Hej.
Przepraszam was bardzo, ale przed chwilą usunęłam jeden post mianowicie z książką (nie dam rady go odtworzyć i dodać :( ) Jestem lekko załamana nie wiedziałam, że on jest tylko jeden raz (myślałam, że dwa i go usunęłam)
No, ale cóż. Co można teraz zrobić? Trzeba iść do przodu.
Napiszę dalej kontynuację (raczej pamiętam co tam było).
No, ale cóż. Co można teraz zrobić? Trzeba iść do przodu.
Napiszę dalej kontynuację (raczej pamiętam co tam było).
Cd. ,,Zimowa Rywalizacja"
Rozdział VII
Lidka szła przez drogę niosąc małą sarenkę na rękach.
Dochodziła już prawie do domu, gdy potknęła się o kamień. Sarenka pisnęła i z trudem dźwignęła się na nogi. Dziewczyna oszołomiona upadkiem powoli kucnęła, a następnie wstała. Pogłaskała zwierzę i znowu je podniosła. Ruszyła dalej w kierunku domu. Lidka powoli stawiała kroki jednak po krótkim czasie przeszył ją ogromny ból w kostce.
-Au!-syknęła
Sarenka spojrzała się na nią podejżliwie.
-Nie martw się malutka zaraz będziemy na miejscu.
Dziewczyna kulejąc zbliżała się do domu.
Z każdym kolejnym krokiem było jej coraz ciężej. Sarna nie była tak ciężka lecz dodatkowy ból w kostce obciążał ją znacznie. Lidka wkroczyła na podwórko i ledwo co musnęła dzwonek, wybiegli rodzice.
-Gdzieś ty była? -denerwował się tato
-Tak się o ciebie martwiliśmy! -Zawołała mama
-Chodź do środka i tak wystarczająco zmarzłaś.
Szczekając szczęką weszła razem z sarenką do domu
Dochodziła już prawie do domu, gdy potknęła się o kamień. Sarenka pisnęła i z trudem dźwignęła się na nogi. Dziewczyna oszołomiona upadkiem powoli kucnęła, a następnie wstała. Pogłaskała zwierzę i znowu je podniosła. Ruszyła dalej w kierunku domu. Lidka powoli stawiała kroki jednak po krótkim czasie przeszył ją ogromny ból w kostce.
-Au!-syknęła
Sarenka spojrzała się na nią podejżliwie.
-Nie martw się malutka zaraz będziemy na miejscu.
Dziewczyna kulejąc zbliżała się do domu.
Z każdym kolejnym krokiem było jej coraz ciężej. Sarna nie była tak ciężka lecz dodatkowy ból w kostce obciążał ją znacznie. Lidka wkroczyła na podwórko i ledwo co musnęła dzwonek, wybiegli rodzice.
-Gdzieś ty była? -denerwował się tato
-Tak się o ciebie martwiliśmy! -Zawołała mama
-Chodź do środka i tak wystarczająco zmarzłaś.
Szczekając szczęką weszła razem z sarenką do domu
Rozdział VIII
W domu było ciepło. Lidka właśnie wycierała małą istotkę.
Mama była w kuchni i zaparzała herbatę.
Tata natomiast poszedł po drewno by dorzucić do kominka.
Monika podeszła do dziewczyny i położyła jej rękę na ramieniu.
-Przepraszam, że Cię zostawiłam... Miałam być przy tobie.
-Ach tam -żachnęła się Lidka.
-Jedna rzecz mną wstrząsnęła... Ale nie musisz zaprzątać tym sobie głowy.
-Powiedz o co chodzi.
-Wolę to trzymać w tajemnicy. Nikt o tym nie wie.
-Ale...
-Ćśś!
Mama była w kuchni i zaparzała herbatę.
Tata natomiast poszedł po drewno by dorzucić do kominka.
Monika podeszła do dziewczyny i położyła jej rękę na ramieniu.
-Przepraszam, że Cię zostawiłam... Miałam być przy tobie.
-Ach tam -żachnęła się Lidka.
-Jedna rzecz mną wstrząsnęła... Ale nie musisz zaprzątać tym sobie głowy.
-Powiedz o co chodzi.
-Wolę to trzymać w tajemnicy. Nikt o tym nie wie.
-Ale...
-Ćśś!
...........................................
Wiem, że krótko, ale cóż.
Jeździłam sobie dziś na Charmie. Byliśmy w terenie. Było cudnie.
Dziadek zaczął mi udzielać kursu powożenia. Winter odegrał też kawał dobrej roboty.
Dziadek zaczął mi udzielać kursu powożenia. Winter odegrał też kawał dobrej roboty.
Do napisania później! Historia mnie męczy(nie lubię historii).
Bajoo!
Bajoo!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz