Witam, witam !
Na początku pościka chciałabym przeprosić za to, że wczoraj nie mogłam napisać.
A dlaczego to wyjaśnię... Z bardzo prostej przyczyny.... Na całej ulicy wyłączyli prąd i od 13 do 23 z przerwami nie było prądu. (przerwy trwały jakieś 5/7 minut, więc nie było mowy o tym bym weszła na laptopa i napisała kolejne rozdziały) Nie miałam internetu, a po jakiś 30 minutach zasilanie mi padło. ;c. Więc tak to było. Z rana byłam na koniach, a że pogoda była piękna pojechałam w teren (bez Oli).Po 15. Znowu poszłam do stajni i siedziałam tam do późnaa.
No dobra koniec tego zanudzania czas pisać kolejne rozdziały.
Żeby nie było to rozdziały wymyślam pisząc je.... Czyli improwizuję??? nie raczej nie...wymyślam na bieżąco.....dlatego mogą być takie nieposklejane.... Jak piszę lubię słuchać muzyki... to mnie ,,napawa weną" (której i tak nie mam xd) Piszcie czy wam się podoba ,bo jestem w kropce..
także dzisiejsze rozdzialiki pisałam przy: Indila- Love story..
https://www.youtube.com/watch?v=DF3XjEhJ40Y
,,Zimowa Rywalizacja"
Rozdział XXVI
-Alison musisz bardziej ustabilizować stopę, nie możesz ciągle ,,dziobać" konia- Powiedział Max po skończonym przejeździe dziewczyny. Czternastolatka skinęła głową i odjechała stępem na drugi koniec hali.
-Lexi twoja kolej!
-Już jadę Max-oznajmiła dziewczyna i uśmiechnęła się do niego. Szturchnęła ostrogą siwka i usiadła głębiej w siodle.
-Jedźże głupi koniu-zirytowana przywódczyni Trio krzyknęła na wałacha, gdy ten stawiał opór w przejściu do galopu.
-Spokojnie Lexi-uspokajał ją trener-Po co ty w ogóle założyłaś ostogi?!
-Właśnie po to żeby ten bydlak się ruszyła, a nie stał jak małpa w kącie.
-Ale Lexi to tak nie działa.. Oj Lexi ,Lexi. No dobra. Musisz z nim delikatnie pracować. Łydki trochę do przodu, a pięta jeszcze trochę do dołu. Ściągnij łopatki i delikatnie zadziałaj tym twoim metalowym wymysłem.
Dziewczyna spojrzała na niego jakby chciała powiedzieć ,,Wiem co mam robić przecież nie jeżdżę od dwóch dni" lecz powstrzymała się i spojrzała się na niego z wyrazem ,,Przecież wiem" i ruszyła swojego ,,bydlaka".
-O to chodzi teraz najedź na pierwszą kopertę i kieruj się dalej na kolejne przeszkody.- Pochwalił ją instruktor i uśmiechnął się pod nosem.
Szatynka prowadziła wałach pewnie lecz trochę za szybko jednak przed każdą przeszkodą Arystokrata zbierał się i małymi krokami pokonywał odległość do przeszkód.
-Nawet, nawet- rzucił Max- Trochę szybkie tępo. Musisz sama go zwalniać, a ty najlepiej byś chciała jechała sto dwadzieścia, a on sam by się zbierał by jakoś tą przeszkodę pokonać. Musisz uważać bo możecie się kiedyś władować w mur.
Lexi kiwnęła tylko głową i popatrzyła na Monikę. Ta dziewczyna ostatnim czasem bardzo zalazła jej za skórę. Miała nadzieję, że tej podrywającej Jessa blondynie pójdzie gorzej. Ostatnio, gdy widział, że Monika przystawia się do tego przystojnego, bogatego i zdolnego chłopaka, o mało jej nie udusiła.
Właśnie teraz przyszedł czas na skoki niebieskookiej.Niech pokaże to co umie.
-Monika ruszaj.
Dziewczyna z wymalowanym skupieniem na twarzy docisnęła łydki i pognała na pierwszą kopertkę zupełnie nie zgrywając się z Emilem. Dziewczyna nie czuła się pewnie. Po ostatniej jeździe z Jessem, gdzie szło jej lepiej niż z Maxem coś się zmieniło.
Blondynka wiedząc, że będzie to jej najgorszy skok w życiu ścisnęła konia łydkami by ten nie ,,zgasł" przed kopertą. Emil zdezorientowany galopował do przeszkody,a Monika próbowała sobie przypomnieć wszystko co powinna zrobić, a wyleciało jej z głowy. Zadowolona Lexi przyglądała się rozwojowi wydarzeń, a trener wraz z Lidką patrzyli w osłupieniu na to co zaraz się wydarzy.
Monika trzymała się grzywy, gdy w końcu przyszedł moment skoku. Dziewczyna złapała większe oparcie w strzemionach i przeskoczyła przeszkodę...........Szkoda tylko, że sama. Max i siostra właścicielki Emila natychmiast podbiegli do dziewczyny.
-Lidka pilnuj lepiej swojego konia, a nie do siostrzyczki ,,podlatujesz" nic jej nie będzie to tylko upadek z konia- rzuciła szatynka spoglądając z uśmiechem na ,,dziewczynkę''.
Rozdział XXVII
Lidka szła przez korytarz stajni by zanieś sprzęt do siodlarni i porozmawiać z siostrą.
-Uważaj na swoją siostrę, jest coraz bardziej rozkojarzona. Nie może przegrać tych zawodów przynajmniej z Melasą- powiedział jakiś głos. Przestraszona brunetka rozejrzała się po korytarzu. Nikogo nie było.
-Halo? Będę uważać, ale dlaczego nie może przegrać ? Z jaką Melasą?-Zapytała w końcu.
-Dowiesz się wszystkiego w dniu zawodów.... Więcej wskazówek na razie nie mogę ci udzielić- odpowiedział znów ten sam głos.
-Ale.....jakich wskazówek?-Zapytała ponownie
Nic.Odpowiedziała jej tylko cisza.
Wzruszyła ramionami i ruszyła by porozmawiać z blondynką jednak po chwili przystanęła przed paszarnią i zaczęła nasłuchiwać. Nagle po drugiej stronie drzwi odezwała się Lexi. ,,Chyba rozmawia z kimś przez telefon"-pomyślała opiekunka Indii i Daisy.
-Serio misia mówię ci, ona wreszcie spadła. Teraz Jess będzie tylko mój. Problem w tym, że ona ciągle mi przeszkadza.-powiedziała szatynka.
Na chwilę w paszarni zapadła cisza, ale po kilku minutach dało się słyszeć pomrukiwania i przytakiwania dziewczyny.
-Okej misia, dzięki. Muszę już kończyć bo przez ten pieprzony owies kichać mi się chce.- rzekła po czym wykonała serię cichych kichnięć.
-Tak, tak papa-usłyszała tylko Lidka i musiała czym prędzej zmykać, bo Lexi przekręcała już kluczyk w drzwiach.
Rozdział XXVIII
Siostry śmiejąc się wyszły na korytarz stajni by poczekać na chłopaka Moni.
-Will dzisiaj chyba nie przyjdzie, ale gwarantuję ci , że będzie jeszcze wiele okazji byś go poznała i padła z zachwytu.
-Już nie przesadzaj Monia. Wystarczy, że poznam tego twojego Jeza. Poza tym wątpię by obaj byli jakoś szczególnie przystojni.
-Pff. Dziecko..! Po pierwsze nie Jeza tylko Jessa, a po drugie to nie wątp bo się kiedyś zawiedziesz na tych twoich wątpieniach.
-Tobie to naprawdę odbiło. Nie bądź taka podjarana nim tylko miej do niego jakiś dystans, bo niektórzy chłopacy jak widzą, że dziewczyny na ich punkcie szaleją to związek nie trwa długo. A jak widzą, że nie jesteś taka,,, no taka jak powiedziałam... to można by powiedzieć.. a nie ważne..-westchnęła Lidka.
-O kurczę... Po pierwsze...to skąd ty o takich rzeczach masz pojęcie.... Po drugie ... to chyba masz rację... nie powinnam się tak... podniecać?
-Tak nie powinnaś...
-Noo, a chciałaś coś dokończyć...zaczęłaś mówić, ale ...
-Nie ważne... nic nie chciałam powiedzieć, bo zabrakło mi na to określenia.
-Mhm, na pewno małpo- blondynka zaśmiała się i dźgnęła siostrę palcem w brzuch.
-haha.. taa... można by powiedzieć... pociągająca ,,jak spłuczka klozetowa "-Zaśmiała się i zaczęła obrzucać Monikę śnieżkami.
-O ty szujo!-Śmiała się niebieskooka i zaczęła gonić siostrę dookoła stajni po śniegu.
-Nie złapiesz mnie !-Krzyknęła tylko druga i ześlizgnęła się z pobliskiej górki.
Goniły się tak z dobre pół godziny po czym zmarznięte i uśmiechnięte wróciły do stajni.
-Chodź do siodlarni.. Napalimy w tym małym kociołku.-zawołała Lidka i zniknęła za rogiem.
-Już lecę-Odkrzyknęła siostra i popędziła za brunetką.
Rozdział XXIX
Dziewczyny śmiały się przy małym kominku w siodlarni.
-Słyszałaś ktoś otworzył drzwi od stajni-powiedziała Lidka.
-Mhm. Może to Jess.
Monika wstała i uchyliła drzwi.
-Hej!-Zawołał ktoś
-Cześć. Już idę!-Odpowiedziała Monika i wróciła do siodlarni.
-Chodź. Jess przyszedł.
-O nie....-westchnęła brunetka lecz wstała i wyszła za siostrą z pomieszczenia.
Na środku korytarza stał średniego wzrostu chłopak o brązowych włosach i zielonych oczach niczym głębia dżungli. ,,Rzeczywiście, taki niczego sobie ten jej Jez"-pomyślała
-Cześć.Ty jesteś... o ile się nie mylę... Lidka?
Nagle do stajni wparowała Lexi i odepchnęła Lidkę tak, że ta wpadła wprost do otwartego, jeszcze nie posprzątanego boksu.
-To ona pff..... Ja jestem Lexi..!. Miło mi cię poznać... Chodź może do siodlarni... tam pogadamy
-Lexi !-Krzyknęła oburzona Monika i pomogła siostrze wstać.
-Co za małpa-Skrzywiła się brunetka i patrzyła razem z Moniką jak Jess rozmawia z Lexi, a potem powoli do nas podchodzi.
-Jeny.Co to za dziwna, złośliwa dziewczyna.
-Tak, musimy jej wysłuchiwać prawie codziennie.
-Hmm. Czyli o ile się nie mylę ty jesteś Lidka...
-Nie rozumiem tego wstępu... O ile się nie mylę? Co to miało znaczyć? Czy chodzisz jeszcze z inną dziewczyną co ma siostrę, czy co? Bo ja słyszałam, że Monika ci chyba trochę o mnie mówiła to raczej byś tak łatwo nie zapomniał...co nie ?- Wściekła nastolatka cisnęła potokiem słów w oniemiałego chłopaka i wybiegła ze stajni.
-Przepraszam cię za nią. To przez Lexi. Zaraz przyjdę- Powiedziała zawstydzona zachowaniem siostry dziewczyna i wyszła przez główne drzwi.
-Co w ciebie wstąpiło-Wybuchła Monika
-A co! On ma, aż tak słabą pamięć, że nie pamięta mojego imienia?!. Bo o ile ja się nie mylę to rozmawiałaś z nim rano i coś o mnie mówiłaś wyraźnie wymawiając moje imię. To albo on nie słucha cię uważnie albo nie wiem- Wyrzuciła z siebie brunetka- Za godzinę wracam jadę w teren..... Ach i tym razem zaczekaj na mnie zanim pójdziesz do domu..
Lidka wróciła po cichu do stajni tylnymi drzwiami i poszła do szafki po nowy halter, który założy Indii. Miała zamiar pojechać na oklep tyle, że zamiast ogłowia założy kantar sznurkowy, a wodze zastąpi dwoma uwiązami. Wziąwszy halter i uwiązy poszła do boksu klaczki i sarenki. Mała już się przyzwyczaiła do zostawania samej w boksie.
-Hej malutka, wezmę twoją koleżankę na przejażdżkę-powiedziała i czule pogłaskała małą po pyszczku. Założyła halter na łeb klaczy i przypięła uwiązy.
-Idziemy India-rzekła i wyprowadziła kobyłkę z boksu.
Wychodząc podeszła jeszcze do stojącego samotnie na korytarzu Jessa :
-Słuchaj, przepraszam cię za to co powiedziałam. Nie powinnam. Monika dużo o tobie mówiła.... Tak.. to pa. Odeszła powoli prowadząc klacz.
-Czekaj-Zawołał chłopak lecz dziewczyna szła dalej, aż w końcu wyszła.
-Chodź India. Teraz pojeździmy sobie bez siodła i wędzidła, na samym halterze.-rzekła i poklepała klacz po szyi po czym złapała wodze z uwiązów w jedną dłoń, a drugą złapała za kłąb i wybiła się z lewej nogi. Po chwili siedziała już na koniu. ,,Jak ja dawno nie jeździłam na halterze...na oklep"-pomyślała. Dała klaczce znak by ta ruszyła i złapała się mocniej grzywy. Mijały ośnieżone drzewa i krzewy. Jechały dość krętą drogą, którą rzadko jeździły ze względu na liczne górki. Co jakiś czas ciszę przerwał trzask łamanej przez kopyto gałęzi lub dźwięk puszczyka, który przyprawiał dziewczynę o dreszcze. Całą drogę jechały stępem lecz dziewczyna wiedziała, że na ,,przewietrzenie mózgu" najlepszy jest galop.
-Raz kozie śmierć-westchnęła-Najwyżej cię nie zatrzymam.
Wcisnęła pięty w boki konia i lekko się pochyliła. India galopowała z niemałą prędkością lecz dla Lidki to i tak było mało jednak coś jej mówiło, że wymagania dziewczyny mogą zakończyć się tragicznie.... Lidka walczyła z łzami...wiedział, że tak będzie się czuć jeszcze w dwóch momentach.....Przy pożegnaniu Daisy i przy sprzedaży Indii...... Odczuwała, że przy obu sprawach odskocznią będzie szaleńczy galop, który może przepłacić wszystko....
...................................................................................................................................................