Witam wszystkich !
Tak sobie pomyślałam, że warto wstawić kolejne rozdziały książki. Pewnie już ostatnie ;c.
Szkoda trochę trudno będzie mi się żegnać z Lidką i Monią. Chociaż kiedyś powinnam napisać dalsze części to po skończeniu tej chciałabym dać inną książkę....
No cóż proszę bardzo to jedne z ostatnich rozdziałów. Myślę, że kilka zupełnie ostatnich wrzucę za jakiś czas....
,,Zimowa Rywalizacja"
Rozdział XXI
Lidka brodziła w śniegu po kolana. Dzisiejszego popołudnia nieźle sypnęło białym puchem.
Dziewczyna głowiła się dlaczego Monika na nią nie poczekała i gdzie ona teraz jest.
Przeklęła w duchu siostrę i ruszyła dalej. Przypomniała jej się ta noc kiedy znalazła Daisy.
Nie mogła uwierzyć, że po tak długim czasie spędzonym z pocieszną sarenką przyjdzie jej się z nią pożegnać. Nagle na jej policzek pokryty delikatnym różem spłynęła słona łza, a za nią kolejna. Wyglądało na to, że dziewczynka czeka aż ostatnia łza wypłynie z oka, linii startu i dotrze na metę, gdzie nawilży suche usta Lidki lecz woda co chwilę napełniała oczy, które z trudem patrzyły na świat. Nastolatka zrobiła jeszcze kilka kroków po czym zachwiała się i runęła jak długa.
Zrobiło jej się strasznie zimno. Włosy miała przemoczone do ostatniej nitki, a sama szczękała zębami. Coś ciągnęło ją by wstać lecz to była tylko oddalająca się świadomość.........
Leżała tak do samego rana. W nocy wydawało jej się tylko, że słyszy wycie wilków i ich łapy.
Ocknęła się. Otworzyła oczy i rozejrzała. Nagle wydała cichy krzyk i z trudem się przesunęła.
Miała rozerwane bryczesy i wielką krwawą ranę ciągnącą się przez ramię. Próbowała się podnieść, ale ból, który przeszył jej kostkę był straszny. Spojrzała czy nikt jej nie widzi i zdjęła z siebie koszulkę, którą opatrzyła ramię po czym opatuliła się szczelniej kurtką. Wyciągnęła z kieszeni telefon lecz ten nie dawał sygnału życia.
-Cholela! Nawef telepon sie pzemocyl.- mruknęła do siebie przez opuchnięte usta.
Szybko dźwignęła się do pozycji pionowej by uniknąć wielkiego bólu, ale i tak krzyknęła z niewiarygodną mocą. Ruszyła w stronę domu lecz po kilkunastu krokach wiedziała już, że nie dojdzie tam nawet do jutra. Przystanęła i podparła się o pień dębu. Nagle wśród zarośli zobaczyła kwadratowy budynek, który przykuł jej uwagę. Jęknęła i czołgając się podeszła bliżej budynku, który wyglądał jak dom. Złapała się krawędzi parapetu i podniosła się. Złapała za zardzewiałą klamkę i otworzyła mahoniowe drzwi. Jej oczom ukazał się mały skromny salon, dwie pary drzwi i kręte schody.Zamknęła za sobą dwa skrzydła i podeszła bliżej kanapy. Wnętrze wyglądało na zadbane, więc postanowiła pójść do góry w poszukiwaniu jakiejś sypialni. przy każdym kroku cicho pojękiwała, ale w końcu znalazła się na górze. Zauważyła drewniane łóżko i białą szafę. ,,Oby nie prowadziła do Narnii"-pomyślała dziewczyna i otworzyła drzwiczki. O dziwo na półkach leżały starannie poukładane, ale zakurzone rzeczy. Lidka przejrzała uważnie odzież i wyjęła kilka ubrań.
Zdjęła kurtkę i włożyła ciepłą, niebieską bluzę z futerkiem, wsunęła obcisłe jeansy i założyła nowe skarpetki. Po chwili kuśtykając zeszła na dół. Starała się zapomnieć o piekącym ramieniu i o pulsującym bólu w kostce jednak nie wytrzymała i postanowiła poszukać apteczki. Nie musiała szukać długo, bo czerwone pudełko z białym krzyżem zawieszone było na ścianie w kuchni.
Dopadła do niego nie zważając na krew, która przeciekła przez zieloną koszulkę.
Wysypała zawartość apteczki i przesunęła wzrokiem po wszystkich lekarstwach. Zauważyła wodę, którą mogła przemyć ranę i maść na bolącą kostkę... Jednak nie mogła znaleźć ani bandaża, ani gazika.Rzuciła ponownie okiem na kuchnię, a jej spojrzenie zatrzymało się na roślinie o długich liściach. Powoli podeszła do rośliny i zerwała liść. Wróciła na miejsce, gdzie miała potrzebne rzeczy i usiadła na blacie. Odwinęła koszulkę i zwymiotowała do zlewu.
-Ugh-mruknęła tylko.
Nie mogła patrzeć na szramę. Po chwili ponownie popatrzyła na zadrapanie. Wzięła głęboki oddech i chwyciła za butelkę z wodą.Pierwsza kropla spadła na ramię lecz nie na ranę. Lidka była przygotowana na pieczenie w zakażonym miejscu, zagryzła zęby i zbliżyła plastikową buteleczkę ku ramieniu .....-Aaaaaaaaaaaa- Wydarła się na cały głos dziewczyna...-Jeny jak to boli...
Dziewczyna oddychała nierówno i szybko lecz z czasem i to minęło jak ból w kostce. Lidka wzięła ze sobą maść i nowy opatrunek w postaci liścia, a potem usiadła na kanapie.
Zawinęła ramię i posmarowała drugi raz kostkę by uśmierzyć ból po czym położyła się i zasnęła po pełnej wrażeń nocy i dniu.
Rozdział XXII
Następnego ranka dziewczyna zbudziła się i od razu usiadła. Zaczęła się zastanawiać co dzieje się w domu. Nagle poczuła niesamowity głód. Poszła na górę i założyła czyste ubrania. Popatrzyła na ranę i zeszła na dół, gdzie zmieniła opatrunek na ramieniu i posmarowała kostkę nową warstwą maści. Noga nie bolała ją już tak jak wczoraj, a szrama nie piekła tak bardzo i wyglądała na czystą.
Lidka otworzyła lodówkę i ze zdziwieniem popatrzyła na jej wnętrze. Było w niej jedzenie. Jak to możliwe?!. Termin ważności mija za jakieś dwa miesiące. Dziewczyna rozglądnęła się po domu i zawołała:
-Halo? Jest tu ktoś?!
Odpowiedziała jej cisza.Lidka szybko wyciągnęła masło i dżem oraz suchawy chleb, zjadła jedzenie w rekordowym tempie. Miała wrażenie, że ktoś tu jest lecz nie miała ochoty tego sprawdzać. Napiła się szybko wody, ubrała kurtkę i wsunęła trampki po czym złapała za klamkę drzwi, przez które weszła za pierwszym razem , jednak tym razem nie mogła ich otworzyć. Zamknięte. Pomocowała się jeszcze chwilę, ale końcu dała za wygraną i co raz bardziej przestraszona złapała za klakę od okna, które otworzyła i wyskoczyła uważając na kostkę. Nie miała zamiaru się obracać choć miała wrażenie, że powinna. Ruszyła szybkim krokiem w stronę domu. Jej domu.
Rozdział XXIII
-Lidka! Dziecko.. już myślałam, że cię ufo porwało- zapłakana matka przytuliła córkę.
-Gdzie ty byłaś !!!- zahuczał tylko ojciec.
-Wiesz jak się wstydziłam, gdy nie przyszłaś na kolację... Zaprosiłam Willa i Jessa.-Pokręciła głową Monika.
Tata popatrzył w jej stronę i już miał na nią nawrzeszczeć, że umawia się z chłopakami, a swojej siostrze pozwala się włóczyć po świecie i to w nocy lecz mama dziewczyn powstrzymała go ręką.
-Spokojnie...-Powiedział tylko.
Blaze wziął oddech i powoli się uspokoił.
-Gdzieś ty się włóczyła Lidio ?!- zapytała niemiłym tonem mama.
-To było...
-Wszystko od początku... Od momentu gdy wyszłaś ze stajni... Monika mówiła, że poszłaś wcześniej..
-Bzdura! Nie poszłam ani minuty wcześniej-krzyknęła Lidka i spojrzała oskarżycielsko na swoją siostrę. Niebieskooka zrobiła tylko minę jakby chciała powiedzieć ,,Czyżby?" i zachęciła dziewczynę ruchem dłoni by kontynuowała.
-Wyszłam ze stajni po osiemnastej...-zaczęła na co matka odwróciła się tylko i popatrzyła na swoją starszą córkę.
-Szłam i się przewróciłam...-mówiła dalej nie objaśniając szczegółów lecz blondynka od razu się do tego przyczepiła:
-Tak sama z siebie się przewróciłaś? Na prostej drodze? Ty to naprawę jesteś łamaga..
-Jak byś na mnie poczekała to może ja, łamaga nie przewróciłabym się ?! Hmm?- Natychmiast się odgryzła.
-Przestań Moniko, jak będziesz się ciągle czepiać to się nigdy nie dowiemy co się stało.-rzekła kobieta
-Przewróciłam się i już nie wstałam. Było mi strasznie zimno, więc... Chyba zasnęłam. Słyszałam tylko wilki, ale nie mogłam otworzyć oczu...
-Teraz to ta twoja historia zawiera szczegóły, a jak się przewróciłaś to tak sama z siebie.-Szczęknęła Niebieskooka.
-Myślałam o tobie i się popłakałam... Jaką ja mam siostrę... Nawet na mnie nie poczekała... Tylko wyrwała się z tym swoim Jessem! Jesteś okropna.! Myślałam jak to jest, że ty wszystko umiesz, jesteś lubiana, a ja to co... Jestem tylko ludzikiem, na którym możesz się wyżyć... Koniec historii.
Spałam przez dwa dni.!-palnęła Lidka i wstała już miała się rzucić do ucieczki do swojego pokoju lecz Monika ją zatrzymała. Była strasznie wściekła. Złapała ją za ramię i przyciągnęła do siebie wbijając paznokcie w skórę brunetki. Lidka syknęła. Monika spojrzała na nią zaskoczona i podciągnęła rękaw koszulki swojej siostry by zobaczyć czy skutecznie wbiła pazury w ramię ofiary.
Nagle cicho krzyknęła. Matka spojrzała na nią, a potem na ramię najmłodszej córki. Zaniemówiła.
-To nic takiego.. Nie długo się zagoi- powiedziała jakby sama do siebie i odeszła.
-Czekaj! To może być niebezpieczne. !-Zawołała za nią mama.
Ojciec wziął do ręki potrzebne lekarstwa i opatrzył ramię córki po czym nastawił jej kostkę.
Rozdział XXIV
Lidka szła do stajni razem z Moniką i opowiadała jej o domu, w którym się zatrzymała i gdzie czuła czyjąś obecność choć to prawie niemożliwe.
-Ciekawe.. Musimy do zbadać- zaintrygowała się blondynka.
Lidka cicho westchnęła wiedziała, że właśnie będzie reakcje siostry, ale mimo to postanowiła spróbować.
-Nie!-powiedziała stanowczo-Ja więcej tam nie idę..
Dziewczyna uważnie obserwowała reakcję starszej siostry.
-Hmm.Jak nie chcesz to nie musisz...Pójdę z Jessem.... I Willem- odpowiedziała szybko niebieskooka patrząc czy imię Will wywołuje na młodszej siostrze jakieś zainteresowanie.
Jednak Lidka wiedziała o co chodzi siostrze, a poza tym to w ogóle nie interesował ją żaden Will, wzruszyła tylko ramionami. Monika zawiedziona reakcją brunetki postanowiła użyć jednej z trafnych uwag by Lidka nie tchórzyła jak i poznała brata jej chłopaka jak i samego Jessa, w głębi jednak czuła, że ta uwaga naprawdę ma prawo być prawdziwa:
- Słuchaj, a jeśli ten dom ma swoją tajemnicę... No wiesz.. Czułaś kogoś obecność, więc... Nie wiem jak to wytłumaczyć.... .. A jeśli to ty jakoś oddziałujesz na to miejsce.. I coś ciągle będzie cię do niego ciągnęło, aż w końcu może się coś stać...- wyrzuciła dziewczyna.
Lidka stanęła jak wryta i popatrzyła na siostrę z przerażeniem. Monika przygryzła wargę. Nie chciała by siostra przyjęła to, aż tak poważnie. Wiedziała co teraz nastąpi.
-Może masz rację... Ale pójdziesz ze mną-mówiła to tak, że blondynka zadrżała, ale przytaknęła głową. Musi zapewnić siostrze bezpieczeństwo. Już dwa razy opuściła swoją kochaną, młodszą siostrzyczkę... Nie chce wiedzieć co będzie za trzecim razem..
Rozdział XXV
Dziewczyny weszły do stajni i poszły do boksów swoich koni.
Lidka podbiegła do Indii i Daisy. Obie klaczki zarżały jak zobaczyły swoją panią.
-Widać, że cię kochają.... Tęskniły za tobą-powiedział jakiś głos. Lidka odwróciła się i rozglądnęła się po obejściu. Nagle zauważyła Maksa. ,,-To pewnie on''-pomyślała
-Hej Lidka. Słyszałem o twojej przygodzie. Trochę straszna i tajemnicza. Dziewczyny tęskniły za tobą. Obie cię kochają-powiedział. Lidka spojrzała na niego jakby zobaczyła ducha i zaniemówiła. Dlaczego on się powtarza?.
-Hej Maks. Tak moja przygoda. JA też się za nimi stęskniłam... Ale nie lubisz się powtarzać prawda?
-Hmm. Dobrze o tym wiesz. To jest jedna z rzeczy, które unikam.
-To dlaczego za nim powiedziałeś do mnie hej.. rzekłeś ,,Widać, że cię kochają. Tęskniły za tobą"?
-Lidka... Wszystko ok?. Wiesz, że zawsze się witam zanim rozpocznę rozmowę, a poza tym nie mówiłem czegoś takiego....
- Zatrudniłeś stajennego?
Maks popatrzył na dziewczynę i odpowiedział:
-Nie lubię zatrudniać dodatkowych osób. Staram się robić wszystko sam lub z pomocą tutejszych osób, więc nie, nie zatrudniłem stajennego.
Dziewczyna nic nie rozumiała.Kto w takim razie do niej mówił. Postanowiła się tym nie przejmować i oporządziła swoje przyjaciółki po czym ruszyła na halę. ...........
*********************************************************************************
Dobra na dziś koniec ... Na prawdę.. Zbliżam się do końcowych rozdziałów..
Papatki i miłego wieczoru ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz