę-powiedziała i czule pogłaskała małą po pyszczku. Założyła halter na łeb klaczy i przypięła uwiązy.
-Idziemy India-rzekła i wyprowadziła kobyłkę z boksu.
Wychodząc podeszła jeszcze do stojącego samotnie na korytarzu Jessa :
-Słuchaj, przepraszam cię za to co powiedziałam. Nie powinnam. Monika dużo o tobie mówiła.... Tak.. to pa.  Odeszła powoli prowadząc klacz.
-Czekaj-Zawołał chłopak lecz dziewczyna szła dalej, aż w końcu wyszła.
-Chodź India. Teraz pojeździmy sobie bez siodła i  wędzidła, na samym halterze.-rzekła i poklepała klacz po szyi po czym złapała wodze z uwiązów w jedną dłoń, a drugą złapała za kłąb i wybiła się z lewej nogi. Po chwili siedziała już na koniu. ,,Jak ja dawno nie jeździłam na halterze...na oklep"-pomyślała. Dała klaczce znak by ta ruszyła i złapała się mocniej grzywy. Mijały ośnieżone drzewa i krzewy. Jechały dość krętą drogą, którą rzadko jeździły ze względu na liczne górki. Co jakiś czas ciszę przerwał trzask łamanej przez kopyto gałęzi lub dźwięk puszczyka, który przyprawiał dziewczynę o dreszcze. Całą drogę jechały stępem lecz dziewczyna wiedziała, że na ,,przewietrzenie mózgu" najlepszy jest galop.
-Raz kozie śmierć-westchnęła-Najwyżej cię nie zatrzymam.
Wcisnęła pięty w boki konia i lekko się pochyliła. India galopowała z niemałą prędkością lecz dla Lidki to i tak było mało jednak coś jej mówiło, że wymagania dziewczyny mogą zakończyć się tragicznie.... Lidka walczyła z łzami...wiedział, że tak będzie się czuć jeszcze w dwóch momentach.....Przy pożegnaniu Daisy i przy sprzedaży Indii...... Odczuwała, że przy obu sprawach odskocznią będzie szaleńczy galop, który może przepłacić wszystko....

...................................................................................................................................................
                     








wtorek, 24 lutego 2015

#7 Ho Ho Ho-rsey !

Witam wszystkich  !

Tak sobie pomyślałam, że warto wstawić kolejne rozdziały książki. Pewnie już ostatnie ;c.

Szkoda trochę trudno będzie mi się żegnać z Lidką i Monią. Chociaż kiedyś powinnam napisać dalsze części to po skończeniu tej chciałabym dać inną książkę....

No cóż proszę bardzo to jedne z ostatnich rozdziałów. Myślę, że kilka zupełnie ostatnich wrzucę za jakiś czas....


                                             ,,Zimowa  Rywalizacja"


                                               Rozdział XXI


Lidka brodziła w śniegu po kolana. Dzisiejszego popołudnia nieźle sypnęło białym puchem.
Dziewczyna głowiła się dlaczego Monika na nią nie poczekała i gdzie ona teraz jest.
Przeklęła w duchu siostrę i ruszyła dalej. Przypomniała jej się ta noc kiedy znalazła Daisy.
Nie mogła uwierzyć, że po tak długim czasie spędzonym z pocieszną sarenką przyjdzie jej się z nią pożegnać. Nagle na jej policzek pokryty delikatnym różem spłynęła słona łza, a za nią kolejna. Wyglądało na to, że dziewczynka czeka aż ostatnia łza wypłynie z oka, linii startu i dotrze na metę, gdzie nawilży suche usta Lidki lecz woda co chwilę napełniała oczy, które z trudem patrzyły na świat. Nastolatka zrobiła jeszcze kilka kroków po czym zachwiała się i runęła jak długa.
Zrobiło jej się strasznie zimno. Włosy miała przemoczone do ostatniej nitki, a sama szczękała zębami. Coś ciągnęło ją by wstać lecz to była tylko oddalająca się świadomość.........
Leżała tak do samego rana. W nocy wydawało jej się tylko, że słyszy wycie wilków i ich łapy.
Ocknęła się. Otworzyła oczy i rozejrzała. Nagle wydała cichy krzyk i z trudem się przesunęła.
Miała rozerwane bryczesy i wielką krwawą ranę ciągnącą się przez ramię. Próbowała się podnieść, ale ból, który przeszył jej kostkę był straszny. Spojrzała czy nikt jej nie widzi i zdjęła  z siebie koszulkę, którą opatrzyła ramię po czym opatuliła się szczelniej kurtką. Wyciągnęła z kieszeni telefon lecz ten nie dawał sygnału życia.
-Cholela! Nawef telepon sie pzemocyl.- mruknęła do siebie przez opuchnięte usta.
Szybko dźwignęła się do pozycji pionowej by uniknąć wielkiego bólu, ale i tak krzyknęła z niewiarygodną mocą. Ruszyła w stronę domu lecz po kilkunastu krokach wiedziała już, że nie dojdzie tam nawet do jutra. Przystanęła i podparła się o pień dębu. Nagle wśród zarośli zobaczyła kwadratowy budynek, który przykuł jej uwagę. Jęknęła i czołgając się podeszła bliżej budynku, który wyglądał jak dom.  Złapała się krawędzi parapetu i podniosła się. Złapała za zardzewiałą klamkę i otworzyła mahoniowe drzwi. Jej oczom ukazał się mały skromny salon, dwie pary drzwi i kręte schody.Zamknęła za sobą dwa skrzydła i podeszła bliżej kanapy. Wnętrze wyglądało na zadbane, więc postanowiła pójść do góry w poszukiwaniu jakiejś sypialni. przy każdym kroku cicho pojękiwała, ale w końcu znalazła się na górze. Zauważyła drewniane łóżko i białą szafę. ,,Oby nie prowadziła do Narnii"-pomyślała dziewczyna i otworzyła drzwiczki. O dziwo na półkach leżały starannie poukładane, ale zakurzone rzeczy. Lidka przejrzała uważnie odzież i wyjęła kilka ubrań.
Zdjęła kurtkę i włożyła ciepłą, niebieską bluzę z futerkiem, wsunęła obcisłe jeansy i założyła nowe skarpetki. Po chwili kuśtykając zeszła na dół. Starała się zapomnieć o piekącym ramieniu i o pulsującym bólu w kostce jednak nie wytrzymała i postanowiła poszukać apteczki. Nie musiała szukać długo, bo czerwone pudełko z białym krzyżem zawieszone było na ścianie w kuchni.
Dopadła do niego nie zważając na krew, która przeciekła przez zieloną koszulkę.
Wysypała zawartość apteczki i przesunęła wzrokiem po wszystkich lekarstwach. Zauważyła wodę, którą mogła przemyć ranę i maść na bolącą kostkę... Jednak nie mogła znaleźć ani bandaża, ani gazika.Rzuciła ponownie okiem na kuchnię, a jej spojrzenie zatrzymało się na roślinie o długich liściach. Powoli podeszła do rośliny i zerwała liść. Wróciła na miejsce, gdzie miała potrzebne rzeczy i usiadła na blacie. Odwinęła koszulkę i zwymiotowała do zlewu.
-Ugh-mruknęła tylko.
Nie mogła patrzeć na szramę. Po chwili ponownie popatrzyła na zadrapanie. Wzięła głęboki oddech i chwyciła za butelkę z wodą.Pierwsza kropla spadła na ramię lecz nie na ranę. Lidka była przygotowana na pieczenie w zakażonym miejscu, zagryzła zęby i zbliżyła plastikową buteleczkę ku ramieniu .....-Aaaaaaaaaaaa- Wydarła się na cały głos dziewczyna...-Jeny jak to boli...
Dziewczyna oddychała nierówno i szybko lecz z czasem i to minęło jak ból w kostce. Lidka wzięła ze sobą maść i nowy opatrunek w postaci liścia, a potem usiadła na kanapie.
Zawinęła ramię i posmarowała drugi raz kostkę by uśmierzyć ból po czym położyła się i zasnęła po pełnej wrażeń nocy i dniu.

                         

                                         Rozdział XXII

Następnego ranka dziewczyna zbudziła się i od razu usiadła. Zaczęła się zastanawiać co dzieje się w domu. Nagle  poczuła niesamowity głód. Poszła na górę i założyła czyste ubrania. Popatrzyła na ranę i zeszła na dół, gdzie zmieniła opatrunek na ramieniu i posmarowała kostkę nową warstwą maści. Noga nie bolała ją już tak jak wczoraj, a szrama nie piekła tak bardzo i wyglądała na czystą.
Lidka otworzyła lodówkę i ze zdziwieniem popatrzyła na jej wnętrze. Było w niej jedzenie. Jak to możliwe?!. Termin ważności mija za jakieś dwa miesiące. Dziewczyna rozglądnęła się po domu i zawołała:
-Halo? Jest tu ktoś?!
Odpowiedziała jej cisza.Lidka szybko wyciągnęła masło i dżem oraz suchawy chleb, zjadła jedzenie w rekordowym tempie. Miała wrażenie, że ktoś tu jest lecz nie miała ochoty tego sprawdzać. Napiła się szybko wody, ubrała kurtkę i wsunęła trampki po czym złapała za klamkę drzwi, przez które weszła za pierwszym razem , jednak tym razem nie mogła ich otworzyć. Zamknięte. Pomocowała się jeszcze chwilę, ale  końcu dała za wygraną i co raz bardziej przestraszona złapała za klakę od okna, które otworzyła i wyskoczyła uważając na kostkę. Nie miała zamiaru się obracać choć miała wrażenie, że powinna. Ruszyła szybkim krokiem w stronę domu. Jej domu.


                                    Rozdział XXIII

-Lidka! Dziecko.. już myślałam, że cię ufo porwało- zapłakana matka przytuliła córkę.
-Gdzie ty byłaś !!!- zahuczał tylko ojciec.
-Wiesz jak się wstydziłam, gdy nie przyszłaś na kolację... Zaprosiłam Willa i Jessa.-Pokręciła głową Monika.
Tata popatrzył w jej stronę i już miał na nią nawrzeszczeć, że umawia się z chłopakami, a swojej siostrze pozwala się włóczyć po świecie i to w nocy lecz mama dziewczyn powstrzymała go ręką.
-Spokojnie...-Powiedział tylko.
Blaze wziął oddech i powoli się uspokoił.
-Gdzieś ty się włóczyła Lidio ?!- zapytała niemiłym tonem mama.
-To było...
-Wszystko od początku... Od momentu gdy wyszłaś ze stajni... Monika mówiła, że poszłaś wcześniej..
-Bzdura! Nie poszłam ani minuty wcześniej-krzyknęła Lidka i spojrzała oskarżycielsko na swoją siostrę. Niebieskooka zrobiła tylko minę jakby chciała powiedzieć ,,Czyżby?" i zachęciła dziewczynę ruchem dłoni by kontynuowała.
-Wyszłam ze stajni po osiemnastej...-zaczęła na co matka odwróciła się tylko i popatrzyła na swoją starszą córkę.
-Szłam i się przewróciłam...-mówiła dalej nie objaśniając szczegółów lecz blondynka od razu się do tego przyczepiła:
-Tak sama z siebie się przewróciłaś? Na prostej drodze? Ty to naprawę jesteś łamaga..
-Jak byś na mnie poczekała to może ja, łamaga nie przewróciłabym się ?! Hmm?- Natychmiast się odgryzła.
-Przestań Moniko, jak będziesz się ciągle czepiać to się nigdy nie dowiemy co się stało.-rzekła kobieta
-Przewróciłam się i już nie wstałam. Było mi strasznie zimno, więc... Chyba zasnęłam. Słyszałam tylko wilki, ale nie mogłam otworzyć oczu...
-Teraz to ta twoja historia zawiera szczegóły, a jak się przewróciłaś to tak sama z siebie.-Szczęknęła Niebieskooka.
-Myślałam o tobie i się popłakałam... Jaką ja mam siostrę... Nawet na mnie nie poczekała... Tylko wyrwała się z tym swoim Jessem! Jesteś okropna.! Myślałam jak to jest, że ty wszystko umiesz, jesteś lubiana, a ja to co... Jestem tylko ludzikiem, na którym możesz się wyżyć... Koniec historii.
Spałam przez dwa dni.!-palnęła Lidka i wstała już miała się rzucić do ucieczki do swojego pokoju lecz Monika ją zatrzymała. Była strasznie wściekła. Złapała ją za ramię i przyciągnęła do siebie wbijając paznokcie w skórę brunetki. Lidka syknęła. Monika spojrzała na nią zaskoczona i podciągnęła rękaw koszulki swojej siostry by zobaczyć czy skutecznie wbiła pazury w ramię ofiary.
Nagle cicho krzyknęła. Matka spojrzała na nią, a potem na ramię najmłodszej córki. Zaniemówiła.
-To nic takiego.. Nie długo się zagoi- powiedziała jakby sama do siebie i odeszła.
-Czekaj! To może być niebezpieczne. !-Zawołała za nią mama.
Ojciec wziął do ręki potrzebne lekarstwa i opatrzył ramię córki po czym nastawił jej kostkę.


                                          Rozdział XXIV


Lidka szła do stajni razem z Moniką i opowiadała jej o domu, w którym się zatrzymała i gdzie czuła czyjąś obecność choć to prawie niemożliwe.
-Ciekawe.. Musimy do zbadać- zaintrygowała się blondynka.
Lidka cicho westchnęła wiedziała, że właśnie będzie reakcje siostry, ale mimo to postanowiła spróbować.
-Nie!-powiedziała stanowczo-Ja więcej tam nie idę..
Dziewczyna uważnie obserwowała reakcję starszej siostry.
-Hmm.Jak nie chcesz to nie musisz...Pójdę z Jessem.... I Willem- odpowiedziała szybko niebieskooka patrząc czy imię Will wywołuje na młodszej siostrze jakieś zainteresowanie.
Jednak Lidka wiedziała o co chodzi siostrze, a poza tym to w ogóle nie interesował ją żaden Will, wzruszyła tylko ramionami. Monika zawiedziona reakcją brunetki postanowiła użyć jednej z trafnych uwag by Lidka nie tchórzyła jak i poznała brata jej chłopaka jak i samego Jessa, w głębi jednak czuła, że ta uwaga naprawdę ma prawo być prawdziwa:
- Słuchaj, a jeśli ten dom ma swoją tajemnicę... No wiesz.. Czułaś kogoś obecność, więc... Nie wiem jak to wytłumaczyć.... .. A jeśli to ty jakoś oddziałujesz na to miejsce.. I coś ciągle będzie cię do niego ciągnęło, aż w końcu może się coś stać...- wyrzuciła dziewczyna.
Lidka stanęła jak wryta i popatrzyła na siostrę z przerażeniem. Monika przygryzła wargę. Nie chciała by siostra przyjęła to, aż tak poważnie. Wiedziała co teraz nastąpi.
-Może masz rację... Ale pójdziesz ze mną-mówiła to tak, że blondynka zadrżała, ale przytaknęła głową. Musi zapewnić siostrze bezpieczeństwo. Już dwa razy opuściła swoją kochaną, młodszą siostrzyczkę... Nie chce wiedzieć co będzie za trzecim razem..


                                                       Rozdział XXV
Dziewczyny weszły do stajni i poszły do boksów swoich koni.
Lidka podbiegła do Indii i Daisy. Obie klaczki zarżały jak zobaczyły swoją panią.
-Widać, że cię kochają.... Tęskniły za tobą-powiedział jakiś głos. Lidka odwróciła się i rozglądnęła się po obejściu. Nagle zauważyła Maksa. ,,-To pewnie on''-pomyślała
-Hej Lidka. Słyszałem o twojej przygodzie. Trochę straszna i tajemnicza. Dziewczyny tęskniły za tobą. Obie cię kochają-powiedział. Lidka spojrzała na niego jakby zobaczyła ducha i zaniemówiła. Dlaczego on się powtarza?.
-Hej Maks. Tak moja przygoda. JA też się za nimi stęskniłam... Ale nie lubisz się powtarzać prawda?
-Hmm. Dobrze o tym wiesz. To jest jedna z rzeczy, które unikam.
-To dlaczego za nim powiedziałeś do mnie hej.. rzekłeś ,,Widać, że cię kochają. Tęskniły za tobą"?
-Lidka... Wszystko ok?. Wiesz, że zawsze się witam zanim rozpocznę rozmowę, a poza tym nie mówiłem czegoś takiego....
- Zatrudniłeś stajennego?
Maks popatrzył na dziewczynę i odpowiedział:
-Nie lubię zatrudniać dodatkowych osób. Staram się robić wszystko sam lub z pomocą tutejszych osób, więc nie, nie zatrudniłem stajennego.
Dziewczyna nic nie rozumiała.Kto w takim razie do niej mówił. Postanowiła się tym nie przejmować i oporządziła swoje przyjaciółki po czym ruszyła na halę. ...........


*********************************************************************************

Dobra na dziś koniec ... Na prawdę.. Zbliżam się do końcowych rozdziałów..

Papatki i miłego wieczoru ;)







poniedziałek, 23 lutego 2015

#6

Hejoł !

Daaawno mnie tu nie było... Nawet nie weszłam by napisać post typu :,, Zdrowych,wesołych świąt" czy ,, Szczęśliwego nowego roku". Ale ja jestem XD.

******************************************************************************

Teraz tak :

Nie wiem czy podoba wam się ten blog, ponieważ nie komentujecie, a +1 w google jest tyle co kot by napłakał. Więc ja was się zapytowywuję czy podoba wam się ten blog?. Ankieta też nie jest wypełniana... Ludzie co ja mam zrobić by ten blog wam się podobała na tyle by pod każdym postem był chociaż jeden komentarz ???? Jak ktoś się wstydzi to niech wyśle mi wiadomość na pocztę :

horsey.muszkaa@gmail.com 

Myślę nad zmianą wyglądu bloga albo przeniesieniem go na inną stronę... 

Wyświetleń coraz więcej (Chociaż nie narzekam na ich wielkość), a komentarzy ni ma.
Może i się czepiam, ale aż mi się odechciewa wchodzenia na tego bloga, gdy widzę ile ma komentarzy... okrągłe 0.

***************************************************************************************************************************************

Dobrze teraz coś innego.. 

Dziś wylonżowałam Charma i Iskrę ( Ola ma złamaną rękę... długa historia jak będzie mogła pisać to wam pewnie opowie)
Ogólnie nie wchodziłam i pisałam bo miałam małe zawirowania, jeszcze problem z Iskrą i Olą co się = brak czasu.
Miałam plan wrzucić jakąś notkę odnośnie ćwiczeń na ujeżdżalni, ale że nie mam dużo czasu ( muszę pomóc dziadkowi w stajni)
to wstawię jakieś czapraki, a jutro  coś z przeglądu magazynów końskich.:



























































JA lecę papatki ;)